![]() | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| NR 36 | CZERWIEC 2004 | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Hity z NESa by Nox_A15. Część 5
Micro Machines
1. Wiosna radosna...
Ach... już wiosna. Niestety wciąż trzeba siedzieć w szkolnej ławie (co przy takiej pogodzie jest jeszcze większą udręką), ale wakacje już coraz bliżej. Kiedy czytacie te słowa (lub wyrazy jak kto woli :-)) z pewnością te upragnione dwa miesiące są już na wyciągnięcie ręki. Mimo to, aż chciałoby się znaleźć zajęcie, które dając sporo zabawy jest dla nauczyciela niezauważalne (marzenie każdego ucznia :-)). Dla przykładu, mój kolega z ławki ciągle rysuje. Nie wiem jak on to robi, ale jeszcze żaden nauczyciel nie zwrócił mu uwagi (a on wciąż bazgrze i bazgrze). Takie przypadki to jednak wyjątki. Zwyczajny, szary uczeń, nie obdarzony żadnymi mocami telepatycznymi musi szukać rozrywki w czasie lekcji gdzieś indziej. Co byście powiedzieli np. na takie małe samochodziki sterowane radiem? Tak malutkie jak pół zapałki. Niestety, póki co, aż tak małe zdalnie sterowane autka nie są mi znane (choć kto wie czym bawią się dzieci w Kraju Kwitnącej Wiśni :-)). Nie wszystko jednak stracone. Wystarczy sięgnąć po grę Micro Machines.
2. Encyklopedia na kółkach
Ale zanim oprowadzę Was po tej znanej chyba wszystkim wielbicielom ścigałek (dużych i małych :-)) gierce, tak jak zazwyczaj poczęstuję Was porcją wiedzy wyszukanej w encyklopedii. Nie zwróciłem tutaj uwagi na autka same w sobie, tylko na wynalazek radia, który umożliwił powstanie tego typu zabawek:
Odbiornik radiowy, radio, urządzenie elektrotechniczne służące do odbierania fal elektromagnetycznych rozchodzących się w przestrzeni, przetwarzania ich na przebiegi elektryczne, a przebiegów elektrycznych w dźwięk. Fala nośna sygnału (tzw. sygnał wysokiej częstotliwości) może być modulowana amplitudowo, częstotliwościowo lub fazowo. Radio przeznaczone do odbioru sygnałów zmodulowanych amplitudowo nazywa się odbiornikami AM (Amplitude Modulation - modulacja amplitudowa), a do odbioru sygnałów zmodulowanych częstotliwościowo - odbiornikami FM (Frequency Modulation - modulacja częstotliwościowa). Podstawowymi elementami składowymi radia są: wzmacniacz wysokiej częstotliwości, mieszacz z heterodyną, wzmacniacz pośredniej częstotliwości, ogranicznik (w odbiornikach FM), detektor (odpowiednio AM/FM) i wzmacniacz małej częstotliwości. Pierwsze radia niezależnie od siebie skonstruowali A.S. Popow i G. Marconi. Początkowo radia budowane były z układów lampowych (lampa elektronowych), później wraz z rozwojem techniki (wynalezieniem elementów półprzewodnikowych) zaniechano produkcji odbiorników lampowych. Obecnie budowane są na bazie tranzystorów i układów scalonych. Źródło: Multimedialna Encyklopedia Powszechna 1999 (FOGRA) Już syci? W takim razie możemy zaczynać podróż z prędkością trzydziestu centymetrów na sekundę :-). 3. Złota edycja
Na początek chciałem tylko zwrócić uwagę na pewną ciekawostkę. Starsi NESowi wyjadacze z pewnością pamiętają tzw. Złote edycje firmy Codemasters (często były dodawane do Pegasus'a w pudełku). Ich nazwy brały się od liczby gier znajdujących się na cartridge'u. Ja osobiście znałem tylko Złotą piątkę (mam nawet jeden oryginalny egzemplarz) i Złotą czwórkę. Nie wiem ile powstało takich Złotych edycji, ale jedno jest pewne - każdy kto miał choć jedną taką nie mógł narzekać na nudę :-). Właśnie Micro Machines to jedna z najlepszych gier ze Złotej piątki (najlepsza z najlepszych :-). Gra nie skończyła swojej kariery na NESie. Ukazała się też na innych konsolach. W każdej części serii, niezależnie od platformy, chodzi o jedno... dotarcie do mety zanim zrobi to reszta uczestników wyścigu.
4. WRC dookoła stołu
Na wstępie wita nas logo firmy Codemasters (a propos, może ta znana teraz firma zamiast wydawać kolejne gry z serii Colin McRae Rally w końcu zrobiłaby kontynuację Micro Machines na PCeta...). Następnie w menu mamy do wyboru tryb mistrzostw (dla jednego gracza) i wyścigi na dwóch (o tych za chwilę). Na początek, dla treningu, można włączyć tryb mistrzostw. Pierwszy jest prosty wyścig klasyfikacyjny. Od razu po nim na ekranie pokazuje się pudełko na samochodziki (zapomniałem dodać: zabawki z tej serii naprawdę można dostać w sklepach), które z każdym kolejnym wyścigiem zyskuje nowy pojazd. W każdym kolejnym etapie poziom trudności stopniowo wzrasta i zdobywanie pierwszych miejsc zaczyna być karkołomnym zajęciem. Jedyną szansą na zwycięstwo są ćwiczenia i dokładne poznawanie tras. Pozom trudności, jak to niestety bywa, pod koniec gry jest wyśrubowany na maksa. Inteligencja rywali ogranicza się do jechania po jednej linii i (co uważam za kiepski pomysł) jechaniu z większą prędkością maksymalną niż gracz. W takiej sytuacji nie można już sobie pozwolić na błędy. Zajechałem już trochę za daleko... zanim dane nam będzie wziąć udział w finałowym wyścigu trzeba wybrać postać. Tych jest jedenaście. Następnie wybieramy trzech rywali i startujemy! Co parę wyścigów jeden z konkurentów odpada i spośród pozostałych wybieramy kogoś na jego miejsce. Ten schemat powtarza się aż do końca mistrzostw. A co jeżeli nie ukończy się wyścigu na pierwszym lub drugim (jeszcze dopuszczalnym) miejscu? Tracimy wtedy jedną szansę. Żeby uzupełnić sobie konto szans trzeba się zmobilizować i trzy razy pod rząd ukończyć wyścig na pierwszym miejscu. Dostaje się wtedy możliwość brania udziału w rajdzie Monstertruck'iem. Jest to, jednak, dopiero połowa sukcesu. Nie dość, że trasa jest wręcz zasypana różnymi przeszkodami (rośliny, kamienie itp.) to jeszcze zegar tyka na naszą niekorzyść.
5. Trzy.. dwa.. jeden.. START!
Jak przystało na kierowców mikroskopijnych maszyn będziemy oglądać świat z perspektywy małego orzecha laskowego :-). Dlatego więc taka kałuża jest jak jezioro, kilka plamek miodu czynią z blatu stołu bagno nie do przebycia, a spadnięcie z ławki szkolnej oznacza... respawn :-). Programiści ułatwili nam wybór i każde środowisko jest przystosowane do przydzielonego do niego wozu. Nie sądzę, żeby była to wada gry. Dzięki temu "mistrzowie kodu" mogli przystosować każdy świat do jednego rodzaju wozów (a co ważniejsze, oszukiwanie w grze na dwóch np. poprzez wybór lepszego pojazdu jest niemożliwe). A oto opis wszystkich środowisk, w których dane nam będzie rozbijać się małymi autkami:
Miejsca małe i duże
Stół kuchenny Standardowy stół kuchenny nakryty obrusem w niebiesko - białą szachownicę. Gdzieniegdzie znajdują się dorodne pomarańcze, plamy z miodu i mleka (kraina miodem i mlekiem płynąca :-)). Trasa jest ułożona z płatków śniadaniowych (dla znawców - kółeczka :-)). Na niektórych trasach można się nawet natknąć na pudełko tych płatków (z rysunkiem małych Jeep'ków i napisem "darmowy dodatek"... hmm). W tym "środowisku" przyjdzie nam się ścigać małymi Jeep'kami. Jeżdżenie po płatkach jest całkiem fajne, ale spadanie ze stołu już mniej :-).
Ławka szkolna W szkole będziemy ścinać zakręty... sportowymi wozami. Przeskakiwanie z ławki na ławkę w tych szybkich maszynkach jest całkiem fajną zabawą. Porozrzucane tu i ówdzie podręczniki, notatniki, pióra, kałamarze (kałuże atramentu też :-)) dobrze uświadamiają gdzie odbywa się wyścig. Trasa wyznaczona jest kredą. Fajnym zajęciem jest też czytanie notatek lub tytułów książek. Znaleźć tam można dzieła autorstwa Marka Twaina, ale i notatniki zapisane od góry do dołu jednym zdaniem typu "Nie będę już więcej rozmawiał na lekcji" (bardziej by pasowało "...bawił się autkami..." :-)).
Garaż Ta betonowa podłoga to tor tylko dla prawdziwych twardzieli :-). Wozy są więc odpowiednio ulepszone (nazwa mówi sama za siebie - Warriors). Kolce na przednim zderzaku pozwalają rozbić w pył przeciwnika (najczęściej są to akcje samobójcze... ale co tam :-)). Wszędzie porozrzucane są śruby, śrubokręty, puszki po smarach (czy innych klejach :-)) itp. Tu także trasa wyznaczona jest kredą. Jechanie pośrodku drogi nie jest jednak najlepszym pomysłem. Umieszczone w wielu miejscach plamy oleju i kleju mogą nas znacznie spowolnić (z kolei pobocza w niektórych miejscach są zatarasowane przez śruby).
Piaskownica "Bezkresna" pustynia. Co to dla specjalnych Jeep'ków piaskowych. Można by rzec: "Co tu nam może zagrozić...". Niestety wiele rzeczy. Powykopywane tu i ówdzie doły zostały wypełnione wodą tworząc rzeki i jeziora nie do przebycia, zamki z piasku stoją nam na drodze taranem, a kamienie tworzą ciasne kaniony. Żeby nie zgubić się w tym nieprzyjaznym "środowisku" trasa została wyryta na piasku patykiem.
Stół bilardowy Wyścig między bilami? Czemu nie. Szybkie wyścigówki Formula One poradzą sobie z każdym zakrętem. A tych jest tu sporo. Gdy zjedziemy z zielonego pokrycia stołu (trasa zaznaczona kredą - standard) na obrzeża, zakręty zaczynają sprawiać małe kłopoty (na lewo przepaść, na prawo dziury na bile).
Szklarnia Dla odmiany, między doniczkami z kwiatami będzie można nie jeździć... tylko latać. Helikoptery to jednak trochę trudne do opanowania maszyny (nie mówiąc o tym, że bardzo łatwo można się zaczepić o liście). Uważajcie na grzejnik! Ten czerwony stwór potrafi wrednie zepchnąć z trasy każdego, nieostrożnego maniaka prędkości, falą ciepłego powietrza. Aha... i uważajcie na spryskiwacze.
Pokój dziecięcy Dzieci jak to dzieci... karmione telewizją i grami komputerowymi ciągle szukają mocnych wrażeń :-). W pokoju tych "niewinnych" szkrabów przyjdzie nam się ścigać czołgami (amunicja w zestawie - gratis! :-)). Dzieciaki pobrudziły podłogę kredą... ekhm... to znaczy... narysowały tor. Uczestnicy wyścigów będą musieli przejeżdżać takie przeszkody jak szachownica, kredki itp. Nie można też narzekać na widoki. Porozrzucane tu i ówdzie kulki, żołnierzyki i książki. Dzieciaki w końcu się dokształcają... chociaż w akcji "Cała Polska czyta dzieciom" nie chodziło chyba o takie tytuły jak "Czołgi Drugiej Wojny Światowej", czy "Straszne historie" :-).
Wanna Oczywiście napełniona (i nieźle spieniona). Motorówki to idealne maszyny do takich warunków. Już nawet w wannie nie można się czuć bezpiecznie. Trzeba uważać na gumowe kaczki, opakowania po szamponach i na... odpływ. Tak, tak... to naprawdę potrafi wciągnąć :-).
Ogród Ogród to świetne miejsce na samotny rajd Monstertruck'iem. Nie jest to wcale takie proste. Czasu mało, kamieni dużo, chwasty nie zostały jeszcze powyrywane, a kałuże... prawdziwy test dla kierowcy tych małych pojazdów. Przyda się Wam jedna rada - jak będziecie jechać przez środek kałuży po tych małych kamyczkach... tylko spokój może Was uratować :-). 6. Co osiem kół to nie cztery
Gra na dwóch daje równie wiele emocji co mistrzostwa na jednego (moja siostra cioteczna Spoona z ochotą zagrała ze mną kilka partyjek :-)). Twórcy zrezygnowali z podzielonego ekranu (o ile na NESa to wykonalne technicznie) i opracowali specjalny system jazdy dla dwóch osób. Zasady są proste. W górnym lewym rogu ekranu znajduje się liczba okrążeń i osiem punktów. Każdy gracz ma na początku cztery punkty w swoim kolorze. Jeżeli np. czerwony gracz wyprzedzi niebieskiego tak, że tamten dotknie krawędzi ekranu - czerwony dostaje jeden punkt w swoim kolorze kosztem punktu rywala. Wygrywa osoba, która zdobędzie wszystkie osiem punktów lub po przejechaniu regulaminowych trzech okrążeń, będzie miała przewagę punktową. Jeżeli natomiast gracze zakończą wyścig z remisową liczbą punktów to zaczyna się walka "do pierwszego zdobytego punktu". Wtedy wygrywa osoba, która pierwsza zostawi rywala w tyle. Czasami boje o punkty są tak zajadłe, że nie sposób jest wygrać bez takich "sztuczek" jak spychanie z drogi itp. Są to jednak przypadki, w których obaj gracze doskonale znają trasę, gdyż to przede wszystkim decyduje tu o zwycięstwie. Z grą na dwóch wiąże się jeszcze pewna ciekawostka. Na początku każdy gracz wybiera sobie postać. I tu okazuje się, że tak naprawdę twórcy pomyśleli też o tych, którzy mają wokół siebie większą paczkę i chcieliby np. zrobić turniej w dziesięć osób. Nic trudnego. Gra zapamiętuje (aż do zresetowania oczywiście) ile wygranych i przegranych przypada na dany rysunek bohatera. Jeżeli więc każdy gracz wybierze inną postać to bez problemu można organizować większe turnieje (można też zrobić turniej drużynowy - kilku graczy na jednej postaci :-)).
7. Kolor karoserii i muzyka silnika
Grafika jest... kolorowa i raczej dobrze nastrajająca do gry już po pierwszym wyścigu (autka zostawiają za sobą smugi jak przejadą przez np. kałużę). Mużyka zaś... no właśnie i tu jest problem... nigdzie poza menu jej nie uświadczycie. Motyw ten łatwo wpada w ucho, ale w czasie wyścigu też coś mogłoby przygrywać. Ale nie jest źle. Wszystkie odgłosy silników, hamowań itp. w pełni wystarczają. I tak w czasie wyścigu nie ma czasu na wsłuchiwanie się w cokolwiek. Dzięki temu, że na ekranie widać nieduży fragment trasy wokół autka, efekt prędkości jest całkiem odczuwalny (nie tak mocno jak w NFS: Underground, ale jak na tak wiekową gierkę to odczucie jak najbardziej pozytywne).
8. Mistrz kierownicy ucieka
Na zakończenie chciałem jeszcze dodać, że (ambitniejsi gracze już pewnie wiedzą o co chodzi :-)) przejście gry bez zapisywania w emulatorze daje niesamowitą satysfakcję. Nie jest to wyczyn prosty. Do tej pory udał mi się tylko raz (parę lat temu). Pamiętam jakby to było wczoraj, że poczułem się tak jakbym zyskał nowy stopień wtajemniczenia w grach. Tak... Micro Machines to świetna gierka. Jeżeli ktoś nie grał to koniecznie powinien spróbować... przynajmniej żeby trochę pościgać się z kumplem lub z rodzeństwem (dla miłośników wyścigów to pozycja obowiązkowa). Miłego grania... i do następnej recenzji :-).
Podziękowania:
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| (C) Copyright by Emu Kouncik Team | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||