![]() | |||||||
| NR 10 | MAJ 2002 | ||||||
|
Aero Fighters
I cóż my tu mamy, nareszcie coś nowego po tych wszystkich RPG i platformówkach powiedzieliby niektórzy.
Tym razem będziemy się zmagać z siłami powietrznymi i naziemnymi w strzelance polegającej jak to w takich grach bywa, na strzelaniu do wszystkiego co się rusza, taka totalna masakra.
Pamiętam jak ileś tam lat wstecz chodziłem do takiej budy dumnie zwanej salonem gier, zapewne większość kojarzy o czym mówię. Stała sobie taka buda, w niej parę automatów, a wśród nich jeden z grą o nazwie Aero Fighters.
Jakież było moje zdziwienie, gdy ostatnio buszując po stronach z romami znalazłem grę o tymże tytule, myślę nie, to niemożliwe żeby to było to. Jak bardzo się myliłem przekonałem się zaraz po wczytaniu romu z grą i ujrzeniu jej w akcji. Zaraz po wczytaniu gry ujrzymy logo firmy Mco'River, później natomiast dość krótkie i niezbyt dobrej jakości intro, notabene nie różniące się niczym od tego z wersji na automaty. Grę rozpoczynamy od wyboru samolotu jednej z czterech narodowości (w późniejszej fazie gry dochodzą dodatkowe). Mamy do wyboru Wielką Brytanię, Szwecję, Japonię i Stany Zjednoczone. Każdy z samolotów ma innego pilota i różni się rodzajem podstawowego działka pokładowego, jak też specjalną bronią taką swoistą bronią zagłady ;) no i lecimy na spotkanie z wrogiem.
Jako że gra wydana została w roku 1993 na konsolę Snes, ma już swoje lata i choć grafika nie jest najwyższych lotów to kto by tam zwracał uwagę na grafikę ;) gdy na ekranie tyle się dzieje, muzyka też raczej nie przeszkadza, jest taka jaka powinna być, odgłosy wystrzałów i tym podobne są również w miarę porządnie dobrane i nie ma się czego czepiać.
Atakują nas różnego rodzaju myśliwce, helikoptery czy ich więksi bracia, z adwersarzy naziemnych można by wymienić najczęściej czołgi i jakieś tam działka poustawiane gdzie tylko się dało, no i są jeszcze jednostki wodne, strasznie upierdliwe, mnożą się jak mrówki ;)). Natomiast na końcu każdego levelu czeka na nas wielki boss, raz będzie to niszczyciel, innym razem jakaś machina wojenna niczego nie przypominająca swym wyglądem, a czekająca tylko na to by ją zrównać z ziemią.
W grze zasadniczo chodzi o to by lecieć "do góry" i rozwalać wszystko co się napotka, każdy z pilotów ma jednak inne powody by to robić, między misjami są króciutkie teksty mówiące po co i dlaczego dany pilot robi taką rzeźnię. Jeden gna za swą porwaną ukochaną, inny bo musi i tak do końca, tylko że czasami to tego końca nie widać, gra jest cholernie trudna, nawet na poziomie easy wcale nie jest tak łatwo jak mogło by się wydawać.
Po pomyślnym ukończeniu gry jednym z pilotów w nagrodę dostajemy tips jak odblokować dodatkową postać, i tak w kółko, gramy, odblokowujemy postać, gramy, odblokowujemy, aż do znudzenia. Lecz co zaskakujące, gra wcale się nie nudzi, ja ciągle do niej wracam, bo czyż nie jest miło strącić o poranku takiego skurczybyka we wrogim myśliwcu, no sama rozkosz.
Grę polecam zwłaszcza dawnym bywalcom salonów, tym na pewno przypomną się stare dobre czasy, jak to się chodziło do salonów i katowało automaty wrzucając do nich nie żetony, a przerobione własnoręcznie z kumplami monety (a może tylko ja tak robiłem ;))) to były czasy. A reszta, cóż, niech chociaż spojrzy, kto wie może i wam się spodoba. W grę naprawdę warto zagrać chociażby po to by zobaczyć, że granie na poziomie easy wcale nie musi być takie easy.
| |||||||
| (C) Copyright by Emu Kouncik Team | |||||||