|
Eternal Deformity
Nie bez powodu w tym miesiącu na naszych łamach pojawia się Eternal Deformity.
Chłopaki z Żor, podobnie jak skład, goszczący w "Out of..." w ubiegłym miesiącu
- Different World mają do zaoferowania zupełnie nowe muzyczne doznania. Zespół
przechodził stopniową ewolucję od najczystszej postaci doom metalu do gatunku,
który naprawdę ciężko zaszufladkować. W kilku słowach gatunek wykonywany przez
ED to połączenie pierwiastków trash, heavy, grind oraz doom metalu.
Eternali można śmiało nazwać sprawdzoną firmą. Korzenie zespołu sięgają roku
1993, kiedy to w głowach Rafała "Ryby" Rybińskiego (perkusja) oraz Arkadiusza
"Aro" Szymusia (gitara) narodziła się myśl o założeniu kapeli. Wkrótce do składu
dołączyli Przemysław "Smyczek" Smyczek (gitara) oraz Artur "Orzech" Olszewski
(wokal). Na efekty pracy chłopaków nie trzeba było czekać zbyt długo. W maju
następnego roku na półki sklepowe w całym kraju trafiło pierwsze wydawnictwo
Eternal Deformity zatytułowane "Forgotten Distant Time". Materiał został całkiem
dobrze przyjęty przez muzyczny światek, czego efektem były występy m.in. u boku
składów: Tenebris, Iscariota, Dragon, Quo Vadis, Proletaryat. W lutym 1996 roku
formacja ponownie weszła do studia by zarejestrować materiał promujący nowe
wydawnictwo "Nothing Lasts Forever". Tymczasem z zespołu odchodzi Rafał Rybiński,
a na jego miejsce pojawia się Tymoteusz "Ciajo" Ciastko (perkusja) oraz
Przemysław "Kofi" Kajnat (bas). Dwa lata później na sklepowe półki trafia
wydawnictwo "Nothing Lasts Forever", w ramach promocji którego, formacja
koncertuje także zagranicą (Czechy). W roku następnym chłopaki z Żor nagrywają
kolejny album "In The Abyss Of Dreams... Furious Memories". Krążek pozwolił
zespołowi opuścić na moment muzyczne podziemie, zbierając dobre recenzje w kraju
i poza jego granicami. Kapela zagrała u boku: CHRIST AGONY, YATTERING, SCEPTIC,
DOMAIN, DEMISE, MESS AGE, ELYSIUM, BEHEMOTH, LOST SOUL oraz O.N.A. Na
wydawnictwie tym można usłyszeć efekt współpracy z nowym członkiem zespołu -
klawiszowcem Piotrem "Parapetem" Tomalą. Pracę nad nowym materiałem ED
zakończyło w lutym 2002 roku. O akustyczne walory albumu "The Serpent Design"
zadbał Maciek Mularczyk (były akustyk KATa). Jednak po dzisiejszy dzień formacja
szuka wydawcy. W międzyczasie doszło do zmian personalnych, Piotra Tomalę
zastąpił nowy klawiszowiec - Łukasz "Kilo" Kiljanek. Wracając do "The Serpent
Design", to właśnie ostatniemu krążkowi ED przyjrzymy się nieco bliżej.
Eternal Deformity "The Serpent Design"
1. Maleus Maleficarum (intro)
2. Follow Me
3. Starsailor
4. Uncontrolled
5. USoA
6. HS 32 (New Weapon)
7. Field Of Glory
8. Sea Of Love
9. Release Me
10. E.D. Rhapsody
Otwierające krążek intro jest pierwszym sygnałem, że klawisze na tym albumie
wykorzystane są w sposób nieco eksperymentalny. W kompozycji tej przyjmują
ściśle elektroniczną formę. Za moment kolejno przyłącza się sekcja gitar i
"demonicznie" brzmiący wokal. Jednak to już następny kawałek "Follow Me".
Klawisze przyjmują nieco orientalne brzmienie, gitary natomiast wydają się być
coraz cięższe. Pojawiają się oryginalne, eksperymentalne rozwiązania muzyczne,
momentami wręcz dziwaczne. Wokaliście nie można zbyt wiele zarzucić, podobnie
sprawa wygląda z drumerem. Kolejna kompozycja rozpoczyna się partią klawiszy
przypominającą kościelne klimaty, zaraz potem dołącza melodyjna gitara. Wokal
orbitujący pomiędzy Anathemą a In Flames. Sekcja gitar natomiast momentami
przypomina charakterystyczny styl Kreatora. Mozaika takich elementów prezentuje
się co najmniej przyzwoicie. Następny kawałek "Uncontrolled" cechuje przede
wszystkim niebanalna melodyką. Niekonwencjonalne partie klawiszy oraz
nietuzinkowa, wręcz genialna sekcja gitar. Po raz kolejny eksperymentalne
rozwiązania zdają egzamin. Warto uwagę zwrócić także na tekst:
Take another flow, another day, another door, another sin, another pray
Another chance to pass away
Take another flow, another day, another door, another sin, another crime
Another chance to flight out high
Piąty już kawałek "USoA" jest ponad siedmiominutowym utworem, w głównej mierze
instrumentalnym. Pierwsze skrzypce grają sekcje gitar na spółkę z klawiszami.
Wokal Kofiego oraz wysiłki bębniarza schodzą na drugi plan. Kawałek w moim
odczuciu melancholiczny, w stylu Anathemy z jej środkowego okresu. Następny
utwór rozpoczyna folkowo - orientalne skowycie. "HS 32" w dalszej fazie
utrzymuje wspomniane klimaty, ponadto Kofi daje próbkę swojego growlu.
Generalnie ciekawa kompozycja, występująca przeciw używaniu broni masowej
zagłady. Przyznam szczerze, że folkowe wstawki w kolejnym kawałku "Field Of
Glory" przypominają mi odrobinę dokonania panów z Soulfly. Jednak to jak utwór
rozwija się w dalszym jego stadium, ma niewiele wspólnego z Cavalerą i spółką. W
muzyce Eternali słychać naprawdę wiele wpływów, ale najbardziej trafne wydaje
się chyba określenie, że to muzyka Eternal Deformity właśnie. Ósmy już kawałek "Sea
Of Love" to kompozycja, której nie powstydziłaby się sama Anathema. Utwór ma
chwytliwy riff, generalnie jest tym, czym dobry kawałek być powinien. Jako
miłośnik gitarowych popisów nie mogę nie wspomnieć o dobrej robocie wioślarzy.
To co wykrzesali z wioseł Aro i Smyczek naprawdę zasługuje na chociażby chwilę
uwagi. Wokalnie Kofi wzniósł się na wyżyny. Warto także zapamiętać tekst, bo
kawałek jeszcze na długo po przesłuchaniu pozostaje w pamięci.
It's on my way, it's on my way, I lost myself, I drown myself in a sea of love
I drown myself in a sea of love, I bury myself in iced hole
To born again, to born away of your sea of love
W moim odczuciu najlepszy utwór na krążku. Dziewiąta kompozycja "Release Me"
opiera się na elektronicznym beatcie. Całkiem ciekawy w zasadzie patent zespołu.
Ponadto po raz kolejny gitarzyści potwierdzają, że gitara to nie jest instrument
im obcy. Urozmaicenia to rzeczywiście działka chłopaków z Żor. Przed momentem
wspomniany elektroniczny beat, a w zamykającym album utworze "E.D. Rhapsody"
pojawia się stylistyka rodem z M. Mansona (kawałki z "Holy Wood"). Wybaczcie mi
takie śmiałe porównanie, ale to było moje pierwsze skojarzenie:) Kawałek jest
oparty na tekście Queen, stąd m.in. w tytule pojawia się słowo "Rhapsody",
jednak oprawa muzyczna z Queen nie ma zbyt wiele wspólnego.
Myślę, że ostatni album Eternal Deformity znajdzie ostatecznie wydawcę, bo
przyznam szczerze, że w wypadku gdyby tak się nie stało, "The Serpent Design",
który naprawdę jest godny uwagi, pozostałby znany szerzej jedynie w muzycznym
podziemiu. A to byłoby przepraszam za określenie marnotrawstwo! "The Serpent
Design" to album trudny, nie nastawiony na komercyjny sukces, który rzeczywiście
ma nikłe szanse na trafienie do szerszego grona słuchaczy. Ale w tym miejscu
powinniśmy sobie zadać pytanie czy rzeczywiście o to chodzi w tworzeniu muzyki?
Generalnie na ostatnim krążku Eternale odbiegają w znaczący sposób od
przylepionej im etykietki "doom metal", rzeczywiście w ich muzyce słychać wiele
wpływów, m.in. Samael, Anathema, Kreator czy nawet Mortiis. Ale muzyka ED
obronną ręką wychodzi z takiej mieszanki, tworząc własny, indywidualny styl. Co
do oceny albumu, miałem pewne wątpliwości. Przyznam szczerze, że w większym
stopniu przypadło mi do gustu wcześniejsze wydawnictwo zespołu "In The Abyss Of
Dreams... Furious Memories". Ostatecznie jednak "The Serpent Design" wyceniam na
6/10. I obiecuję przyjrzeć się postępującemu procesowi ewolucji Eternali. Już
dwa lata temu zespół stał się swego rodzaju zmutowanym monstrum, ale trzeba
zadać sobie pytanie czy każde monstrum jest nieatrakcyjne?
Wszystkich zainteresowanych w jakikolwiek sposób zapraszam na oficjalną stronę
Eternal Deformity pod adresem www.eternal-deformity.com W pierwszej kolejności
zapraszam wydawców, a w pozostałej wszystkich zainteresowanych muzyką ED. Ze
stronki można pobrać utwory zespołu w formacie .mp3 oraz kilka klipów. Ponadto
możecie sprawdzić czy chłopaki z Żor nie pojawią się na występie w waszym
mieście.





Lupus261
|