Adventure Zone #6 - Już się boicie? :)
Intro
News
Texty
Galeria
Pliki
Help
I-Net
IRC
Listy
About
Next

Jeden dzień z życia 14 latka
[ Liquid ]

Jest nie za ładny, pochmurny dzień, za 10 minut mam klasówkę, a me arcyważne douczanie przerywa Cygan w sam raz pasującą do jego inteligencji, idiotyczną i zboczoną gadką:
- Kiedy trawka się zieleni, kiedy XXXXX się czerwieni, kiedy XXXX staje jak sosna, wtedy właśnie zaczyna się wiosna. - Chwila milczenia. - Może byś się chociaż zaśmiał?
- Haha! - znowu cicho - A ty może byś zauważył, że się próbuję uczyć.
- Czasem ludzie naprawdę nie znają się na dobrych kawałach.
- To miał być dowcip? Gdybyś założył fabrykę papieru toaletowego i drukował ten tekst na każdym listku, to masz gwarantowane bankructwo.
- Co masz na myśli?
- To, że twoje rymowanko nie nadaje się do czterech liter!
- A wymyślisz coś lepszego?
- Więc to ty wymyśliłeś? Nawet byś się nie przyznawał! Myślałem że brat ci to przeczytał na drzwiach kibla.
- Ok.! Ok.! Nie mówiłem ci tego, pasuje?
-Ha! Nawet bardzo! Kurde! Przez ciebie straciłem 5 minut cennej nauki! Idź już sobie gdzieś, byle do końca przerwy!

Po klasówce (która oczywiście poszła świetnie: )), znany wam już świr, już podczas herbatki, znowuż recytuje swe arcydzieło.
- Kiedy trawka się zie....- w tym momencie zapchałem mu gębę bułką.
- Znowu zaczynasz? Czy może ci jeszcze kubek wepchnąć? Twoje teksty naprawdę nie są śmieszne.
- Opanuj się... - powiedział niewyraźnie, mając jeszcze resztki bułki w ustach - ...jesteś niebezpieczny dla artystów.
- A widzisz tu jakiegoś artystę? Bo ja nie!
- Dobra, nieważne! Masz?
- What?

- Płytę! Taki srebrny krążek, o średnicy 10 cm, wkładasz do czytnika i radocha gwarantowana!
- Nie wiem co ty wkładasz do czytnika, ale Colina mam.

Popatrzył się na mnie, wzrokiem przypominającym... , ach tego nie da się porównać i w milczeniu dopił herbatę.
Po chwili zadzwonił dzwonek, weszliśmy do sali i profesor zaczął 45 minutowy wykład, na którym omal nie zasnąłem, gdyż dopiero teraz wyszło na mnie zmęczenie po nocnej nauce do historii. Gdy znowu zadzwoniło, tym razem za przerwę, zerwałem się z ławki i jak by mi się tyłek palił, pobiegłem do sklepiku.
- Ej! Co kupujesz? - zawołał Cygan, właśnie dobiegając, do końca kolejki - Postawisz mi coś?
- Postawić to ci może twoja dziewczyna jak ją będziesz miał. A co ci kupić?
- Możesz pizze. Ej! A co z tą gazetką? Masz coś? Na jutro musimy ją dokończyć!
- Pracuję nad tym! A ty możesz dać zdjęcia ze swoich ambitnych pisemek.
- Przestań! Nie kupuję takich chłamów! - przerwał jak by się zastanawiał i po chwili wykrzykną z entuzjazmem - EEEE! A może założyć kącik "poezja"? Umieszczał bym w nim wiersze sławnych poetów, swoje...
- Nawet nie próbuj! Z resztą i tak nie dopuszczę tego do gazetki ze względu na cenzurę. Mógł byś zaproponować coś lepszego! A co ze sportem? Miałeś zrobić wiadomości sportowe!
- Coś mi wypadło i nie zdążyłem!
- Wypaść to ty możesz przez okno!
- Przecież mówiłeś że nie mamy na to miejsca! Więc o co się kłócić?
- Ja się kłócę? Jeśli ty to nazywasz kłótnią to można ci pogratulować jak się będziesz naprawdę kłócił!
- W porządku! Nie kłócimy się! A słyszałeś to? Dlaczego Ala ma kota?

Chwilka ciszy.
- Masz mnie za debila?
- No! A więc dlaczego?
- Bo sierotka ma rysia. Ty naprawę nie możesz inaczej? Co chwilę opowiadasz przedpotopowe dowcipy o wierszyki...
- Nie prawda wierszyk był nowy.
- No dobra. Pierwszy raz miałeś rację.

Zapadła cisza, a Cygan wyglądał jak by się znów zastanawiał.
- Jeżeli zastanawiasz się nad nowym dowcipem, to ja sobie idę!
- Nie! Stój! Co było ostatnio na matmie?
- Nie wiem! A co?
- Czy matematyczka nie zapowiedziała kartkówki?
- O jasny gwint! Rzeczywiście!
Pobiegliśmy pod salę i z nadludzkim wysiłkiem próbowaliśmy się nauczyć...

Koniec części I

(Tekst jest oparty na faktach autentycznych, lecz większość wymyślił autor textu)