Adventure Zone #5 - Niezle te syrenki, co? :)
Intro
News
Texty
Galeria
Pliki
Help
I-Net
Listy
About
Next

Koktajl Przygodowy cz. 2
Autor: Foreth

W Pomponach była tego dnia naprawdę piękna pogoda. Nic więc dziwnego, że wiele osób poszło na trawkę....to znaczy posiedzieć na zielonej trawce. Wśród wielu mało popularnych bohaterów przygodówek pod jednym z drzew odpoczywało dwóch facetów. Jednym z nich był doskonale nam znany James Magic, który nigdy nie rozstawał się z butelką whisky - tak też było i tym razem. Obok niego siedział w cieniu Chickpencil i z wywieszonym jęzorem wpatrywał się w butelkę Magica, który oczywiście przyjaciela nie poczęstował (jego wymówką było zawsze, że przetrwał prohibicję i teraz musi nadrobić zaległości). Dwaj bohaterowie rozmawiali akurat o pryszczycy w Europie - w końcu rodzice Magica pochodzili z Polski i Niemiec. Tą bardzo ciekawą dyskusję przerwało pojawienie się niskiego, łysawego osobnika. Człowiek ten zaskakując naszych bohaterów od tyłu ryknął donośnym głosem:
- Witajcie!!!
Najszybciej zareagował oczywiście Chickpencil, ponieważ głos osobnika nie zdążył się jeszcze przedrzeć do pijanego mózgu Magica. Chickpencil wstał, popatrzył w dół i poznał nieznajomego.

- Coś podobnego! Toż to.....toż to Stary Frajer Rondel! - krzyknął.
- Miło spotkać znowu starych przyjaciół. - odpowiedział mu Stary Frajer.
- Człowieku, nie widzieliśmy się od lat. Czytałem w MC Simulation, że na jakiś rejs wyjechałeś. Kolejne podboje, co?
- Nawet mi nie przypominaj!!!!! - warknął SFR.
- Co się stało, chłopie??? - Chickpencil zaczynał się martwić.
- Rejs był całkowicie nieudany. Po wielu męczących próbach udało mi się w końcu zdobyć Panią Kapitan, ale chwilę potem dowiedziałem się, że to Kasia Figura i zwiałem, gdzie pieprz rośnie!
- Biedaku ... - Chickpencil wyraźnie współczuł przyjacielowi.
- I po tym wydarzeniu...przejrzałem.
W tym momencie do rozmowy włączył się Magic.
- Wiecie co? Ja też jeszcze nie przejrzałem. Ktoś ty kolego?
- SFR. - odpowiedział mu SFR.
- SFR? Mógłbyś jaśniej mówić. Wyrażasz się zupełnie jak Foreth ze Smokeless Zone. - Magic wyraźnie się zdenerwował - Idę od was!
I poszedł.
- No więc w jakim sensie przejrzałeś? - spytał Chickpencil.
- Po tym rejsie nareszcie zrozumiałem, że byłem cały czas przez twórców gry wykorzystywany. Przez sześć części byłem tylko maskotką, która rozśmieszała ludzi, robiłem za kaskadera, kosztem mojego zdrowia zarabiała firma Mondeo!
- Ja też jestem zły na swoich twórców z Łukaszarts. W czwartej części moich przygód muszę uciec z wyspy, a oni mi dołożyli trzeci wymiar. Wiesz ile teraz będzie biegania? Nie dam rady kondycyjnie.
- No widzisz. Ja mam już tego dość!!!! Kończę z grami!!!! Chcę się ożenić!!! I odejść stąd!!!!
- OŻENIĆ???? TY? - Chickpencil popatrzył na przyjaciela takim wzrokiem, jakim patrzą bohaterowie przygodówek na zdesperowanego gracza, kiedy ten z braku pomysłów usiłuje użyć suszarki na jeziorze.
- Co się tak patrzysz na mnie? Dziwi cię to?
- Eeee... mnie? Skądże znowu! Odkąd kolega mnie spytał, czym się różni Atlantis od Tormenta nic mnie już nie zdziwi. Tjaaaaa.....odpowiedziałem, że głównie creditsami ((c) by Foreth and Jeden Z Jego Kumpli).
- To się tak na mnie nie patrz. Więc jak wiesz chcę się ożenić. Podobają mi się dwie dziewczyny. Pierwsza z nich to.......
- Niech zgadnę.....Jańcia - zakpił sobie Chickpencil.
- Bez takich uwag, dobrze??!! Ja mam znajomości wśród wyznawców kultu GeForce. Oni ześlą na ciebie klątwę.
- Ha! A ja znam zombie pirata Leczo.
- Dobra uspokój się. Pierwszą z kandydatek jest Lara Craft Ze Szczypiorkiem. Drugą zaś jest January Giggs z Najkrótszego Wąwozu. Obie mi się podobają, ale Lara ma w jednym elemencie przewagę. Ma...sobowtórki.
- No.....to faktycznie....jest argument - Chickpencil był zaskoczony inteligencją kolegi.
- Wiesz, jakby jedna Lara nie zechciała być moją żoną, to zostaje jeszcze kilka. Jednak dalej nie wiem na kogo się zdecydować, a śpieszy mi się bardzo.
- No to będziesz miał problem. Z podstawową wersją Lary Craft Ze Szczypiorkiem kręcą jakiś głupi film, reszta hasa po wybiegach dla modelek, a January jest w Arcade i nieprędko wróci.
- Można się jakoś dostać do Arcade?
- Niestety, nie jesteś skoczkiem. - słowa Chickpencila brzmiały jak wyrok.
- Nieeeeeeee!!!!! Dlaczego ja mam takiego pecha? - SFR się rozpłakał.
- Przykro mi stary, chyba faktycznie pozostaje ci Jańcia. Ale poczekaj tutaj. Pójdę spytać o radę Arniewalda. Może on coś poradzi.
- Idź...... - SFR był totalnie załamany.
Po 10 minutach Chickpencil wrócił i na dodatek wrócił wesoły.
- Słuchaj chłopie - rzekł do SFR - Arniewald znalazł rozwiązanie.
- Tak??? - SFR czuł, że odżywa w nim nadzieja.
- Powiedział mi on, że mógłbyś wziąć za żonę Panią Kapitan z innej wersji językowej. Wtedy będzie to kto inny, a jednak ten sam człowiek.
- Genialne!!! - SFR był uradowany.
- No więc na co jeszcze czekasz?
SFR popędził w stronę metra i natychmiast udał się na dworzec. Wprawdzie tam porwało go UFO, ale to już całkiem inna historia. Rondlowi i tak to uprowadzenie wyszło na dobre, bo na tym statku była Ufok-laska. Żyli razem długo i szczęśliwie. Starego VIII nie będzie.