NR 41GRUDZIEŃ 2004 
BattleToads
W roku 1991 na konsolę NES pojawiła się gra zatytułowana BattleToads. Była to chodzona bijatyka, w której dane nam było sterować poczynaniami żaby. Grze najbliżej było chyba do Wojowniczych Żółwi Ninja. W jednej i w drugiej bohaterami były zielone zwierzaki, obie to bijatyki. Gra zapewne odniosła jakiś tam sukces, ponieważ zdecydowano się na następną część. I tak w dwa lata później pojawiła się kontynuacja, przeznaczona na tę samą konsolę. Tym razem, ku większej uciesze graczy, żaby stanęły ramię w ramię z postaciami znanymi z gry Double Dragon (gry, w którą każdy szanujący się wtedy gracz musiał przynajmniej raz zagrać). W 1994 roku świat BattleToads został przeniesiony na automaty coin' up.

BattleToads
Firma Rare (znana ze wspierania N64 swoimi wysoce grywalnymi tytułami) po raz kolejny dała graczom, może nie rewelacyjny, ale na pewno ciekawy i zaprawiony odrobiną humoru tytuł. W grze kierujemy ruchami trójki bohaterów dobrze znanych z poprzednich części - Zitz, Rash i Pimple. Ich charakterystyki różnią się trochę - Pimple jest najsilniejszy, a Rash (albo Zitz, nie pamiętam ;) najszybszy. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo wybór jednej postaci nie przekreśla szansy na zagranie inną - przy kontynuacji można swobodnie wybrać dowolną postać - a i granie każdą z osobna daje sporą frajdę. Warto grać wszystkimi postaciami chociażby z tego powodu, że każdy z bohaterów posiada odmienny zakres ciosów. Przy dobijaniu leżącego (a co tam :) każda z żab posługuje się odpowiednią "techniką". I tak Pimple depcze nogą, która w pewnym momencie zamienia się w duży odważnik, Rash bije szponami, a Zitz wkręca w głowę konającego wiertło. Może brzmi to dość sadystycznie, ale wcale nie jest takie odrażające :) Są to po prostu fajnie wyglądające "specjale", każdej z żab.

BattleToadsBattleToads

Jest też trochę ciekawych elementów - kopanie w zadki celem usunięcia oponenta z ekranu, bądź zmiana w futbolistę rozpędzonej żaby (przy uderzaniu z "barana"). Metamorfoza nogi w piłę również niczym dziwnym tutaj nie jest. Ogólnie postacie mają wystarczającą ilość dość ciekawych i oryginalnych metod na pozbycie się przeciwników. Jeśli chodzi o tych ostatnich, to wymienić można np. rzucające śnieżnymi kulami bałwany, biegające łosie czy wszędobylskie szczury. Przeszkodą mogą okazać się także ziejące parą rury czy spadające sople. Jeśli w walce stracimy energię, odnowimy ją (po części) zjadając muchy. Co jakiś czas nadlatuje ich kilka sztuk i jeśli tylko zdążymy, chwytamy je długim lepkim jęzorem.

BattleToadsBattleToads

Żeby zakończyć temat przeciwników, trzeba dodać, że w grze obecni są bossowie. Jak w większości bijatyk, na końcu etapu czeka na nas jakaś większa, wytrzymalsza i trudniejsza do pokonania postać. Nie mogło ich zabraknąć i tutaj. Jest więc coś jakby byk - rozpędza się, by nas staranować - kiedy się zmęczy wymierzamy mu solidnego kopniaka, który wynosi go poza ekran. Za moment jednak byk wraca i stara się dokończyć swoją powinność. I tak kilka razy. Jest wąż, którego musimy bić po głowie, uważając na kłapiącą szczękę, jest szczur osadzony w robocie na kształt... szczura. Co jakiś czas na ekranie pałętają się więksi przeciwnicy, na których trzeba zmarnować więcej razów.

BattleToadsBattleToads

Poziomów jest (o ile dobrze naliczyłem ;) sześć. Jest kosmos, a dokładnie statek podróżujący w przestrzeni, jest kraina zimowa, zjazd "studnią" w dół. W tym poziomie naszymi przeciwnikami są postacie zwące się Grogg - jak być może niektórzy pamiętają, w pierwszej części można było "pożonglować" sobie wronami (odbijając je od ścian, za co były przyznawane dodatkowe punkty - im więcej odbić, tym więcej punktów, a w efekcie zdaje się dodatkowe życie). Przeważają jednak levele, w których poruszamy się po statkach kosmicznych. Metalowa podłoga, ściany, drzwi (też metalowe :) i wszystkie inne elementy cechujące takie pomieszczenia. Czasem dane nam będzie walczyć na otwartej przestrzeni. Nie ominie nas też level bonusowy. Wzorem serii bijatyk Street Fighter, musimy zniszczyć w określonym czasie samolot. W SF był to samochód, a i czasu było zdecydowanie mniej, ale zasada jest ta sama. Tyle tylko, że tutaj jest samolot. Nie jest to nic zachwycającego, ale zawsze to jakiś przerywnik.

BattleToads
Graficznie prawie wszystko jest w porządku. Napisałem "prawie", ponieważ nie podobają mi się występujące co pewien czas szczury w kapturach - po prostu jakoś tu nie pasują i odstają pod względem grafiki od innych postaci. Nie jest to żaden minus obniżający grywalność tego tytułu, ot taki mały "bubelek". Muzyka jest dosyć ciekawa - zwłaszcza najbardziej przypadły mi te z trzeciego i czwartego poziomu (a może to była ta sama, już nie pamiętam ;)

BattleToads
Jeśli grałeś kiedyś w pierwszą część i Ci się podobała, to wydaje mi się, że warto sięgnąć po tę wersję. Jest równie dobra (chociaż tamta w moim przypadku jest obdarzona większym sentymentem). Jeżeli nie lubisz chodzonych bijatyk, to i BattleToads Cię do nich nie przekona. Nie jest to co prawda młócka na poziomie Punisher, Final Fight czy Cadillacs and Dinosaurs, ale jeśli lubisz tego typu gry, to warto zobaczyć i tę.

BattleToads
Wydawca: Rare
 Rok wydania: 1994 
Platforma: arcade
Emulator: m.a.m.e
(C) Copyright by Emu Kouncik Team