Intro
News
Texty
Galeria
Pliki
Taniocha
Help
I-Net
TOP 10
Kronika AZ
Listy
About

O filmach, książkach i innych takich...
[ Zielu ]

     Witam. Jako, że dawno nic nie napisałem, a Corran na nas liczy ;), postanowiłem znowu trochę Was ponudzić jakimś nieskładnym i bezsensownym artykułem (i tym razem dosłownie), a w dodatku jeszcze bardzo krótkim (cóż, na nadmiar czasu nie cierpię...). Jako, że jego treść jest trochę nie codzienna, nie bardzo wiedziałem, do którego kącika go wrzucić. W sumie już prawie wylądował w Adventure Books (Foreth: nie ma łatwo, chłopaki ;)), bo jest w nim coś o książkach... W końcu znalazł się tam, gdzie się znalazł ;).

     Ale właściwie o czym to ja miałem... Ach, tak. Zapewne każdy z Was na przykład przeczytał kiedyś książkę, po czym komisyjnie uznał ją za swoją ulubioną, a potem okazało się, że został na jej podstawie nakręcony film. No i ten film (tak, nie powinno się zaczynać zdania od "no i..." ;)) na 96,2% okazał się kompletną klapą... Wiem jak to jest: takie mieszane uczucia, które nie łatwo jest określić. Jest się wkurzonym i zarazem zawiedzonym na twórców. Podobnie jest gdy na podstawie owej książki powstanie gra komputerowa. A jeszcze gorzej jak robią grę na motywach filmu opartego na książce ;).
     Czemu jednak dzieje się tak a nie inaczej? Oczywiście nie zawsze, broń Boże, są ekranizacje, które bardzo mi się spodobały... Ale z drugiej strony aby sobie takową przypomnieć musiałbym nieźle natężyć to coś, co zajmuje u mnie miejsce mózgu ;).
     Chodzi zapewne o to, że "filmowcy" (czytaj "wszyscy psujący coś dobrego" ;)) gonią za kasą. Nie myślą o tym, że nawet jak zrobią dwuletnią, poprzedzającą premierę, kampanię reklamową i wydadzą na nią pieniądze, które miały iść na rzeczony film, czy grę, wcale nie sprawią, że ich dzieło będzie dobre. Co z tego, że ludzie będą walić drzwiami i oknami, aby dostać się na pierwszy pokaz, jeżeli po tygodniu na seans będzie przychodzić po 3 osoby (jeżeli będą przychodzić ;)). Wiem, że tak jest ponieważ można tu rzucać przykładami: chociażby "wielki" "Wiedźmin" - niedawno byłem w kinie (i to chyba najlepszym we Wrocławiu), a na seansie było... około 15 osób (w tym jedna "grupa zorganizowana" ;)). Było to jakieś dwa tygodnie po premierze.
     A "Quo Vadis"? "Największa polska produkcja filmowa" okazała się "kichą", chociaż była zarazem "najdroższą polską produkcją filmową"...
     Cóż tu dużo mówić... Niedługo (kiedy piszę ten tekst) wchodzi "Harry Potter"... Mam zamiar na niego pójść. Mam też nadzieję, że wreszcie się nie zawiodę...

     Jeżeli macie coś do powiedzenia na ten temat, to ślijcie teksty na adres redakcji (czytaj: do Corrana ;))...

     PS: Nie jestem wielkim fanem Harrego Pottera, a niedawno przeczytałem, że HP to wielki plagiat. Podobno już wcześniej była książka kogoś innego, w której głównym bohaterem był... Larry Potter. Nie wiem jak Wam, ale mi Larry kojarzy się z czymś zupełnie innym... ;)

Intro | News | Texty | Galeria | Pliki | Taniocha | Help | I-Net | TOP 10 | Kronika AZ | Listy | About |