|
[2X18] Fearful Symmetry
Po odcinkach "The Colony" i "End Game" twórcy
serialu postanowili dać nam trochę odpocząć od napiętej akcji i UFO
(choć jak przystało na The X-Files i UFO odegra jedną z głównych ról
tego epizodu). Nie oznacza to, że odcinka nie warto obejrzeć.
Pozwólcie jedynie, że opis będzie trochę mniej dokładny niż to miało
miejsce ostatnio...
Tym razem agenci Mulder i Scully udali się do stanu Idaho, gdzie w
niewytłumaczalny sposób została zdemolowana część miasta. Zacznijmy od
tego... czy oglądaliście film z Mel'em Gibson'em pt. "Ptaszek na
uwięzi"? Dlaczego o tym wspominam ? Ano dlatego, bo epizod będzie
przebiegał w podobnych realiach jak w kulminacyjnej scenie ze
wspomnianego filmu. Dla tych, którzy jednak nie wiedzą, chodzi o ZOO.
Jak się okazało miasto w stanie Idaho zostało zniszczone przez
niewidzialnego słonia ! (i w dodatku zginął człowiek). Wydaje się to
dziwne i dlatego na miejsce zostali ściągnięci agenci z Archiwum X.
Śledztwo agenci rozpoczynają od odwiedzenia ZOO. Tam rozmawiali z
szefową ośrodka (która notabene akurat walczyła o pozostawienie w
ogrodzie pewnej gorylicy, z którą porozumiewa się językiem migowym) i
jednym z opiekunów tamtejszych zwierząt. Następnie udali się na
rozmowę z działaczami pewnej organizacji potępiającej trzymanie
zwierząt na uwięzi. Scully wydali się oni bardzo podejrzani.
Postanowiła ich śledzić, a tymczasem Mulder zajął się tą sprawa od
trochę innej strony. W końcu Dana trafiła na jednego z działaczy
wspomnianej już przez mnie organizacji, który nocą wkradł się do
ogrodu zoologicznego. Scully od razu zadzwoniła do swego partnera, a
sama udała się za mężczyzną. "Ekolog" (czyli działacz organizacji)
tymczasem wszedł między klatki ze zwierzętami. Nagle pojawiło się
dziwne białe, oślepiające światło. Następnie okazało się, że tygrys
zniknął ze swej klatki i niewidzialny zagryzł (a raczej rozszarpał na
strzępy) mężczyznę.
Wróćmy teraz do szefowej ZOO i jej gorylicy. Po dwóch morderstwach
postanowiono zamknąć ogród, a gorylicę zwrócić jej właścicielom.
Kobieta powiedziała agentom, że gorylica od jakiegoś czasu dziwnie się
zachowuje. Mówi jej, że boi się światła. Mulder z tego coś
wywnioskował. Kazał przeprowadzić Scully sekcję zwłok zabitego słonia
i tygrysa. Jak się później okazało oba zwierzęta były "ciężarne".
Szefowa stanowczo zaprzeczyła takiej tezie. Twierdziła, że nie miały
jak zajść w ciążę, a rozmnażanie w uwięzi nie udaje się nawet z pomocą
specjalistów. Mimo wszystko fakt był taki, że zwierzęta były ciężarne.
Według Muldera i gorylica jest w ciąży i dlatego boi się światła, boi
się, że ją pozbawią małych. Pozostaje tylko kwestia kim są ci "oni".
Według Fox'a są nimi kosmici. Twierdzi on, że obcy porywają zwierzęta,
po to, by pobrać ich materiał genetyczny, by w przyszłości zapobiec
wyginięciu zagrożonych gatunków. Nurtuje go tylko jedno pytanie...
czemu robią to akurat obcy ? Tymczasem ginie kolejny człowiek, a na
dodatek znika gorylica. Trupem jest przywódca wspomnianej wcześniej
organizacji ekologów. Agenci podejrzewali, że sprawcą jest jeden z
pracowników zamkniętego ogrodu. I tym razem się nie mylili. Pomogła im
w tym trochę szefowa ZOO...
Mulder postanowił samodzielnie schwytać mordercę, a także odnaleźć
gorylicę. Szybko trafia na ślad mężczyzny. Gdy już go złapał, Fox
postanowił trochę go wykorzystać... Pracownik ZOO wskazał agentowi
miejsce gdzie ukrył zwierzę. Postanowili uśpić małpę i następnie
zwrócić ją władzom. Plan ten jednak nie udaje się. Mężczyzna oszukał
Muldera i sprytnie zamknął go w pomieszczeniu sam na sam z
monstrualnym zwierzęciem. Gorylica jednak nie okazała się "bardzo
groźna". Gdy uderzyła go z dwa razy, postanowiła zostawić go w
spokoju. Dość mocno potłuczony Mulder nie był w stanie się ruszyć.
Chwilę później dostrzegł jaskrawe, oślepiające światło. Gdy agent
przejrzał na oczy światła już nie było, a co gorsze, nie było także
gorylicy. Kilka godzin później nieprzytomnego Muldera odnalazły
tamtejsze władze (wspierane oczywiście przez Scully). Pewnie
zastanawiacie się w jaki sposób go znaleźli... Ano ten mężczyzna,
który go zamknął w pomieszczeniu oddał się w ręce policji,
jednocześnie podając miejsce pobytu agenta.
Chwilę później szefowa ZOO poinformowała agentów, że przed chwilą
otrzymała wiadomość, że gorylicę znaleziono na drodze. Natychmiast
udają się tam policjanci z Mulderem i Scully na czele. Niestety
odnajdują tam martwe zwierzę, bo jak się okazało, zostało ono
potrącone przez nadjeżdżający samochód.
W ten sposób kończy się sprawa z Idaho. Choć nie została ona do końca
rozwiązana dała ona agentom wiele do myślenia. Przynajmniej Mulder
utwierdził się w przekonaniu, że UFO naprawdę istnieje. Mimo braku
dowodów nadal twierdził, że zwierzęta z tamtejszego ZOO były porywane
przez kosmitów. |