|
|
Adventure Books
[ Foreth ]
Niniejszym artykułem otwieram Adventure Books Zone - kącik w kąciku, no.. na razie taki mini kącik. Na jego łamach będą się pojawiać (nie wiem, czy w każdym numerze AZ) opisy książek, które warto (albo nie warto) przeczytać. Od razu zaznaczam, że słowo "adventure" zobowiązuje, więc nie będzie tutaj recek Harlequinów (chociaż można powiedzieć o miłosnych przygodach, prawda Larry?) ani przewodników kulinarnych (mimo, że grochówka na dywanie to fascynująca przygoda). Namawiam też innych redaktorów, by - w razie posuchy w światku gier przygodowych i TPP - napisali coś o jakiejś fajnej książce. Dobra, lećmy z tym koksem. Zacznijmy od "Sycylijczyka" - książki, którą skończyłem kilka dni temu i której fabułę mam (jeszcze) przed oczami. Autorem "Sycylijczyka" jest nie kto inny jak Mario Puzo. Dziełem tego pisarza jest "Ojciec Chrzestny", na podstawie którego nakręcono fenomenalny film. Sam do dziś nie wiem, czy książka jest sławna dzięki filmowi, czy własnej jakości. Nie ulega jednak wątpliwości, że "Sycylijczyk" już tak znany nie jest. Jego fabuła to kontynuacja wątków z "Ojca Chrzestnego", a ściślej jednego z nich - wątku Michaela Corleone.
|
|
Człowiek ten zostaje wygnany na Sycylię. Po dwóch latach ma właśnie wrócić do domu. I wtedy zaczynają się problemy, ponieważ Ojciec Chrzestny przysyła Michaelowi wiadomość o delikatnej i bardzo ważnej misji. Nasz bohater (?) musi przeszmuglować do Ameryki legendarnego sycylijskiego banitę - Turiego Guiliano. Wszystko dzieje się oczywiście w świecie mafii, przemocy, gdzie takie słowa jak "capo di capi" albo "omerta" znaczą bardzo wiele. Przeszmuglowanie Turiego to nie bułka z masłem, gdyż szuka go cała Sycylia, a grono zaufanych przyjaciół jest bardzo małe. Teraz wyjaśnię Wam, dlaczego w jednym z poprzednich zdań przy słowach "nasz bohater" postawiłem znak zapytania. Zrobiłem tak, ponieważ tak naprawdę bohaterem "Sycylijczyka" jest nie Michael Corleone, lecz Turi Guiliano. Zresztą około 80% powieści to cała historia jego życia - zwycięstwa i porażki. A czytaliście może kiedyś książkę historyczną, która podawała suche fakty i nic poza tym? Zero emocji, napięcia. W "Sycylijczyku" także zawarta została cała historia życia Turiego Guiliano (tak na dobrą sprawę jest to taka zmyślona biografia), ale została ona świetnie opowiedziana. Mario Puzo idealnie wyważył proporcje między samą akcją, a opisami świata mafijnych porachunków, realiów Sycylii, postaw bohaterów. Nie dochodziło do sytuacji, że miałem dość jednego czy drugiego.
Wszystko tutaj świetnie się zazębia. A dzieje się naprawdę dużo... Fabuła całej powieści pełna jest emocjonujących momentów, ale takie musiało być przecież życie legendarnego banity. Ucieczki, zaplanowane zamachy, zuchwałe czyny to chleb powszedni. Konsekwencje? Naloty tysięcy karabinierów, zdrady, zmiany wewnętrzne w człowieku. Guiliano naraża się właściwie wszystkim - mafii, rządowi, własnym przyjaciołom i oczywiście policji. Tak więc czytając książkę na brak emocji nie powinniście narzekać, bo fabuła trzyma w napięciu do samego końca, który nie jest typowym zakończeniem - więcej nie mogę powiedzieć, choć bardzo bym chciał - oczywiście, by nie psuć przyjemności. Tak jak wspomniałem wcześniej, "Sycylijczyk" zawiera także wiele elementów opisujących samą wyspę, mafię i ludzi żyjących w tych brutalnych czasach . Opisy te są naprawdę bardzo dobre, a przy tym nie są zbyt długie i częste, by "Sycylijczyk" stał się powieścią historyczną, czy psychologiczną. Znakomicie zostały przedstawione wątpliwości moralne, przemiany i wyrzuty sumienia bohaterów. Zwłaszcza postawy legendarnego banity są w tej książce widoczne. Zauważcie, że w większości gier, czy filmów współczesnych są ci "dobrzy" i ci "źli". W "Sycylijczyku" nie jest to wszystko takie białe i czarne (wiem, wiem...w innych książkach też tak jest). Czy bandyta, który walczy w sprawie biednych jest bandytą? A jeśli nie, to dlaczego podczas jego walki zdarza się, że giną niewinni? Takie pytania zadawałem sobie co chwilę... Jak już wcześniej wspomniałem, nie są one jednak tak częste i rozwlekłe, by nużyły. Nie da się też ukryć, że zżyłem się z bohaterami powieści, mimo, że - tak na dobrą sprawę - były z nich bandziory jakich mało. A co do oprawy wizualnej to....oj, sorry, zapędziłem się. Tak więc książkę naprawdę warto przeczytać. Szczerze powiedziawszy nie wiem, czy powieść uznać za książkę od 15 czy od 18 lat, ale dla dzieci to ona na pewno nie jest. Tak nawiasem mówiąc, to już marzy mi się przygodówka w realiach sycylijskiej mafii. Może się wkrótce doczekam. A póki co - więcej takich książek!
Nazwa gry....tzn. książki: Sycylijczyk
Producent: Mario Puzo
Wymagania sprzętowe: wzrok, światło
Ocena: wysoka
Grafika: Niestety nie ma obrazków, a litery jakieś takie czarne. Niska rozdzielczość.
Dźwięk: Czytając jadłem kisiel, więc słyszałem tylko mlaskanie.
Długość: 498 stron
Zagadki: Wiedziałem, że Puzo jest Guilianem!
Spolszczenie: tak
Aha...co do spolszczenia - jest fajny byk w tekście. 6 mafiozów na koniach - pierwszy, drugi, trzeci, czwarty, czwarty i szósty.
Uwagi: książka nie wymaga akceleratora.
|
|