|
Rammstein - Reise, Reise

1. Reise, Reise
2. Mein Teil
3. Dalai Lama
4. Keine Lust
5. Los
6. Amerika
7. Moskau
8. Morgenstern
9. Stein um Stein
10. Ohne dich
11. Amour
Najwyższy czas żeby przyjrzeć się nieco bliżej najnowszemu dziecku naszych
zachodnich sąsiadów. Zapewne niewiele jest osób, które nigdy nie słyszały nazwy
RAMMSTEIN. A na pytanie czemu tak naprawdę panowie z Niemiec zawdzięczają taki
sukces, postaram się odpowiedzieć właśnie na przykładzie "Reise, Reise". Tym
bardziej aktualny temat, kiedy to Rammstein miał wystąpić w katowickim Spodku
kilka dni temu. Jednak jak powszechnie wiadomo z powodu zatrzymania ciężarówek
ze sprzętem na łotewsko-rosyjskiej granicy, koncert nie odbył się. Jednak jak
podają nieoficjalne źródła, najbardziej prawdopodobny termin występu to 29/30
stycznia 2005 roku.
W roku 1994, kiedy to oficjalnie powstał zespół, Richard Kruspe-Bernstein,
Olivier Riedel oraz Christof Schneider wpadli na pomysł utworzenia grupy, która
łączyłaby maszyny z muzyką. Nastepnie do grupy dołączył wokalista Till Lindemann,
gitarzysta Paul Landers oraz klawiszowiec Christian Lorenz. Początkowo zespół
występował pod inną nazwą, jednak po sukcesie kawałka "Rammstein", formacja
przyjęła właśnie taką nazwę. W przeciągu dziesięciu lat kapela wydała 4 albumy
studyjne ("Herzeleid", "Sehnsucht", Mutter", "Reise, Reise") oraz 1 album
koncertowy ("Live Aus Berlin"). W roku 2002 po sukcesie "Mutter" oraz udanej
trasie koncertowej, zespół rozpoczął pracę nad nowym materiałem. Dwa lata
później Rammstein wszedł do studia w składzie:
Richard Kruspe-Bernstein - gitara
Olivier Riedel - gitara basowa
Christof Schneider - perkusja
Till Lindemann - wokal
Christian Lorenz - klawisze
Paul Landers - gitara
Już pod koniec lipca tego roku ukazał się pierwszy singiel "Mein Teil",
promujący nowy krążek. Zanim jednak album pojawił się na sklepowych półkach,
ukazał się kolejny singiel - "Amerika". Oba kawałki uchylały jedynie rąbka
tajemnicy, w jakiej formie są nasi zachodni sąsiedzi. Jednak kiedy to "Reise,
Reise" ujrzał światło dzienne, nie było już wątpliwości czy zespół wydał dobry
album. "Reise, Reise" to bez wątpienia jeden z krążków pretendujących do tytułu
albumu roku.
Longplay otwiera tytułowy kawałek "Reise, Reise". Tym samym Rammstein proponuje
słuchaczowi podróż, podróż. Można by powiedzieć, że w jedną stronę, gdyż tekst
na okładce "Czarna skrzynka. Nie otwierać", nie wróży powrotu z tej wycieczki. I
rzeczywiście, kiedy chociaż raz przesłucha się ten album w całości, nie można
się od niego oderwać. Nie ma powrotu, cały czas bierze się udział w podróży,
podróży. Już na początku kawałka pojawia się główny motyw utworu. Sekcja
klawiszy zasługuje na ogromne słowa pochwały, Christian opracował niesamowitą
melodię. Chciałoby się powiedzieć: "stary, dobry Rammstein" , jednak z jedną
zasadniczą różnicą. Wreszcie słychać dwie gitary. Cała sekcja gitar spisuje się
całkiem dobrze. Wokalowi Tilla też nie można niczego zarzucić. Całkiem
interesująco przedstawia się także tekst, opowiadający o podróży morskiej
[pomimo mojego 3-letniego kontaktu z językiem niemieckim pozwólcie, że nie
przetłumaczę tego tekstu:) ]:
Reise, Reise Seemann Reise
Jeder tut's auf seine Weise
Der eine stößt den Speer zum Mann
Der andere zum Fische dann
Reise, Reise Seemann Reise
Und die Wellen weinen leise
In ihrem Blute steckt ein Speer
Bluten leise in das Meer
Generalnie kawałek jest jedną z najlepszych kompozycji na całym krążku. Kolejny
utwór "Mein Teil" jak sama nazwa wskazuje, powinien być nieco żywszy od
poprzednika. Pojawiają się kolejne charakterystyczne dla Rammsteina patenty
muzyczne [wiecie co mam na myśli :)]. Na szczególną uwagę zasługuje sekcja
gitar. Kawałek dzięki basowi wydaję się ciężki jak diabli. Klawisze, efekty
dźwiękowe i charakterystyczny wokal Tilla dopełniają efektu. Jeden z moich
ulubionych kawałków. Trzecią już kompozycją jest "Dalai Lama". Utwór rozpoczyna
gitara basowa wraz z perkusją, by za moment "mówionym" wokalem dołączył Till.
Kawałek nieco wolno, jednak rozwija się w czasie swojego trwania. Poza
wymienionymi wcześniej sekcjami dobrze spisują się także pozostałe gitary oraz
Christian, który swoimi wstawkami sieje w kawałku ziarno niepokoju. Partie
wspólnych wokali, także dodają uroku utworowi. Do gustu przynajmniej mojej
osobie przypadł tekst:
Weiter, weiter ins Verderben
Wir müssen Leben bis wir sterben
Der Mensch gehört nicht in die Luft
So der Herr im Himmel ruft
Seine Söhne auf dem Wind
Bringt mir dieses Menschenkind
Das Kind hat noch die Zeit verloren
Da springt ein Wiederhall zu Ohren
Ein dumpfes Grollen treibt die Nacht
Und der Wolkentreiber lacht
Schüttelt wach die Menschenfracht
Następny kawałek "Keine Lust", przyznaję, że ma nieco błaho brzmiący tytuł (pol.
"Brak ochoty"). Jednak mimo mylącego tytułu, kawałek momentami brzmi całkiem
przygnębiająco, głównie dzięki klawiszom Christiana i zdolnościom wokalnym Tilla.
Szczególnie do gustu przypadł mi fragment, w którym często pojawia się słowo "Kalt".
Jeśli mieliście już okazję słyszeć ten kawałek, wiecie o co chodzi. Kolejny
utwór "Los" sam nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z pewnym utworem Ministry.
Być może to przez tą gitarę i sprawną sekcję perkusji. Fanom Ministry z
pewnością przypadnie do gustu. Szóstego kawałka w zasadzie nie trzeba
przedstawiać. "Amerika" chyba jest na tyle reprezentatywny, że każdy skojarzy go
z Rammsteinem. Jedyny w połowie anglojęzyczny utwór na krążku. Jak na mój gust
brzmi nieco pospolicie. Całość ratuje próbka indywidualnych umiejętności
klawiszowca. Pojawia się także kilka interesujących przejść. Jednak moim zdaniem
błahy tekst, na poważny temat, to nie jest to, czego oczekujemy od Rammsteina.
Kolejna kompozycja "Moskau" jest jedną z najciekawszych propozycji na "Reise,
Reise". Już początek zwiastuje moskiewskie klimaty. Do gustu przypadła mi
calusieńka sekcja gitar i wszystko, co proponuje Christian. Wokal Tilla
dopełniany miejscami rosyjskim wokalem Rosjanki, tworzy całkiem ciekawy efekt.
Gitary brzmią ciężko jak diabli, co świetnie kontrastuje z pojawiającym się na
moment akordeonem. A o czym jest tekst? Na to pytanie chyba najlepiej odpowie
owa Rosjanka słowami rozpoczynającymi utwór:
"Eto piesnia o samom prekrasnom
gorode w mirie. Moskwa!"
Usłyszałem kiedyś opinię, że "Moskau zalatuje na TATU", dla mnie to bzdura,
chociaż sam osobiście kontaktu z nagraniami TATU nie miałem, ale samo porównanie
wydaje się niedorzeczne. Zresztą ocenę tej kwestii pozostawiam wam. Następny
kawałek "Morgenstern" brzmi nie mniej interesująco. Miłośnikom poprzednich
albumów Rammsteina z pewnością przypadnie do gustu. Ciężkie gitary, sprawna
sekcja perkusji i chórki to wizytówki tego utworu. Całkiem dobra kompozycja.
Dziewiąta już kompozycja jest nieco wolniejsza od poprzedników. "Stein um Stein"
pokazuje iż Rammstein potrafi także komponować nastrojowe kawałki. Sekcja gitar,
wokal i klawisze zasługują na dłuższą chwilę uwagi. W sumie cała kompozycja jest
godna uwagi. Kolejny utwór jeszcze raz obnaża drugą twarz naszych zachodnich
sąsiadów. Cholernie nastrojowy "Ohne dich" jest świetnie zrealizowaną balladą.
Zresztą już sam tytuł zdradza charakter kawałka (pol. "Bez Ciebie"). Do gustu
przypadł mi nieco przygnębiający tekst:
Ohne dich kann ich nicht sein
Ohne dich
Mit dir bin ich auch allein
Ohne dich
(Ohne dich)
Ohne dich zähl ich die Stunden ohne dich
Mit dir stehen die Sekunden
Lohnen nicht ohne dich
Nie boję się użyć określenia melancholijny. A że od dłuższego już czasu gustuje
w takich klimatach (zresztą nie bez powodu), "Ohne dich" to jedna z moich
ulubionych kompozycji na tym krążku. Zamykający album kawałek "Amour" jak tytuł
wskazuje opowiada o miłości. Nieco niewinnie brzmiący, także pokazuje momentami
pazury (szczególnie w jego końcowej fazie). Podobnie jak poprzednik utwór
nastrojowy jak diabli. Cóż mogę dodać? Odpowiedni utwór na odpowiednim miejscu.
Idealne zakończenie podróży, podróży. Jednak nie na długo, bo za moment znowu
czas wyruszyć.
"Reise, Reise" to z pewnością jeden z najlepszych albumów w dorobku Rammsteina.
Także kwestia, co do oceny nie pozostawia wiele do dyskusji. Krążek otrzymuje
notę 9/10. Jednak, kiedy tylko nasi zachodni sąsiedzi, dają dobry występ w
Spodku, możecie spokojnie na miejscu 9 postawić 9+. Na początku tekstu
obiecałem, że odpowiem dlaczego Rammstein odniósł taki sukces. Z pewnością nie
wymienię tutaj wszystkich składających się na to czynników, jednak w głównej
mierze chodzi o ich muzykę. Nie tylko oryginalność (ogólne brzmienie, muzyczne
patenty, teksty głównie w języku niemieckim), ale i precyzja z jaką tworzą,
składają się na efekt, który można podsumować tylko jednym słowem - Rammstein.
Lupus261
|