Czekaliśmy długo, ale się doczekaliśmy. Oto Shooter szpiegowski w erze Flower Power. Tak. Taki Austin Powers w komputerze. Oczywiście są różnice - główną jest to, że postać wiodąca to kobieta. Do tego, jak twierdzą, ładna. Czego się możemy spodziewać, biorąc pod uwagę, że autorzy potraktowali cały temat z pewnym poczuciem humoru? Otóż jest ZŁA organizacja H.A.R.M., która chce zniszczyć świat (w przybliżeniu) i jest DOBRA organizacja UNITY, której zależy na ładzie i porządku. Oto cała intryga. Jako że gra się kobietą, to na początku władze podchodzą do niej "z pewną taką niechęcią". Podejście to w trakcie trwania gry zmienia się trochę, acz niewiele, bo cóż może zdziałać kobieta? A zdziałać może dużo. Przed nami niebezpieczne misje na wszystkich zakątkach globu i poza nim. Skoki z samolotu (bez spadochronu oczywiście), lot na orbitę, ucieczka kolejką linową z twierdzy górskiej (ja to gdzieś widziałem...) i wiele innych zapierających dech w piersiach przygód.
Niestety, teraz muszę przejść do narzekań. Te wszystkie przygody to:
- przejdź z punktu A do punktu B i nie daj się wykryć
- przejdź z punktu A do B (a co po drodze, to do piachu)
Uwaga - ta gra uczy pokory. Jeśli masz 64 MB na pokładzie, Celerona 400 jako pilota i 8MB na karcie z dopalaczem, to możesz sobie pozwolić na minimalne ustawienia. 128 MB i 700MHz na zegarze to średni poziom. Do wysokiej jakości potrzeba 256 MB i ponad 1GHz w Pentiumie. Ufff.... Trzeba jednak przyznać, że wszystko wygląda świetnie nawet przy minimalnych ustawieniach - engine Litechu pokazuje co potrafi.
Cóż mogę napisać w podsumowaniu - do akcji! Świat oczekuje twojej pomocy, Miss Archer. Tylko uważaj na siebie - nikt nie żyje wiecznie....
"No One Lives Forever"
2000 Fox Interactive.
Wymagania minimalne:
64MB RAM, Pentium II 300, 8MB 3D dopalacz grafiki, CD-ROM 4x (ale to jest naprawdę minimum)