![]() | |||||||||||||||||||
| NR 36 | CZERWIEC 2004 | ||||||||||||||||||
|
Indiana Jones
Był sobie kiedyś taki koleś, protoplasta Lary Croft, który z nudów zajmował się odkrywaniem skarbów pradawnych ludów. Znacie go na pewno, Indiana Jones go zwą. Nakręcono do tej pory trzy filmy z owym bohaterem, a i podobno coś tam znowu kręcą. Tylko Ford już trochę podstarzały, ale nie wnikajmy w niuanse nowych produkcji i aktorów, nie czas i miejsce na to. Zajmijmy się tymi starszymi produkcjami przedstawiającymi przygody Indiany, gdyż nadarzyła się właśnie okazja zagrania w pozycję opierającą się na owych trzech, nakręconych niegdyś filmach.
Wszystkie trzy produkcje mają swoje śliczne tłumaczenia na polski, a i ostatnio w święta (kwiecień jest, nie ;)) jeden z nich mieliśmy okazję podziwiać w telewizji publicznej, także nie ma co filozofować i tłumaczyć tytułów ;P. Zaczniemy nietypowo, bo od właśnie przedstawienia trzech gier w jednej. Gdy sięgniecie po grę już będziecie wiedzieli co i jak, ale przy pierwszym podejściu, po przejściu paru misji i ujrzeniu napisu The End, można się nieźle zdziwić. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt iż grało się dosłownie chwileczkę. Okazuje się jednak, że do dyspozycji graczy oddano jeszcze dwie krucjaty Indiany, oparte oczywiście, jak już wspomniałem, na fabułach filmu. Choć dość spłyconych fabułach, oczywiście na potrzeby gry.
Przy okazji by urozmaicić grę dodano coś od siebie nie trzymając się sztywno ram filmu. I np. taka akcja z uciekaniem w wagoniku, została okraszona strzelaniem z pistoletu do ciągle pojawiających się adwersarzy. A o ile mnie pamięć nie myli, w filmie były tylko chyba 2 wagoniki goniące bohatera. Komu to tak na dobrą sprawę przeszkadza, w końcu gra ma bawić. Cała seria trzech gier w znacznej części opiera się na elementach platformowych - jednym się to spodoba, innym nie. Dołóżmy do tego okazjonalne wykorzystywanie granatów które, to trzeba przyznać, zachowują się dość dziwacznie, choć na plus graczy. Nie jest bowiem ważne gdzie granat poleci. Wystarczy że zostanie rzucony, a czy wpadnie w przepaść, czy sam programista raczy wiedzieć gdzie jeszcze, to i tak wybuchnie na całym ekranie wielkim rozbłyskiem. Poza tym, zdobędziemy jeszcze pistolet z którym też wiążą się ciekawe akcje, a całość dotyczy jego siły rażenia. Już pomińmy fakt iż jeden strzał powinien zabijać - to tylko gra. Niestety, rozwiązanie w którym przeciwnika zabijają dopiero 4 do 6 strzałów, a bicz załatwia sprawę maksymalnie w dwóch uderzeniach, to już dość kuriozalne.
Jak na elementy platformowe przystało, nie mogło zabraknąć wszędobylskiego skakania występującego w ilościach hurtowych. Tras przejścia prawie zawsze jest kilka i tylko do nas należeć będzie wybór którą się udamy w naszą wędrówkę. Możemy po prostu poskakać po kładkach i iść dalej, ale możemy też np. wybrać drogę trudniejszą (często też ukrytą), gdzie przeszkody będziemy pokonywali z pomocą bicza, ale za to trud zostanie nam wynagrodzony z nawiązką. A skoro Indiana porusza się w dużej mierze po starożytnych plenerach, to nie zabraknie też pułapek czy kombinowania. Co prawda nie będzie to poziom Księcia Persji, ale zaciąć się parę razy można również.
Jak wspominałem, sporo, a w zasadzie większość patentów w grze, zaczerpnięta została z filmów. Stąd np. wspomniana ucieczka wagonikiem, zjazd na pontonie po oblodzonej górze, ucieczka przed wielkim toczącym się głazem, czy zwyczajnie ratowanie zmuszanych do pracy dzieci w kopalni. Równie ciekawie co reszta, prezentują się niektóre walki z bossami. W większości stajemy przed walką z całym arsenałem i po prostu walczymy biczem czy pistoletem. Do perełek natomiast należą walki wręcz na np. poruszającym się w stronę urwiska czołgu, czy walka na moście, który powoli acz sukcesywnie ulega zniszczeniu pod naszymi stopami. A początki drugiego filmu, gdy Indiana szuka fiolki z odtrutką (kochane celowniczki ;))... Totalnym zaskoczeniem był natomiast lot samolotem z zadaniem strącenia innych myśliwców. Poczułem się jak za dawnych dobrych czasów grając w Crasha na Playstation. Snes nadal potrafi(ł) zaskoczyć.
Między zadaniami przedstawiana jest nam fabuła, pod którą podpięto kadry z filmu wraz z tekstem. Świetna robota, szkoda jedynie że nie podłożono głosów. W końcu na GBA w takim np. Max Payne jakoś się dało, ale chyba jednak zbyt wiele wymagam ;). No i tych kadrów znowu tak wiele też nie ma. Występują najważniejsze decydujące o zwrocie akcji, czy jakimś ważnym wydarzeniu. Do tego załapała się nawet słynna czerwona kreska poruszająca się po mapie z wskazaniem drogi docelowej. Ale jak grę robi LucasArts, która ma prawa do adoptowania swoich filmów na potrzeby gier, to nie ma się co dziwić na zawarte patenty. Co mogli, wykorzystali bez skrupułów ;).
Grafika i muzyka. To drugie nie mogło wypaść źle. Jak robić grę na licencji to brać wszystko co dają. Także i muzyka jest... cóż, jaka jest wiemy, ale czy się wszystkim spodoba... Samo tło muzyczne to rzadkość w grach, ale reszty można się domyślać. Odgłos bicza, strzałów, granatów itd. itp. Grafika nie wypada wybitnie, choć ładnie wyglądają tła, zwłaszcza w paru misjach. Droga którą przebędziemy nie jest jakoś bardzo urozmaicona i w większości czasu przyjdzie nam przebywać w jaskiniach, komnatach, kopalniach i wielu innych podobnych terenach. Stąd pewnie taka, a nie inna kolorystyka/grafika.
Z tą pozycja sprawa jest prosta. Fani Indiany zagrają na pewno. Ci którzy po prostu lubią filmy o przygodach Jonesa, choć za nim nie szaleją, pewnie sięgną także. Choćby po to by przeżyć niektóre akcje z filmu w grze - zwyczajnie warto się napocić. A tym którym seria nie podchodzi, mogą spojrzeć na nią inaczej, po swojemu. Jak na grę przygodowo-platformową. Sądzę że każda z grup docelowych wyjdzie na tym nie najgorzej. Nawet gdyby gra nie była na licencji filmu i tak byłaby grą co najmniej dobrą.
| |||||||||||||||||||
| (C) Copyright by Emu Kouncik Team | |||||||||||||||||||