Bloody Games

Autor: SZEF SJDD
Od dłuższego czasu toczony jest bój o gierki, w których jest dużo przemocy - ogólnie wszystkie qfako [rulezzzzzzz] podobne.
W mediach jest głośno o dzieciach, które za dużo grały w jakąś grę, a potem zaczęły strzelać do swojego rodzeństwa, rodziców. Na pewno nie są nam też obce różne "zabawy" w amerykańskich szkołach, które kończyły się tragicznie; wiele osób rannych, kilkanaście zabitych, ponieważ jakaś nieostrożna osoba, zapomniał schować przed dzieckiem pistolet. Rzeczywiście jest to tragedia, coś, o czym trudno zapomnieć.
Ale właśnie teraz przechodzę do sedna sprawy.
Większość mediów zwala wszystko na gry komputerowe. Powiedzmy, że dziecko grało w jakąś krwistą grę, i od razu wiadomo, czego zaczęło strzelać do ludzi. A rzeczywiście, dlaczego tak się stało? Czemu nikt się nie zastanowi, co mogło być prawdziwą przyczyną zachowania się dziecka tak, a nie inaczej? Najłatwiej jest pójść na łatwiznę i powiedzieć - "To wszystko przez te gry, tyle w nich przemocy, powinni zakazać ich sprzedawania". Może dziecko miało problemy w domu, było samo, nie miał mu, kto pomóc. Zostawała mu komputer.
Bardzo wielu rodziców idzie na łatwiznę; kupują dziecku komputer, gry i do widzenia, niech sobie gra, chociaż nie będzie mu się nudziło. I teraz taki 8, 9, 10 latek zaczyna grać w grę typu Carmageddon, gdzie flaki latają na prawo i lewo. A potem taki człowiek ma problem z odróżnieniem świata gry od rzeczywistości. Więc jest na pewno różnica w tym czy w grę taką zagra 9, czy 14 latek. Rozumiem, że nasi wychowankowie nie mogą kontrolować wszystkiego[tak, tak dzisiejsze dzieci są bardzo sprytne;-]]]], ale mają takie prawo zabronienia niektórych gier. Można porozmawiać...
...No właśnie moim zdaniem ta rozmowa potrafi zmienić wiele rzeczy. Właśnie tego brakuje w dzisiejszych czasach; za mało się ze sobą kontaktujemy. Rodzic może naprawdę poprzez rozmowę uświadomić swojemu dziecko, jak odróżniać te dwa jakże różniące się od siebie światy: wirtualny i autentyczny. Chociaż to wszystko zależy od psychiki każdego z nas, ale właśnie od kształtowania tejże psychiki są specjalne osoby = rodzice.
Ale objechałem rodziców.
No tak ja tu piszę, że gry wcale takie złe nie są, tudzież całkiem odwrotnie, a za chwilę ktoś powie mi magiczne słowo: POSTAL. No i rzeczywiście tutaj nic nie odpowiem. Są gry bezsensowne, które naprawdę służą tylko do tego, aby poznać "wnętrze" człowieka, ale czy musi to być pokazane w ten sposób, że podchodzi miły z pan z piłą motorową do sprzedawcy i zaczyna obcinać mu kończyny...nie sądzę.
Zresztą w Polsce dużo się mówi, a mało robi. Jeżeli naprawdę ludzie uważają, że nie sprzedawanie brutalnych gier ma pomóc, to niech tak się stanie. Kupienie gry typu QIIIA, UT - tylko za okazaniem dowodu osobistego. Ale tak jak napisałem powyżej o zachowaniu gracza decydują całkiem inne czynniki... Jeżeli ktoś będzie chciał jakąś grę, to prędzej czy później ją sobie jakoś załatwi. [Tak samo jest z pirackimi grami. 2, 3 razy na rok złapią na stadionie X - lecia, kilku piratów, karzą im zapłacić grzywnę, po ich płytach przejedzie walec i "Akcja przeciwko piratom" zakończona. Śmiechu warte].
Jak łatwo zauważyć zawsze były, jest i będą sprzeczne opinie na ten temat. Jedni będą mówili, że takie gry demoralizują, a inni, że nie.
Ale jest naprawdę bardzo prosty sposób aby zaradzić temu problemowi: ludzie zacznijcie grać w PRZYGODÓWKI. Są to gry kardynalnie różniące się od wszystkich "rzeźnio podobnych".
Fabuła. Weźmy dowolny RTS, który jest naprawdę ciekawy, ale...fabuła... Skądś to znamy. Co z tego, że gra się fajnie jak już kilka razy ratowałeś świat, przed inwazją obcych.
Jest naprawdę bardzo mało przygodówek, które mają podobne libretto. Każda z nich indywidualnie, jest osobna opowieścią. W Larrym 7, wcielamy się niskiego, łysawego faceta, który wypływa w cieeeekkkkkkawy rejs. Inny przykład to, np. Hopkins Fbi [stajemy się agentem FBI, który musi rozwiązywać różne zagadki kryminalne], Jack Orlando . Jest jeszcze wiele, wiele innych równie ciekawych gier z tego gatunku, ale nie wystarczyłoby mi miejsca na opisanie ich wszystkich.
Przemoc. Owszem. Pojawia się ona w grach przygodowych. Bardzo często w dużych ilościach, ale na pewno nie "żeby tylko była", w niektórych momentach nie można się bez niej obejść.
Przygodówki, mają różny stopień, zaawansowania, . Należy zwracać na to uwagę podczas kupowania. Ponieważ, w niektórych z nich wpięcie wtyczki do kontaktu jest jedną z trudniejszych rzeczy. Pojawia się również wiele "cut scenek". W innych natomiast aby rozwiązać jedną zagadkę należy siedzieć kilka godzin. Prosty przykład: żółtodziób w przygodówkach po 5 minutach w "Najdłuższej Podróży", nie będzie wiedział co robić.
Gry te są przeznaczone dla homo sapiens'ów. Bardzo często w czasie grania trzeba korzystać z szarych komórek. Z tego powodu wielu ludzi rezygnuje z nich określając je mianem "głupich gier". Jest to nieprawda. Wszystkie rzeczy, które znajdujemy, do czegoś się nam przydają, z czymś się łączą. Czasami trzeba kilka razy przeanalizować i uporządkować wszystkie informacje, które zebraliśmy w czasie gry, bo inaczej stajemy w martwym punkcie[mi się też to zdarzyło kilka razy]. Te gry są bardzo często zrobione tak pomysłowo, że aby przejść dalej, trzeba naprawdę mieć coś pod czaszką, albo być oczytanym [he, he, he - solucje rulezzzzzz].
Dobrze będę powoli kończył ten artykulik. Mam nadzieje, że pokrótce przedstawiłem niektóre sprawy, za pomyłki lub jakieś niejasności wybaczcie [ten artykuł to mój debiut w CDA].
To, o czym napisałem w powyższym artykule to tylko moje osobiste spostrzeżenia, uwagi. Nie mają one na celu obrażenia fanów jakieś gry i rodziców, a wszelkie podobieństwo do zdarzeń jest przypadkowe ;-]]]]]]]]] Wszystkich chętnych, mających podobne albo całkiem inne zdanie zapraszam do korespondencji: stan42@interia.pl
Od daXa: A jeśli ktoś miał by jakieś racjonalne argumenty do dyskusji na ten temat to może napisać na ten temat text i wysłać do nas. To tak dla przypomienia:)

© Adventure Zone 2001
|