NR 23MAJ 2003 
Shining Soul
Któż nie zna Diablo z PCta, no wiem, wiem, nie wszyscy grali, ale słyszeć chyba musiał każdy ;). A kto słyszał o grze diablo podobnej, takiej naprawdę dobrej na GBA. Zapewne tu będzie już mniej osób, które by cokolwiek odpowiedziały. Teraz macie szanse zagrać właśnie w coś takiego.

Gry tego gatunku to proste z założenie siekanki w które wmontowano jakieś tam elementy rpg, dodano jakąś tam fabułę i dano graczom by się mogli wyżyć, siekając potworki i marudząc później na puchnący palec, który non stop wciskał jeden tylko praktycznie guzik, odpowiadający za uderzanie czymkolwiek co wpadło w łapę naszemu bohaterowi ;).

Shining Soul nie odbiega za bardzo od tego nurtu, na pewno jednak różni się paroma szczegółami, które naprawdę wyróżniają go na poletku gameboyowych gierek fabularno-siekankowych ;).

Shining Soul
Sam początek gry i już fajne rozwiązanie, mianowicie niezła otoczka fabularna, która została tu przedstawiona w formie książki. Chodzi o to, że początek przedstawia dziewczynę (chyba elfke, ale głowy nie dam ;)), która czyta książkę, nagle ktoś przychodzi (my oczywiście hehe) szukając dziadka owej dziewczyny. Niestety gość nie zastał dziadka, tak więc przechodzimy do książki, która opowiada o pewnej legendzie. Obraz ciemnieje ;)), a nam za chwilę opowiedziany zostaje początek legendy, w którą teraz my będziemy ingerowali. Zostajemy śmiałkiem, który jak zwykle ma zaszlachtować zło na ziemi hehe.

Shining Soul
Jak wspomniałem na początku, jest to typowy action rpg, troszeczkę podobny do Diablo. Ta jego "podobność" objawia się paroma rozwiązaniami, które ci co grali w Diablo na pewno znają.

Początek gry, lądujemy w małym miasteczku, w zasadzie to malutka osada z paroma postawiony namiotami. W osadzie tej mieści się wszystko co jest nam potrzebne by wyruszyć w podroż, na polowanie potworów ;). Mamy więc parę sklepików, tj. sklep z bronią, zbrojami, sklep że tak powiem medyczny, sklep dla magów, oraz hmm przechowalnia. Wiadomo nasza kieszeń nie jest nieograniczona, rozwiązano to więc najprościej jak się dało. Dano nam namiot, w którym możemy zostawić co cenniejsze rzeczy, mogące się nam kiedyś tam przydać, a są zbyteczne podczas aktualnej wędrówki.

Ale co zrobić, gdy podczas eksploracji podziemi czy lasów zabraknie nam miejsca na to, co znajdziemy po np. zabitych przeciwnikach. O tym także pomyślano. Rozwiązano to podobnie jak teleport z Diablo, tyle że tu do osady wracamy noszeni przez, sam nie wiem, aniołki, ptaszki czy jak to nazwać, po prostu sobie odlatujemy do osady, hehe sam luksus. Oczywiście by powrócić do osady należy mieć rzecz która nam to umożliwi, w tym wypadku skrzydła w ekwipunku ;).

Choć nie, poczekajcie, skrzydła niekoniecznie są nam potrzebne, gdyż po porażce na placu boju także aniołki przenoszą nas do domciu ;), tak, ale już bez zdobytej kasy, czyli jednak mamy minus. I czy Wam to naprawdę nie przypomina Diablo ;).

Shining Soul
W wiosce są także ludzie (ale odkrycie ;)), bo jak by mogło ich nie być ;). Jedni są śmieszni, np. fanka twojego bohatera w którego się wcieliłeś, która chce od ciebie raz autograf, innym razem uścisnąć twoją dłoń, a później wpada na pomysł założenia twojego fan clubu. Niezła myśl, ja chcę mieć fanki ;)). Są także sprzedawcy w sklepach, oni jednak za dużo nie mówią, jest też parę innych osób z którymi można pogadać. Czasami pojawią się inne postacie, np. ninja, który stara się być jakiś tajny, a wychodzi na totalnego idiotę. Raz latał w kółko nie zmieniając nawet trasy, to ja stanąłem mu na drodze, złapałem by zagadać, a ten do mnie coś w stylu, że jestem wielki bo go złapałem itd. Paranoja, koleś mógłby się leczyć w wariatkowie ;)). Aha i jest nasza rada nadzorcza hehe która nami dyryguje, tzn. uczy na początku co i jak, wiecie tacy ważniacy z nich. Marudzą ciągle tylko jak np. przegramy z bossem, ale też leczą gdy mamy niepełne życie ;).

Czas zacząć coś mówić o całej reszcie. Tak więc zaczynając mamy wybór kim będziemy grali. W legendzie występowało 4 śmiałków. Łucznik, wojownik, czarownik i jakieś tam smokopodobne zielone coś ;). Nadajemy wybranej postaci imię, to jasne, później wybieramy kolor wojownika, to już mniej jasne, ale też do zrozumienia, nie będę się nad tym jednak rozwodził i startujemy.

Shining Soul
Początek i od razu lekkie rozczarowanie, w sumie action rpgi mają to do siebie, że statystyk tam mało, a walki nie odbywają się na osobnych arenach. Tu mamy to samo. Chodzi sobie chłopczyk z mieczykiem machając nim na prawo i lewo, aż palec puchnie od tego ciągłego klepania w jeden guzik. Co się jednak okazuje gra wcale nie jest taka bezmózga ;)

Pod startem mamy mianowicie dostępną całą otoczkę gry, czyli jej system, ekwipunek, opcje itd. Zakładka z statusem postaci nieźle zaskakuje (jak na grę po której spodziewałem się czystej wyżynki ;)). Po podniesieniu podczas walk poziomu, nad naszym bohaterem zacznie migać napis mówiący nam o tym, że właśnie zyskaliśmy nowy level. I myliłby się ten, który myśli że wszystko dzieje się automatycznie. Teraz bowiem przechodzimy do opcji statystyk i tam ręcznie wpływamy na to w czym podszkoli się chłopczyna. Możemy mu podpakować siłę, dodać trochę życia, podnieść level posługiwania się mieczem/toporem/lancą, czy wzmocnić odporność na np. mróz/zimno. Nie ma tego multum, ale do dobrej zabawy i balansowania umiejętnościami w zupełności wystarcza. Podoba mi się także parę innych rozwiązań

Shining Soul
Pierwsza rzecz to zakup nowych np. broni w sklepie. Jak często w innych grach brakuje mi danych co i czy w ogóle podniesie się w statystykach po zakupie danej broni. Po co mam kupować jakąś broń, skoro po włożeniu jej moja siła spadnie, lub jakiś współczynnik zmaleje. Tu tak nie jest.

Podczas zakupów na dole mamy aktualne statystyki, podświetlając kupowaną broń system pokaże nam co i jak się stanie, jeśli nie to możemy o niej poczytać wciskając Select. Pokażą się nam informacje, jakie nakłada statusy, jakim włada żywiołem (nie wszystkie bronie jednak mają taką umiejętność i w sumie dobrze ;)), jaki trzeba mieć level danej broni by się nią posługiwać itd. Naprawdę świetne rozwiązanie, którego często brakuje w innych jrpgach.

Nieźle rozwiązano także sterowanie, czy znajdowane przedmioty. To pierwsze jest tak intuicyjne, że już po paru minutach poruszałem się po wszystkim z niezłą szybkością. Najbardziej wygodne są przyciski L i R, pod którymi konfigurujemy sobie broń i przedmioty medyczne. Daje nam to np. szybkość w leczeniu, odtruciu się, powrotu do domu dzięki skrzydłom, czy w przypadku broni natychmiastową zmianę jej na tą która wyrządzi przeciwnikowi najwięcej szkód.

Shining Soul
Wspomniałem także o znajdowanych przedmiotach. Zostawiają je niektórzy pokonani przeciwnicy (wybierani losowo), lub są one poukrywane w skrzyniach. Przedmioty jak przedmioty, te które się przydadzą zostawimy, resztę sprzedajmy, lub przechowujemy na później. Co jednak zrobić gdy znaleziony właśnie przedmiot jest nam nieznany, oznaczony po prostu znakiem zapytania. I tu jest pomysł z zwojami, które po zaaplikowaniu na takim przedmiocie odkrywają czym on jest, do czego się nada itd. Po części autorzy poszli nam na ręke, gdyż w późniejszej fazie gry przedmioty się powtarzają i po prostu wiemy czym co jest, choćby z nazwy, która jednak widnieją na nieznanym przedmiocie, tak samo jak statystyki które sprawdzimy Select'em. Z tym, że jeśli chcemy sprzedać coś drożej, musimy taki przedmiot odkryć zwojem, ponieważ nieznana rzecz zawsze będzie warta w sklepie 1 G hehe.

Nawychwalałem grę jak tylko można było, ale nie ma lekko, błędów tu też się nieco uświadczy i czas je powytykać (jak ja to kocham ;).

Pierwsze co daje do myślenia to wiek odbiorcy do którego ta gra została skierowana. Gadki innych są do bólu infantylne (wspominany wcześniej ninja), może nie wszystkie, to na pewno, ale większość jest tak bzdurna, a gadki bossow to już jakaś kpina. Będzie mi tu jakaś babka "Ho ho ho..." wołała, nie wie że święta się skończyły ;).

Zresztą sami bossowie są także jak na mój gust za prości. Ja wiem, że kogoś po 10 levelach lasu może palec od nawalania w jeden klawisz nieźle zacząć bolec (ale się przyczepił do tego palucha nie ? :)), ale ludzie, co to za boss, przy którym stanę i będę go trzaskał z miecza bez ustanku. Dostanę na pewno jakimiś piorunami czy kolcami lodu (mowa o bossie lasu), ale co z tego, skoro wystarczy mieć z dwa specyfiki leczące i mamy go z głowy. Ja ją mieczem (boss lasu to kobieta, jakby ktoś nie zauważył ;)), ona mnie osłabia czarami, ja się leczę, i dalej łupię, ona pada i tyle. Cudownie, wyzwanie jakiego nigdy przed sobą nie miałem ech...

Shining Soul
Nic jeszcze nie wspomniałem o grafice, teraz zamierzam to jednak zrobić, gdyż wiąże się to z jednym z minusów. Projektanta poziomów to bym wyemigrował na Alaskę, niech sobie popatrzy ile tam jest takich samych krajobrazów. Chodząc po lesie czy wulkanicznej planszy (wybaczcie nie wiem jak to nazwać ;)), od ciągłego patrzenia na żółte, pomarańczowe i inne czerwone kolory normalnie mnie odpychało, zresztą las to samo i większość lokacji które odwiedzamy. Prawda, taki np. zamek mile mnie na początku zaskoczył, ale po czasie to samo, te same ściany, te same przejścia, naprawdę brak urozmaicenia potrafi doprowadzić do obłędu ;).

To samo się tyczy bestiariusza, który w obrębie paru leveli potrafi się powtarzać w nieskończoność, zmieniając tylko kolory. Bo ktoś tu intensywnie myślał i wymyślił, że jak zmieni potworkowi kolory i doda trochę siły to już będzie to inny potworek ;). Nie mówię, że są ciągle te same, ale potworka spotkanego na drugim levelu (mumia) spotykam także w piątym, tyle że innego koloru bo fioletowego. Ogólnie więc mówiąc, jest tego zdecydowanie za mało.

Shining Soul
Jak była grafika to czas na muzykę o której złego słowa nie mogę powiedzeń, co więcej praktycznie jej nie pamiętam. Chodzi o to, że najczęściej machając mieczykiem, słyszymy odgłos uderzeń, czy nasze auć ;) po oberwaniu, muzyki jakoś się nie zapamiętuje.

Gdybym miał tej grze wystawić ocenę na podstawie pierwszych paru godzin grania, na pewno nie wahałbym się jej zarekomendować praktycznie każdemu. Sądziłem że będzie to coś naprawdę dobrego by oderwać się od codziennego życia, trochę się odstresować, wyżyć np. na klawierce ;). Wskazywały na to i system gry, i parę naprawdę pierwszorzędnych rozwiązań.

Z czasem jednak granie w ten tytuł doprowadzało mnie do coraz większego poddenerwowania (może ja mam coś z swoja psychiką ;)). Na dziś dzień zostałem z bolącym palcem (o znowu ten paluch ;), niezłym rozczarowaniem i chęcią rozwalenia klawierki hehe, a tego raczej nie życzę nikomu ;) Zagrajcie trochę, sprawdźcie czy się nada to "cudo" na pogranie po ciężkim dniu w np. pracy czy szkole i sami zadecydujcie. Na waszym jednak miejscu uprzedziłbym zawczasu rodzinę, by nie wchodziła do pokoju gdy wy gracie w SS, bo mogą oberwać latającymi przedmiotami ;D

P.S. zapomniałbym, gra posiada także tryb multiplayer, nic jednak Wam o nim nie powiem, wiadomo brak osoby do pogrania i sprawdzenia, dla niektórych jednak tryb ten może okazać się wybawieniem, nie ma to jak siekać wszystko we dwoje ;)

Shining Soul
 Platforma: GameBoy Advance 
Firma: Sega
Rok wydania: 2002
Emulator: VisualBoyAdvance

afo
(C) Copyright by Emu Kouncik Team