NR 10MAJ 2002 
Final Fantasy V
Od razu uprzedzam że recenzja ta jest napisana na podstawie wersji angielskiej przygotowanej przez fanów, a o samym tłumaczeniu możecie poczytać w osobnym dziale.

Final Fantasy V
O samej grze wiedzą już praktycznie wszyscy fani tej serii, a przynajmniej powinni wiedzieć, nie wspominając, iż nie zagrać w nią byłoby niemałym grzechem ;)))

Gra zaczyna się od na początku niewiele mówiącego intra, przedstawiony nam w nim zostaje Król Tajkunu, który wyrusza na swym smoku do świątyni wiatru by sprawdzić, co jest przyczyną powolnego zaniku wiatru, czyżby działo się coś złego z kryształem kontrolującym moce tego jakże potężnego i potrzebnego ludziom żywiołu? Na to pytanie nie mam zamiaru wam odpowiadać, sami się przekonacie, gdy sięgniecie po to jakże wiekowe już dzieło Square.

Final Fantasy V
Początek mamy więc za sobą, to oczywiście tylko sam skrawek intra, czym dalej tym dowiadujemy się więcej, poznajemy głównego bohatera, jego towarzyszy, wraz z nimi przemierzamy trzy światy osadzone w świecie fantasy, i niestety jak to zwykle w takich grach bywa naszym celem jest już po raz kolejny uratowanie świata i zabicie głównego złego, którym w tym wypadku jest pewien tajemniczy (do czasu) "Exdeath".

Nie wiem jak wam, ale mi taki scenariusz zaczyna się przejadać, ileż to razy można ratować ten cholerny świat.

Ale do rzeczy, jednym z atutów gry jest jej fabuła, nieźle zakręcona, choć czasami tak naiwna, zdarzają się tak banalne dialogi wywołujące tylko uśmiech politowania na twarzy grającego, na szczęście rozmowy tego typu zdarzają się niezbyt często i chwała im za to.

Final Fantasy V
Za to system FFV był i jest niezaprzeczalnym jej atutem. Jest on "systemem zawodów", który umożliwiał wcielenie się członkom drużyny w jedną z 22 profesji. Występował np. ninja, czarny i biały mag, do których dołączyli niebieski i czerwony, czy złodziej itp. Podczas gry każda postać mogła rozwijać się w danej profesji, co owocowało zdobywaniem specjalnych umiejętności, których łącznie było co niemiara, dodatkowo można było przenosić wybrane umiejętności z jednej profesji na inną. Wiecie jakie to daje nam pole do popisu przy konstruowaniu swej ulubionej formacji, mamy taki wybór że tylko testować bez końca.

Wydanie piątego Finala miało miejsce w roku 1992, i fakt ten od razu rzuca się w oczy, słaba grafika, kiepskie postacie, fatalne pole walki, praktycznie gdyby się czepiać wykonania to można by jej zarzucić dużo, bardzo dużo. Jednak prawdziwy fan serii nie zwróci na to najmniejszej uwagi, dla nas, RPG maniaków, grafika w takich grach się nie liczy (no może ciut ;), a liczy się fabuła i system gry, który tutaj jest wręcz genialny/idealny.

Final Fantasy V
Poza tym mamy jeszcze muzykę skomponowaną jak zwykle (co wcale nie jest złe) przez Nobuo Uematsu, faceta związanego praktycznie od samego początku z serią FF. Faceta który jest wręcz genialnym kompozytorem, gdyby nie On bóg jeden wie jaką ta seria miała by teraz popularność, bo chyba zgodzicie się z tym, iż również muzyka w dużym stopniu przyczyniła sie do sukcesu tej serii.

Podsumowując, mamy genialny system walki, mamy bardzo dobrą muzykę, trochę mniej porywającą fabułę i wręcz odpychającą grafikę, którą przełkną tylko prawdziwi fani. I właśnie tych zachęcam do sięgnięcia po grę zwłaszcza teraz, gdy wyszła jej polska wersja, a reszta niech chociaż spojrzy na to dzieło, gdyż nie tylko Finalami od VII do X człowiek żyje.


Final Fantasy V
Platforma: SNES
 Rok wydania: 1992 
Firma: Square

afo
(C) Copyright by Emu Kouncik Team