NR 10MAJ 2002 
The 7th Saga
Tym razem by nie było, że wszystkie gry uwielbiam i każdą zachwalam, przedstawię wam coś w co raczej nie powinniście grać, totalnego gniota. W końcu należy także czasami ostrzec czytelnika czego ma nie ruszać, gdyż nie ma takiej konsoli na którą wychodzą same perełki, nieprawdaż? Z grą spędziłem całe 5 godzin (dłużej nie wytrzymałem) i zaręczam wam, że na dobre mi to nie wyszło, chwil spędzonych z tym dziełem od Enix do miłych raczej nie zaliczę, to było istna katorga.

The 7th Saga
Ale od początku, zaczynamy ujrzawszy logo gry i intro przedstawiające historię, notabene tak beznadziejną, że nawet nie ma sensu jej tu przytaczać, poza tym już to intro pokazuje nam w co wdepnęliśmy, totalna kiszka.

Nasze wojaże rozpoczynamy od wyboru jednej z siedmiu postaci (mamy np. człowieka, elfa, czy demona) i nadaniu mu imienia, po czym wrzuceni zostajemy do tej jakże umilającej nam życie gry. Więc jesteśmy knypkiem, którego wybraliśmy, stoimy przed chyba królem, który plecie trzy po trzy, że przez 5 lat ćwiczyliśmy i teraz nadszedł czas na sprawdzenie naszej wiedzy i umiejętności, a więc ot tak zwyczajnie zostajemy wysłani w świat by coś tam odnaleźć, bodajże jakieś kamienie schowane na planecie "Ticondera". No i oczywiście gdy je znajdziesz, to otrzymasz siłę i zostaniesz władcą świata, dodatkowym utrudnieniem są inni którzy także chcą zdobyć władzę i siłę, tak zaczyna się gra.

The 7th Saga
Dzieło to cechuje marna grafika (czego może nie widać na screenach, ale uwierzcie mi na słowo, miss piękności to z niej nie jest), która raczej nie powinna mieć zbyt dużego wpływu na ocenę ogólną, o ile w zamian zaoferuje nam coś innego, coś co zrekompensuje nam tą nieszczęsną grafę. Tym czymś mogła by być fabuła, która na początku może wydać się w miarę dobra, ale tak nie jest, dobre są tylko początki, a czym dalej tym gorzej.

Myślę, to może system walk będzie choć w miarę dobry, ale gdzie tam. Gdy spotykamy na swej drodze przeciwnika obraz nie przechodzi na osobną planszę, tylko zniża się i walczymy na płaskiej mapie po której normalnie się poruszamy. Mogło to być co prawda pewne novum, ale walki są beznadziejne. Zero taktyki, czyste uderzenia czy magia, brak kontroli nad postacią, zwyczajnie my uderzamy przeciwnika, on kontruje i tak w kółko, aż komuś zabraknie punktów życia, idiotyzm. I co ja mam polegać na przypadku, to może ja podziękuję.

The 7th Saga
O muzyce i odgłosach wolę się nie wypowiadać. Jedynym plusem jest zastosowanie na mapie świata swoistego radaru, który wskazuje nam położenie przeciwników, mając trochę szczęścia i chęci można ich minąć, ale i to jest dość trudne.

Na koniec małe podsumowanko i wychodzi na to, że grafika z muzyką do bani, system do bani, fabuła jeszcze do przełknięcia gdyby nie wcześniej wymienione błędy. I teraz pytam się kto chce w to zagrać, jest chętny, jeśli takowy się zachował to proszony jest o telefon pod numer 0-700 i tak dalej, a może zmądrzeje ;))))))))))))))))))))))))))


The 7th Saga
Platforma: SNES
 Rok wydania: 1993 
Firma: Enix

afo
(C) Copyright by Emu Kouncik Team