Przemyślenia Tomb Raider - czyli "co w grze piszczy?"
Dosyć dawno temu,
kiedy to jeszcze ludzie siedzieli na Windows 95, a ja na Amidze, pojawiła się
gra. Nie była to zwykła gra. Ta gra podbiła cały świat, a był nią Tomb Raider.
Opowiadała ona o losach pięknej, bogatej i pixelowatej pani archeolog. Była to
Lara Croft, która zamiast opalać się gdzieś na plażach Malibu, przyjmuje różne
głupie zlecenia (czy jakoś tam) i naraża swoje życie oraz piękne ciało. Wielu
ludzi sądzi, że TR jest grą przygodową, inni twierdzą, że grą akcji. Kto ma
rację ? Nie wiadomo. Ale wiadomo jedno: Eidos robiąc Tomb Raidera chciał
stworzyć grę, w której akcja do fabuły miała być zachowana w proporcjach 50:50.
Nie wiem tego na sto procent, ale gdyby tak nie było, to po co ta na siłę
wciśnięta fabuła i elementy gry przygodowej?
Nie wiem czemu, ale ta gra zdobyła
wielką popularność, dzięki której firma Eidos posiadła uznanie wśród graczy i
dystrybutorów oraz wielki szmal. Według mnie fabuła jest na siłę wprowadzona i
to jeszcze bardzo nieudolnie. Tomb Raider jest grą akcji(!!!), w której, by dać
ludziom jakąś fabułę, wprowadzono tzw. wajchowanie, czyli chodzenie z miejsca do
miejsca, niekiedy wracając się na początek mapy, tylko po to, aby przesunąć
jakąś głupią wajchę. Oczywiście przesunięcie wajchy powoduje otworzenie się na
drugim końcu mapy drzwi, za którymi znajdziemy dwa tygrysy, czekające tam jakieś
dwa tysiące lat. Po zabiciu tygrysów, pani archeolog znajduje rękę białego
murzyna, którą postawi na palcu niebieskiego karpia, co da jej wyjście z mapy. I
gdzie tutaj fabuła? Chodzenie i przesuwanie wajch? Nie! Fabuła jest w
filmikach, które są pokazywane po przejściu mapy. Są one dosyć dobrej jakości i
mniej więcej ukazują cały przebieg akcji. Więc po co grać, jak można wpisać kod
na przejście mapy, tylko po to, aby obejrzeć sobie filmik ? Tego nie wiem. Gra
jest jakby dodatkiem do filmików, co mogę poprzeć następującym argumentem. Mam
takiego kumpla, który jest zatwardziałym (nie mylić z zatwardzeniem:) graczem w
Tomb Raidera. Gdy z nim zawsze rozmawiałem na lekcjach :> TR, to zawsze
słyszałem jedno zdanie: "Ciekawe jaki będzie następny filmik?". Takie coś
spotyka się u wielu Tomb Raiderowców. Nie chodzi o zabawę (której i tak Tomb
Raider nie daje), ale o zobaczenie filmików. No ale miałem opowiadać o grze, a
nie o graczach.
Gra ma peeeeeeełno nieścisłości, od bugów w kodzie, do błędów w
fabule, tak widocznych, jak czołg na podwórku. Wyobraźcie sobie takie miejsce,
które penetruje Lara. Przypuśćmy, że jest to jakaś świątynia. Nie było w niej
nikogo od przynajmniej pięciuset (500) lat. Lara tam wchodzi, przesuwa wajchę,
której mechanizm otwiera drzwi na drugiej stronie mapy, co jest technologicznie
jak na tamte czasy niemożliwe. Więc przesuwa tą wajchę, drzwi się otwierają, ona
tam biegnie. Zabija wilki, hieny czy co tam chcecie i oczywiście w miejscu gdzie
przez pięćset lat nikogo nie było, znajduje Uzi lub inną broń. Jest to po prostu
bez sensu. Jak takie coś jest możliwe ? Może ludy starożytne miały tak samo
rozwiniętą technologię jak my teraz ? Nie sądzę. I wydaje mi się, że to jest
najbardziej znaczący błąd w fabule. Lepszym rozwiązaniem jest takie coś: jakiś
facet daje Larze jakieś zlecenie, przypuśćmy, że ma znaleźć Pierś Skaleczonego
Wikinga. Zleceniodawca daje jej jakiś tam arsenał broni, ale bardzo mały. Jeżeli
Lara wykona zadanie, dostaję kasę, za którą kupuje nową broń, apteczki i co tam
jeszcze chce. Dużo pytań się nasuwa, jeżeli chodzi o długość serii TR. Według
mnie Tomb Raidera powinni skończyć na drugiej części. Ale nie, jest kasa, jest
trójka, dalej jest kasa, jest czwórka, i dalej leci kasa, jest piątka, jest
kręcony film, dalej jest kasa i już Eidos myśli o TR Next Generation (nie wiem
czy ma to jakiś związek z Pepsi - Generation Next:). W ten sposób, Eidos zbija
wieeelkie kokosy na grze, która moim skromnym zdaniem, zasługuje na miano
średniej.
Do błędów w fabule dochodzi jeszcze jeden znaczący bug. Otóż grając w
demo TR: Last Revelation, nagle zaczęły mnie gonić jakieś ogniki, czy coś w tym
rodzaju. Jedyną ucieczką był skok do wody. "I w czym tutaj błąd ?" - spyta się
Tomb Raiderowiec. Eidos, z gry, która miała być z początku czymś w rodzaju
symulacji (chodzi mi o realia w grze), zrobił grę fantastyczną. Chyba nikt mi
nie wmówi, że latający i myślący ogień (gdyby nie był myślący, to by mnie nie
gonił), jest rzeczą normalną. Z gry, która miała mieć poparcie w rzeczywistości,
zrobiono Star Wars. Co do bugów w samej grze nie będę się wypowiadać, bo idealną
grę, pod względem kodu nie jest łatwo zrobić. Lecz błędy w fabule to już
całkowicie inna sprawa, zależna tylko od logicznego umysłu człowieka, który ją
wymyśla. Logizm w takiej grze jak Tomb Raider, jest najważniejszy, a jednak go w
niej brakuje. To tak jakby ktoś chciał zrobić najbardziej realistyczny symulator
samolotów z drugiej wojny światowej, a dał by tam F-16. Dla panów z Eidos mam
jedną radę: pomyślcie, a potem róbcie. Dlaczego ludzie z Eidosu nie pomyśleli o
grywalności dalszych części Tomb Raidera ? Czy jest to następna gra, w której
grywalność jest wciśnięta gdzieś pomiędzy wspaniałą grafikę , a muzykę ? Moim
zdaniem tak. Zresztą wielu się ze mną zgadza. Gra jest po prostu nudna jak flaki
z olejem. Podobno jedynka jakąś tam grywalność miała. Ale Eidosowi woda sodowa
do głowy uderzyła i jest jak jest. Nic tego nie zmieni. Chaos będzie trwać.
[od daXa: Ciekawe czy znajdzie się fan TR, który umiał by zripostować Banzaia...:)]
| Banzai |

Adventure Zone 2001
|