Adventure Zone #6 - Już się boicie? :)
Intro
News
Texty
Galeria
Pliki
Help
I-Net
IRC
Listy
About
Next

Klimat?.... Nie tu proszę pana. Piętro niżej.
[ cachaito ]


Dziś, na łamach Adventure Zone, chciałbym pomówić o czymś takim, co sprawiało że dawniej ukończenie gry przygodowej dawało tyle radości i dumy. Tak, znów (patrz "Historia LucasArts czyli...") operuję w czasie przeszłym. Co? Nie wolno sobie powspominać?

Ah... Świat pędzi do przodu nie omijając niczego. W tym jednak przypadku zamiast rozwoju, uzyskaliśmy kurczenie się; mowa oczywiście o grach przygodowych (chyba nie myśleliście o niczym innym?). Niestety ale to prawda, dzisiejsze produkcje nie mają niczego co posiadały ich poprzedniczki, zanim nastąpił tak wielki skok w rozwoju sprzętu komputerowego. Wszystkie pomysły zostały wyczerpane, a dzisiejsze wielkie hity to albo nieudolne przeróbki albo "potworki" sprowadzające się do podziwiania sterylnej oprawy graficznej i rozwiązywaniu łamigłówek logicznych (oczywiście są chlubne wyjątki). To paradoks lecz moim zdaniem właśnie rozwój zabił gatunek, a w szczególności grafika 3D oraz rozpowszechnienie nośnika CD. Zamiast umiejętnego wykorzystania tak wielkiej pojemności, twórcy zaczęli szpikować swoje produkcje filmami oraz syntezami mowy. Niekiedy dochodziło do tego, że przechodzenie samej gry zajmowało około dwudziestu minut a oglądanie wstawek trzy razy więcej (7th Guest, Dracula Unleashed czy Phantasmagoria 1, 2), stawaliśmy się wtedy widzami oglądającymi dobry film, nie uczestnikami gry. Przejdźmy jednak do tematu. Klimat, co to takiego? Trudno wytłumaczyć ale działa na zasadzie magnesu przyciągającego do siebie. Tego raczej nie uświadczycie grając w takie super produkcje np. firmy Cryo jak Rycerze Króla Artura, Atlantis, Hopkins FBI lub Odyssey... the search for Ulysses. Sam LucasArts też nie ma się czym poszczycić bowiem prócz mało udanych gier ze Star Wars, jedna słaba przygodówka na rok chluby nie przynosi (Escape from Monkey Island). A kiedyś było tak pięknie. Kto nie pamięta klimatu Monkey Island 2 LeChuck`s Revenge ciemnego, tajemniczego miasteczka na wsypie Scabb albo wręcz radosnej kolorystycznie wyspy Phatt. Możecie mi wierzyć lub nie ale oprawa graficzna programów okresu 90- 97 jest naprawdę piękna! Nie rozumiem głosów krytyki czepiającej się kiepskiej jakości grafiki. Autorzy naprawdę potrafili nią operować stwarzając niezapomniany klimat... Powyginana grafika w Day of Tentacle jak z obrazów Picassa albo futurystyczne miasta w Beneath a Steel Sky czy Universe to prawdziwe majstersztyki.

No właśnie, dochodzimy do punktu wyjścia. Klimat może być jedynie podkreślony przez wspaniałą oprawę, lecz najważniejszy jest scenariusz. To on sprawia że wczuwamy się w rolę bohatera, pragnąc mu pomóc zakończyć jego zmagania. Tym właśnie decydującym czynnikiem różnią się przygodówki. Nie wiem, dawniej inwencja autorów pozwalała tworzyć naprawdę wciągające rzeczy, zaskakujące zwrotami akcji lub humorem. Zdarzały się też horrory (Darkseed, Gabriel Knight, Veil of Darkness) które nie potrzebowały hektolitrów krwi i masy drastycznych scen by przerazić widza jak w Phantasmagorii lub Harvester. Niejako na usprawiedliwienie twórców gatunku może przemawiać fakt, że nie mają oni tak wielkiej pomocy jak koledzy od gier fabularnych (mowa w szczególności o AD&D). Czy jednak nie ukazały się choć dobre produkty od końca 1997 roku? Już wspominałem o chlubnych wyjątkach którymi można uznać Broken Sword 1, 2 firmy Revolutin Soft. czy The Longest Journey. W zapowiedziach są następne, ciekawie zapowiadające się tytuły. A czym znakomita większość się charakteryzuje? Tak, powrotem do korzeni czyli grafiki 2D. To pierwszy krok w dobrym kierunku. Czyżby producenci zrozumieli swój błąd?

Nie przeleje całego smutku jaki rośnie we mnie, kiedy widzę poczynania niegdysiejszych gigantów rynku gier przygodowych tylko dlatego, bo wiem że w sieci czeka na mnie jeszcze duża liczba tytułów których nie widziałem. Wam zaś radzą drodzy czytelnicy dać choć jedną szansę starszym grom przygodowym, bowiem nie wiecie co was omija.

*Zapewne Guybrush z pierwszych trzech części zatrząsłby się ze złości widząc co z nim zrobili w Escape from Monkey Island:)