![]() | |
| NR 23 | MAJ 2003 |
|
Kakuto Chojin
Kakuto Chojin został wydany na konsolę X-BOX, miał być dla niej tym czym jest dla posiadaczy Playstion 2 seria Tekken. Stało się jednak inaczej... Pierwsze screeny, które ukazały się w sieci narobiły niejednemu obfitego ślinotoku :) Wszystko pięknie, tylko zabrakło jednego małego acz bardzo ważnego szczegółu - MIODNOŚCI!
Nawet najpiękniejsza graficznie bijatyka bez przyjemności z grania jest niczym, takie mam niestety odczucia po obcowaniu z Kakuto Chojin.
Jest to gra inna od wszystkich, posiadająca tajemniczy, cholernie sugestywny i jednocześnie mroczny klimat. Do wyboru mamy 12 zawodników, każdy hardcore`owiec znajdzie coś dla siebie. Mamy psycholi typu Shadow - siwowłosy przystojniaczek z maską na twarzy. Nie mniejsze wrażenie robi Vegard, koleś naprawdę potrafi dać do pieca :) Jak i młodociany Bruce Lee w postaci Reiji`ego.
A oto cała plejada gwiazd: Sabre (Karate), Reiji (Jeet Kune Do), Rena (Capeira), Khan (Kung Fu),
Vegard (Tae Kwan Do), Roxy (Kung Fu), J.D Stone (Pit Fighting), Vittoria (Combats Arts), Shadow (Ninjitsu), Ying Kai Li (Hakkyoku Ken), C. Ramirez (Pro Wrestling) i Asad (Muay-Thai). Do wyboru do koloru, w przenośni i w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ciało każdego z fighterów to jedna wielka
mozaika skladająca się z przeróżnych tatuaży i blizn. Nie powiem, wygląda to smakowicie :)
W Kakuto Chojin użyto techniki Motion Capture, która niestety sprawdza się średnio... Rzuca się w oczy sztuczność zadawanych ciosów, brak im płynności. Natomiast fajnym patentem jest spowolnienie akcji, które ma miejsce po zadaniu ostatecznego ciosu, przez chwilę zawodnicy są unieruchomieni, kamera kręci się wokół fighterów by w pewnym momencie przyspieszyć - SUPER!
Jak już wcześniej wspomniałem grafika jest piękna, wykonanie postaci to prawdziwe arcydzieło, niesamowicie dokładnie odwzorowano ludzkie mięśnie, żebra i inne elementy anatomii człowieka. Niestety największą bolączką są tła. Na pierwszym planie wszystko jest 3D, jednak w oddali mamy zwykłe dwuwymiarowe bitmapy... Wygląda to tragicznie, brak interakcji z otoczeniem, pustka, to wszystko nadaje grze zbyt dużej sterylności. Areny są naładowane "ciężkimi" kolorami, ma to potęgować mroczny klimat postapokaliptycznej rzeczywistości. To wszystko urozmaicają efekty w postaci deszczu, śniegu itp.
Do dźwięków zadawanych ciosów muszę się jednak przyczepić, wszystko brzmi strasznie sztucznie, jak w tandetnych filmach karate made in Hong-Kong. Tak, tak, odgłosy to kaszanka ale muzyka to coś PIĘKNEGO! Ja chcę soundtrack! :) Świetne elektroniczne rytmy, mieszanka metalu i techno potrafi przyprawić o gęsią skórkę. Na początku muza jest spokojna ale gdy pada pierwszy cios nabiera ostrego tempa :) Świetnie to współgra z klimatem Kakuto Chojin.
Dochodzimy do sytemu walki, i tutaj następuje duże rozczarowanie. Brak jakiejkolwiek dynamiki, ciosów jest mało, nie ma żadnego kręcenia kółek przez co gra jest cholernie schematyczna i po prostu nudna...
Kombinacji jest mało, comba łączą się w krótkie sekwencje, porażka chciało by się rzec. Niestety zabrakło profesjonalizmu i ładnie spieprzono tak dobrze zapowiadającą się grę. Sama grafika nie zdziała cudów, potrzebny jest porządny system walki który jest esencją gry, a na tym polu Kakuto Chojin dostaje po dupie od innych bijatyk 3D.
Cóż... gra jest raczej skierowana dla totalnych maniaków, nie liczcie, że spotkanie z tą grą będzie czymś wyjątkowym i niezapomnianym, po prostu tytuł na góra trzy wieczory ;) | |
| (C) Copyright by Emu Kouncik Team | |