www.everzin.mocny.com    

Menu

Wstępniak
Bezpłatna prenumerata
Reklama u nas
Partnerzy
Redakcja
Rekrutacja
Listy
Okładka
F.A.Q.
Ankieta

Muzyka

Wstępniak
News
Judas Priest - Painkiller
Live - Rock Promotion
Lista CD
Out Of The Darkness...
Wstępniak
Miecz Wikinga

Telefonia

Wstępniak
Newsy
Sami Swoi
Opisy nowych Motoroli
Test: Siemens S 55
Test: Nokia 3220
Siemens SGH-X100 - opis
Netia - informacje operatora
Listy

The X-Files

Wstępniak
[2X18] Fearful Symmetry
[2X19] Dod Kalm
[2X20] Humbug
Listy

Gry

Wstępniak
GTA: San Andreas
NFS Underground 2
CoD: United Offensive
Gry - News
Sprzęt - News

Czytelnia

Guy Burt "Bunkier"
Winston Groom "Forrest Gump"

Felietony

Z pamiętnika Tyberiusza Mulona
Za jaką Polskę?

Humor

Prezydent
Obrazki

Za jaką Polskę?...- czyli jak wiele zakamuflowano w relacjach z obchodów 60. rocznicy powstania warszawskiego

Z pozoru wszystko wyglądało fantastycznie. Telewizja i prasa przekazały traki właśnie obraz obchodów sześćdziesiątej rocznicy powstania warszawskiego, który miał wszystkich przekonać o ogromnym zaangażowaniu ze strony odpowiedzialnych za ich przygotowanie osób, pokazać dopiętą na ostatni guzik uroczystość. Nie można zaprzeczyć, że owszem, zamierzony cel został zrealizowany, ale po drodze jakby zagubiono, lub zamydlono prawdę...

Dnia 1 sierpnia stolica pogrążyła się w ogromnym chaosie. Wszędzie pełno pędzących na oślep samochodów, biegnących dokądś ludzi; tramwaje i autobusy były całkowicie przepełnione. By dotrzeć przed Grób Nieznanego Żołnierza trzeba było się nieźle natrudzić. Na miejscu zebrał się już tłum osób, rozproszonych po całym placu, nie wiedzących co z sobą począć. Oczywiście nikt takiej informacji nie udzielił. Kilka minut przed rozpoczęciem uroczystości, rozgardiasz był jeszcze większy, gdyż zaczęto ludzi przepychać z jednej strony na drugą, krzyczeć, przeklinać. Wszystko dlatego, że nadchodziły grupy harcerzy i żołnierzy, które musiały wszak zająć odpowiednią pozycję. Tego dnia hołd poległym wojownikom złożyły delegacje z RPA, Argentyny, Brazylii, wielu krajów Europy. W polskiej niestety zabrakło Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego. Do tej pory powody tej ignorancji są mi nieznane. Honor naszego kraju uratował na szczęście Lech Kaczyński, prezydent Warszawy, który wygłosił oficjalne przemówienie do przybyłych i powitał gości.
Grób Nieznanego Żołnierza jednakże nie był miejscem do którego ciągnęli przybyli tego dnia do Warszawy. Prawdziwe tłumy zebrały się wokół Muzeum Powstania Warszawskiego, przygotowywanego ponoć i tylko ponoć bardzo sumiennie od dłuższego czasu. Kwestionować wartości ekspozycji nie mogę z tego względu, że nie dostąpiłam zaszczytu wejścia do środka- zaraz wyjaśnię dlaczego. Organizację przedsięwzięcia miałam za to okazję obejrzeć sobie dokładnie. Co zobaczyłam ciekawego? Podjazd do budynku całkowicie niedostosowany dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich (gruboziarnisty żwir), co sprawiało, że ludzie ci po prostu nie byli w stanie przedrzeć się do wejścia. Zobaczyłam multum osób, zwłaszcza starszych, którzy zupełnie nie wiedzieli, gdzie jest wejście, gdzie wyjście, gdzie kolejka do Muzeum, a gdzie po autograf. (Do Warszawy tego dnia przyjechał doskonały historyk Norman Davies ze swą najnowszą książką o powstaniu warszawskim pt. "Rok 1944). Nie muszę chyba dodawać, że nie zatroszczono się o umieszczenie w widocznym miejscu informacji, które pomogłyby zachować porządek i dzięki którym nie doszłoby do tak wielu awantur, złorzeczeń i ataków irytacji, które rozegrały się przed budynkiem. Prawdziwa burza rozpętała się jednak, gdy około dwóm tysiącom osób stojących w kolejce do wejścia (te z początku kolejki stały już tutaj przeszło 2 godziny!) oznajmiono, iż nastąpiła "drobna zmiana planów" i Muzeum właśnie zostaje zamknięte na czas bliżej nieokreślony, ponieważ kanclerz Niemiec Gerchard Schreder zdecydował, że jednak obejrzy ekspozycję. Kanclerz faktycznie przyjechał. Czekano na niego grubo ponad godzinę, a wizyta w Muzeum zajęła mu 10 minut. Oburzenie ludzi nie miało granic. Potraktowano nas przecież, nas Polaków, w 60 rocznicę powstania, jak żebraków stojących w kolejce po jałmużnę. Dla przybyłych z różnych miejsc w Polsce żołnierzy walczących w powstaniu, teraz już staruszków, był to prawdziwy szok, ewidentna oznaka braku szacunku nie dla obywateli kraju, ale dla jego bohaterów. Nigdy nie zapomnę, gdy jeden z nich, prowadzony pod rękę prawdopodobnie przez córkę poprosił bardzo cicho i spokojnie panią odpowiedzialną za wystawę, by wytłumaczyła mu za jaką Polskę walczyli i umierali jego młodzi przyjaciele. Nigdy nie zapomnę konsternacji jaka zapanowała wówczas na placu przed Muzeum...
Chyba nawet nie muszę dodawać, że Aleksander Kwaśniewski nie przybył tego popołudnia do Muzeum. Znów wyręczył go prezydent Warszawy.
Nie wiem, co działo się wieczorem w Warszawie, zniesmaczona i zawiedziona opuściłam stolicę.
Obchody rocznicy postanowiły uczcić także media. I rzeczywiście wyemitowano kilka programów, jakieś seriale. Wszystkie jednak na chybił trafił, zabrakło koncepcji, która połączyłaby je wszystkie w jakiś cykl, by wyemitowane zostały pod wspólnym hasłem. W radiu puszczano ciągle fragmenty przemówień, zwłaszcza kanclerza Schredera, zapewniających sojusz niemiecko- polski. Tylko, w jaki sposób sojusz ów oprzeć można na wzajemnym szacunku, poczuciu odpowiedzialności i przyjaźni, skoro polski rząd dla bohaterów narodowych, nie mówiąc o zwykłych obywatelach, ma w zanadrzu jedynie ignorancję, a w najlepszym wypadku pokazowy, obłudny podziw?... Paradoksalnie, jedynie w Internecie umieszczono konkretne informacje o wystawie (przez trzy dni ! w ciągu których rzekomo Muzeum miało być udostępnione zwiedzającym, prezentowana była jedynie jedna z bodajże trzech części eksponatów...), historię powstania, ciekawe zdjęcia.
Jedynymi ludźmi, którzy rzeczywiście dobrze wykonali swoją pracę byli harcerze z ZHP i ZHR. To oni przez trzy bite godziny trzymali wartę przed Grobem Nieznanego Żołnierza w palącym słońcu, jedynie oni udzielali informacji przy Muzeum i oczywiście im oberwało się od zirytowanych obywateli. To harcerze pomyśleli, żeby dać ludziom wodę do picia, oni wskazywali drogę do toalet (było aż 5 toi-toiów w tragicznym stanie...). Dla nich od tej pory będę mieć ogromny szacunek, bez względu na to, co mówi się o dzisiejszym harcerstwie.
Przyznam, że jestem zażenowana zaistniałą sytuacją. Może, gdybym nie udała się tego dnia do Warszawy, nigdy nie dowiedziałabym się, jak też obchody rocznicy wyglądały od kuchni i wierzyłabym w bajeczki opowiadane przez media. Nigdy zbytnio nie wierzyłam w odpowiedzialność czy nieskazitelność polskich władz, ale mimo wszystko to, co zobaczyłam podziałało na mnie niczym kubeł zimnej wody. Jeszcze bardziej jednakże zawiodłam się na telewizji, prasie, radiu, bo żadne z mediów nie pokazało prawdy! Zatem niezależność czwartej władzy w Polsce, to fikcja, to żałosna teoria. Czyżby u nas każde wydarzenie, nawet tak w sumie neutralne dla spraw polityki jak obchody rocznicy powstania, odbywało się tak naprawdę za zamkniętymi drzwiami, pod osłoną mediów? Czyżby i o naszych politykach, o naszej władzy rządzącej, o czwartej władzy Michael Moore mógłby nakręcić z powodzeniem film "Farenheit 9/11"? Sami sobie szczerze odpowiedzmy na to pytanie.

Calaverite    

- do góry -

© Copyright by Ever ZIN 2003-2004. All right reserved!