www.everzin.mocny.com    

Menu

Wstępniak
Bezpłatna prenumerata
Reklama u nas
Partnerzy
Redakcja
Rekrutacja
Listy
Okładka
F.A.Q.
Ankieta

Muzyka

Wstępniak
MetallNews
Recenzje:
Rammstein - Reise, Reise
Turbo - Smak Ciszy
TSA - Proceder
Mastodon - Leviathan
Behemoth - Demigod
LIVE:
Eternal Deformity & Goddes Of Sin
Out Of Darkness...
Wstępniak
Eternal Deformity
Listy
Lista CD

Telefonia

Wstępniak
Newsy - listopad 2004
Newsy - grudzień 2004
Siemens SX 1 - opis telefonu
Nokia 6630 - opis telefonu
Siemens - zapowiedzi i opisy
Święta, święta
Test telefonu Motorola E398
Test telefonu Nokia 7280
Test telefonu Nokia 7270 Test telefonu Nokia 9300
Serwis informacyjny Plus GSM oraz Sami Swoi
Serwis informacyjny TP S.A.
Listy

The X-Files

Wstępniak
Recenzja "The Lone Gunman"
Opisy "The Lone Gunman":
04/03/2001 | Pilot
16/03/2001 | Bond, Jimmy Bond
Opisy The X-Files:
05/12/95 | Our Town
05/19/95 | Anasazi
Sezon 2>Podsumowanie
09/22/95 | The Blessing Way
09/29/95 | Paper Clip

Film

Alien versus Predator

Czytelnia

Wstępniak
Muzeum Figur Woskowych

Felietony

Kreskówka jako narzędzie propagandy

Humor

Polskie dżołki
Engilsh jokes
Obrazki

Eternal Deformity

Nie bez powodu w tym miesiącu na naszych łamach pojawia się Eternal Deformity. Chłopaki z Żor, podobnie jak skład, goszczący w "Out of..." w ubiegłym miesiącu - Different World mają do zaoferowania zupełnie nowe muzyczne doznania. Zespół przechodził stopniową ewolucję od najczystszej postaci doom metalu do gatunku, który naprawdę ciężko zaszufladkować. W kilku słowach gatunek wykonywany przez ED to połączenie pierwiastków trash, heavy, grind oraz doom metalu.

Eternali można śmiało nazwać sprawdzoną firmą. Korzenie zespołu sięgają roku 1993, kiedy to w głowach Rafała "Ryby" Rybińskiego (perkusja) oraz Arkadiusza "Aro" Szymusia (gitara) narodziła się myśl o założeniu kapeli. Wkrótce do składu dołączyli Przemysław "Smyczek" Smyczek (gitara) oraz Artur "Orzech" Olszewski (wokal). Na efekty pracy chłopaków nie trzeba było czekać zbyt długo. W maju następnego roku na półki sklepowe w całym kraju trafiło pierwsze wydawnictwo Eternal Deformity zatytułowane "Forgotten Distant Time". Materiał został całkiem dobrze przyjęty przez muzyczny światek, czego efektem były występy m.in. u boku składów: Tenebris, Iscariota, Dragon, Quo Vadis, Proletaryat. W lutym 1996 roku formacja ponownie weszła do studia by zarejestrować materiał promujący nowe wydawnictwo "Nothing Lasts Forever". Tymczasem z zespołu odchodzi Rafał Rybiński, a na jego miejsce pojawia się Tymoteusz "Ciajo" Ciastko (perkusja) oraz Przemysław "Kofi" Kajnat (bas). Dwa lata później na sklepowe półki trafia wydawnictwo "Nothing Lasts Forever", w ramach promocji którego, formacja koncertuje także zagranicą (Czechy). W roku następnym chłopaki z Żor nagrywają kolejny album "In The Abyss Of Dreams... Furious Memories". Krążek pozwolił zespołowi opuścić na moment muzyczne podziemie, zbierając dobre recenzje w kraju i poza jego granicami. Kapela zagrała u boku: CHRIST AGONY, YATTERING, SCEPTIC, DOMAIN, DEMISE, MESS AGE, ELYSIUM, BEHEMOTH, LOST SOUL oraz O.N.A. Na wydawnictwie tym można usłyszeć efekt współpracy z nowym członkiem zespołu - klawiszowcem Piotrem "Parapetem" Tomalą. Pracę nad nowym materiałem ED zakończyło w lutym 2002 roku. O akustyczne walory albumu "The Serpent Design" zadbał Maciek Mularczyk (były akustyk KATa). Jednak po dzisiejszy dzień formacja szuka wydawcy. W międzyczasie doszło do zmian personalnych, Piotra Tomalę zastąpił nowy klawiszowiec - Łukasz "Kilo" Kiljanek. Wracając do "The Serpent Design", to właśnie ostatniemu krążkowi ED przyjrzymy się nieco bliżej.


Eternal Deformity "The Serpent Design"

1. Maleus Maleficarum (intro)
2. Follow Me
3. Starsailor
4. Uncontrolled
5. USoA
6. HS 32 (New Weapon)
7. Field Of Glory
8. Sea Of Love
9. Release Me
10. E.D. Rhapsody


Otwierające krążek intro jest pierwszym sygnałem, że klawisze na tym albumie wykorzystane są w sposób nieco eksperymentalny. W kompozycji tej przyjmują ściśle elektroniczną formę. Za moment kolejno przyłącza się sekcja gitar i "demonicznie" brzmiący wokal. Jednak to już następny kawałek "Follow Me". Klawisze przyjmują nieco orientalne brzmienie, gitary natomiast wydają się być coraz cięższe. Pojawiają się oryginalne, eksperymentalne rozwiązania muzyczne, momentami wręcz dziwaczne. Wokaliście nie można zbyt wiele zarzucić, podobnie sprawa wygląda z drumerem. Kolejna kompozycja rozpoczyna się partią klawiszy przypominającą kościelne klimaty, zaraz potem dołącza melodyjna gitara. Wokal orbitujący pomiędzy Anathemą a In Flames. Sekcja gitar natomiast momentami przypomina charakterystyczny styl Kreatora. Mozaika takich elementów prezentuje się co najmniej przyzwoicie. Następny kawałek "Uncontrolled" cechuje przede wszystkim niebanalna melodyką. Niekonwencjonalne partie klawiszy oraz nietuzinkowa, wręcz genialna sekcja gitar. Po raz kolejny eksperymentalne rozwiązania zdają egzamin. Warto uwagę zwrócić także na tekst:

Take another flow, another day, another door, another sin, another pray
Another chance to pass away
Take another flow, another day, another door, another sin, another crime
Another chance to flight out high

Piąty już kawałek "USoA" jest ponad siedmiominutowym utworem, w głównej mierze instrumentalnym. Pierwsze skrzypce grają sekcje gitar na spółkę z klawiszami. Wokal Kofiego oraz wysiłki bębniarza schodzą na drugi plan. Kawałek w moim odczuciu melancholiczny, w stylu Anathemy z jej środkowego okresu. Następny utwór rozpoczyna folkowo - orientalne skowycie. "HS 32" w dalszej fazie utrzymuje wspomniane klimaty, ponadto Kofi daje próbkę swojego growlu. Generalnie ciekawa kompozycja, występująca przeciw używaniu broni masowej zagłady. Przyznam szczerze, że folkowe wstawki w kolejnym kawałku "Field Of Glory" przypominają mi odrobinę dokonania panów z Soulfly. Jednak to jak utwór rozwija się w dalszym jego stadium, ma niewiele wspólnego z Cavalerą i spółką. W muzyce Eternali słychać naprawdę wiele wpływów, ale najbardziej trafne wydaje się chyba określenie, że to muzyka Eternal Deformity właśnie. Ósmy już kawałek "Sea Of Love" to kompozycja, której nie powstydziłaby się sama Anathema. Utwór ma chwytliwy riff, generalnie jest tym, czym dobry kawałek być powinien. Jako miłośnik gitarowych popisów nie mogę nie wspomnieć o dobrej robocie wioślarzy. To co wykrzesali z wioseł Aro i Smyczek naprawdę zasługuje na chociażby chwilę uwagi. Wokalnie Kofi wzniósł się na wyżyny. Warto także zapamiętać tekst, bo kawałek jeszcze na długo po przesłuchaniu pozostaje w pamięci.

It's on my way, it's on my way, I lost myself, I drown myself in a sea of love
I drown myself in a sea of love, I bury myself in iced hole
To born again, to born away of your sea of love

W moim odczuciu najlepszy utwór na krążku. Dziewiąta kompozycja "Release Me" opiera się na elektronicznym beatcie. Całkiem ciekawy w zasadzie patent zespołu. Ponadto po raz kolejny gitarzyści potwierdzają, że gitara to nie jest instrument im obcy. Urozmaicenia to rzeczywiście działka chłopaków z Żor. Przed momentem wspomniany elektroniczny beat, a w zamykającym album utworze "E.D. Rhapsody" pojawia się stylistyka rodem z M. Mansona (kawałki z "Holy Wood"). Wybaczcie mi takie śmiałe porównanie, ale to było moje pierwsze skojarzenie:) Kawałek jest oparty na tekście Queen, stąd m.in. w tytule pojawia się słowo "Rhapsody", jednak oprawa muzyczna z Queen nie ma zbyt wiele wspólnego.

Myślę, że ostatni album Eternal Deformity znajdzie ostatecznie wydawcę, bo przyznam szczerze, że w wypadku gdyby tak się nie stało, "The Serpent Design", który naprawdę jest godny uwagi, pozostałby znany szerzej jedynie w muzycznym podziemiu. A to byłoby przepraszam za określenie marnotrawstwo! "The Serpent Design" to album trudny, nie nastawiony na komercyjny sukces, który rzeczywiście ma nikłe szanse na trafienie do szerszego grona słuchaczy. Ale w tym miejscu powinniśmy sobie zadać pytanie czy rzeczywiście o to chodzi w tworzeniu muzyki? Generalnie na ostatnim krążku Eternale odbiegają w znaczący sposób od przylepionej im etykietki "doom metal", rzeczywiście w ich muzyce słychać wiele wpływów, m.in. Samael, Anathema, Kreator czy nawet Mortiis. Ale muzyka ED obronną ręką wychodzi z takiej mieszanki, tworząc własny, indywidualny styl. Co do oceny albumu, miałem pewne wątpliwości. Przyznam szczerze, że w większym stopniu przypadło mi do gustu wcześniejsze wydawnictwo zespołu "In The Abyss Of Dreams... Furious Memories". Ostatecznie jednak "The Serpent Design" wyceniam na 6/10. I obiecuję przyjrzeć się postępującemu procesowi ewolucji Eternali. Już dwa lata temu zespół stał się swego rodzaju zmutowanym monstrum, ale trzeba zadać sobie pytanie czy każde monstrum jest nieatrakcyjne?

Wszystkich zainteresowanych w jakikolwiek sposób zapraszam na oficjalną stronę Eternal Deformity pod adresem www.eternal-deformity.com W pierwszej kolejności zapraszam wydawców, a w pozostałej wszystkich zainteresowanych muzyką ED. Ze stronki można pobrać utwory zespołu w formacie .mp3 oraz kilka klipów. Ponadto możecie sprawdzić czy chłopaki z Żor nie pojawią się na występie w waszym mieście.

Lupus261    

- do góry -

© Copyright by Ever ZIN 2003-2004. All right reserved!