![]() | |||||||||||
| NR 3 | WRZESIEŃ 2001 | ||||||||||
|
Powered Gear
Kupa blachy po same dachy czyli Pingwin Mechanik in the shell walczy o światowy pokój
Japończycy mają hopla na punkcie techniki. Już nie chodzi mi nawet o to, że macierzystym rynkiem wszystkich, tak lubianych przez redakcję Emu Kouncika maszynek do grania (no Xpudelko nie, ale Xbox sux;)). Nie chodzi nawet o to, że jak skośnoocy nadal utrzymają tendencje w miniaturyzacji, to niedługo komputer, na ekranie którego czytasz ten tekst będzie się mieścił w zegarku. A o co chodzi? Chodzi o mechy. Ogromne kupy blachy, które w ogromnej obfitości egzystują na rynku rozrywkowym. I nie ważne czy jest to anioł z Evangeliona czy battle suit opinający wdzięki dziewczyn z Bubble Gum Crisis. I pewnie w tym miejscu, wybitni znawcy tematu zapragnęli mojej głowy na palu w charakterze dekoracji ogródka, ponieważ nie mogą znieść tak drastycznych uogólnień. Ale ja nie jestem znawcą tematu, jestem głupim pingwinem, który przez przypadek znalazł się w tym całym bajzlu:) Dla mnie battle suit to taki sam mech jak roboty. Zresztę tak czy inaczej, wewnątrz metalowego pancerza kryje się ludzki pierwiastek który steruje tym wszystkim. No dobrze, ale pewnie zastanawiasz się dlaczego wypisuję takie głupoty. Powód jest prosty, ostatnio wpadła mi w ręce Powered Gear, gra traktująca o mechach.
Przy włączeniu gry witają nas swojskie krzaczki, które dzięki wyjątkowej znajomości botaniki udało mi się odszyfrować jako mroczną historię kolejnego szaleńca który zapragnął zdobyć na własność pewną planetę (pingwin kłamie jak najęty, bo całą historię przepisał z Faq'a poświęconego tej grze). Tadam, tadadadam (głęboki baryton narratora): mamy rok 2281, trwająca ponad pół wieku wojna pomiędzy United World Force i Raian Kingdom kończy się zawarciem pokoju. Rok po tym wydarzeniu, kapitan Azrael, wypowiada wojnę Królestwu Raian. Jego plan znajduje poparcie w oczach ponad stu cyborgów. Kradną mechaniczne zbroje z wojskowych magazynów, zdobywają Raia i przystępują do rzezi ludności. Na szczęście ktoś zdążył nadać wiadomość z prośbą o pomoc, która dotarła do United World Government. W odpowiedzi na nią, z żołnierzy z elitarnych jednostek uformowano szwadron nazwany Bloody Armor, którzy mieli udać się na Raia aby wyrżnąć buntowników i przywrócić pokój. No i drogi emumaniaku, pewnie zdązyłeś się domyślić, że to właśnie ty wejdziesz w skład Krwawej Zbroi, aby w słusznej sprawie palić, rozwalać, niszczyć, grabić, gwałcić, siać terror i pożogę. Ładny gips.
Nie czas rozpaczać, tylko trzeba zebrać się do kupy. Popatrz, do wyboru masz niezły arsenalik. Nigdy nie chciałeś zasiąść za sterami mecha? Nie? No cóż, jakby to powiedzieć, nie masz wyboru, za to masz spory wybór w doborze mecha:
Tak, grafika w Powered Gear na pewno nie robi złego wrażenia. Utrzymana w stylistyce mangowej, ręcznie rysowana, taa dzisiaj już takich nie robią. Chociaż te tła wyglądają jakby były troszeczkę rozmyte, takie niewyraźne, oszczędne ale może to celowy zabieg, aby całą uwagę gracza skupić na mechach. Muzyka również nieźle zagrzewa do walki, a do odgłosów też pretensji nie mam. No więc co, ocena bardzo dobra? Nie, niestety tak różowo to nie jest.
Rozumiem, że PG nie aspiruje do miana skomplikowanej gry. Taka wyżywka w stylu przeciwnik, przeciwnik, przeciwnik (*X) boss, następna plansza, wcale nie jest złym pomysłem. Tym bardziej, że Capcom postarał się o sporą różnorodność wśród robotów. Pojawiły się też zręcznościowe wstawki w których zasuwa się cały czas do przodu i ostrzeliwuje z działka wrogie jednostki. Ale niestety, gra szybko staje się monotonna. Przeciwnicy nie są zbyt inteligentni, idą właśnie w przeciwną stronę, kiedy ty stoisz za ich plecami, strzelają na oślep itp. Czasami też brakowało mi tych kilku dodatkowych klatek animacji. Czy zatem PG do gra zupełnie do kitu? W żadnym razie. Potrafi przykuć na kilka dobrych chwil do monitora. Jest to też miła odmiana po w gruncie rzeczy niezbyt zróżnicowanych grach typu beatem'up. Bardzo spodobał mi się pomysł upgrade'u robota w czasie walki, nacieszyłem oczy ręcznie rysowaną grafiką i spędziłem przy PG kilka naprawdę miłych chwil ostrej wyżywki. Jest też w niej coś, co może nie wszyscy uchwycą. Taki fajny, oldschoolowy klimat prosto spod budy z automatami. Na pewno warto tę grę chociażby zobaczyć. o czym gorąco zapewnia kompletnie zmechanizowany Pingwin_Morderca.
| |||||||||||
| (C) Copyright by Emu Kouncik Team | |||||||||||