|
|
Broken Sword 2
Autor: Korowiow
W 1997 roku firma Revolution, jeden z nielicznych "dinozaurów" na rynku gier przygodowych wypuściła kontynuację znakomitej klasycznej przygodówki o przydługawym tytule BROKEN SWORD: The Shadow of the Templairs, w której to wcielaliśmy sie w rolę młodego prawnika z USA, George'a Stobbarta ratującego świat przed potworną konspiracją. Teraz kierując poczynaniami tego samego bohatera, mamy znów okazję stanąć oko w oko ze złem. Tym razem czai się ono w niezbadanych głębiach dżungli Południowej Ameryki. Fabuła jest dość prosta, a wprowadza w nią piękne intro: George i jego dziewczyna Nico wybierają się w odwiedziny do profesora Oubier w Paryżu. Niestety, w jego domu zastają bandę podejrzanych typów, którzy porywają Nicole, a Jerzego ;) przywiązują do krzesła. Jak na prawdziwego macho przystało, George wyznacza sobie cel jasny jak łysina Stanisława Tyma - odnaleźć przyjaciółkę. To oczywiście nie koniec perypetii naszych bohaterów, gdyż przyjdzie jeszcze niejedno im zobaczyć i przeżyć, zanim trafią przed tajemnicze Smoking Mirror...
Revolution znana jest z tego, że nie wypuszcza na rynek gniotów (ostatnio jedynie nie udał jej się zbytnio IN COLD BLOOD). Tak jest też i tym razem. Oprawa audiowizualna prezentuje się wręcz znakomicie. Piękne, ręcznie rysowane tła, filmy w wysokiej rozdzielczości i żywe kolory to jest to, co gracze lubią najbardziej. Owszem, niektórzy mogą się przyczepić do tego, że grafika jest zbyt cukierkowa, ale przecież i cała gra nie epatuje mrocznym klimatem czy przemocą. Udźwiękowienie stoi na wysokim poziomie, głosy postaci dobrano bardzo dobrze (posłuchajcie tylko Raula! ;)). Muzykę (również niczego sobie) tworzył ten sam co w pierwszej części kompozytor Barrington Pheloung.
|
|
Ale jako że nie tylko szata zdobi grę, trzeba napisać coś o fabule. I tu dochodzimy do pierwszego poważniejszego zgrzytu. Co prawda historia jest ładnie poukładana, ma ręce i nogi, ale przy tym wszystkim wręcz razi swoją miałkością i infantylnością (jest ludyczna jak w Indiana Jones 4). Sytuację ratują świetne, długie dialogi oraz sypiący się na każdym kroku grad humoru, nierzadko wielce aluzyjnego). Interfejs został doskonale opracowany i nikomu nie powinien sprawić najmniejszych problemów.
Niestety, muszę jeszcze wspomnieć o dwóch wadach, które może i nie deklasują gry, ale rzucają się w oczy. Po pierwsze - mała interaktywność (w porównaniu do wcześniejszych gier Revolution, np. Beneath A Steel Sky). Widzimy tylko to, co istotne dla fabuły, rozmawiamy tylko z tymi, z którymi musimy. Może komuś się podoba takie prowadzenie za rękę, nie wiem. Drugą wadą, wynikającą niejako z pierwszej jest długość gry. Autorzy podają, że będziemy bawić się 60 godzin. To nieprawda. Nawet przeciętnemu graczowi (np. mnie) do ukończenia gry potrzeba góra 35.
Wypadałoby jeszcze napisać parę słów o lokalizacji. Tutaj nie mogę powiedzieć ani słowa krytyki. Podoba mi się sposób spolszczenia, a mianowicie: w naszym języku jest jedynie tekst, a dialogi są po angielsku (Raul mówiący po polsku? Nieee...). Nie znalazłem również żadnych literówek czy błędów.
Czas napisać podsumowanie, a mna targają sprzeczne odczucia. Mam sentyment do serii BS, ale z drugiej strony widzę wszelkie jej niedoróbki. Ponieważ jednak wad jest mało, a i one przyćmione są przez atuty gry, mogę z czystym sumieniem polecić ją każdemu miłośnikowi przygodówek.
Nazwa: BROKEN SWORD II: THE SMOKING MIRROR
Gatunek: klasyczna przygodówka
Dystrybutor: IPS Computer Group
Wymagania: 486DX2 66Mhz, 16MB Ram, SVGA 1MB, CDx2, 66MB HD, Win9x
Dźwięk: 8
Długość: 4
Zagadki: 6
Uwagi: Zagrajcie koniecznie, bo BS3 będzie tylko na PSX!!!
|
|