|
Recenzja "The Lone Gunman"
Serial "Z Archiwum X" odniósł sukces w wielu
krajach, na różnych kontynentach. Sławę i uznanie odnieśli nie tylko
główni odtwórcy produkcji, ale też jego reżyserzy, scenarzyści itp.
Wielu dotąd nieznanych amerykańskich aktorów, pojawiając się w jednym
z odcinków zwiększyło swą popularność. Z odcinka na odcinek zaczęły
się klarować wszystkie pozytywne i negatywne postacie. Wśród tych
drugoplanowych, bez wątpienia największy sukces odnieśli tzw. "Samotni
Strzelcy". Dlatego też nie bez powodu główni twórcy "The X-Files"
postanowili rozwinąć ich wątek w zupełnie innym serialu. Tym oto
sposobem powstało "The Lone Gunman".
Idea narodzin nowego serialu zrodziła się jak już wspomniałem wśród
głównych twórców "Z Archiwum X", czyli Chrisa Carter'a, Franka
Sponitz'a, Vince'a Gillian'a i John'a Shiban'a. Produkcję zrealizowała
oczywiście wytwórnia 20th Century FOX. Główne role zostały
rozplanowane następująco: Bruce Harwood (jako John Fitzgerald Byers),
Dean Haglund (Richard "Ringo" Langly), Tom Braidwood (Melvin Frohike),
Stephen Snedden (Jimmy Bond) oraz Zuleikha Robinson (Yves Adele Harlow).
Główni bohaterowie zostali wsparci dwiema, nieznanymi nam wcześniej
postaciami. Są to odpowiednio Jimmy Bond i Yves Harlow. Piątkę
bohaterów spotkało wiele przygód, niebezpieczeństw, spisków, zmów,
przekrętów itp. Akcja toczyła się głównie wokół redagowanego przez
Strzelców magazynu "Samotny Strzelec". Czasopismo miało na celu
przedstawienie wszelkich spisków, w jakie zamieszani byli ludzie z
najwyższych stanowisk w państwie… Bohaterowie zrobili wszystko, by
zdobyć jak najlepsze materiały, przez co dość często zostawali
aresztowani, wpadali w coraz to bardziej niebezpieczne tarapaty.
Całość nierozerwalnie połączona jest z wybornym humorem! To według
mnie jeden z największych atutów serialu! W żadnym z odcinków nie
brakuje zaskakujących dowcipów, gagów, dialogów, wydarzeń,
nieoczekiwanych zwrotów akcji. Sprawia to, że "The Lone Gunman" stało
się pewnego rodzaju odskocznią od napiętej akcji w "The X-Files".
Produkcja naprawdę wielu może wprowadzić w świetny nastrój.
Mimo zalet, jakich niewątpliwie "Samotnym Strzelcom" nie brakuje,
serial został dość chłodno przyjęty przez środowisko wielbicieli "Z
Archiwum X". Pierwszy odcinek w Stanach Zjednoczonych miał wysoką
oglądalność. Nie ma co się dziwić, produkcja zapowiadała się bardzo
interesująco… Według mnie pilotowy odcinek serialu stał na wysokim
poziomie, co tylko mogło przyciągnąć nowe rzesze wielbicieli nie
mających do czynienia wcześniej z "The X-Files". Dlaczego stało się
inaczej? Na to pytanie dość trudno odpowiedzieć. Być może
społeczeństwo oczekiwało czegoś innego? Być może Amerykanom "przejadło
się" już "Archiwum"? Ósma, a zwłaszcza dziewiąta seria podzieliła
fanów "The X-Files". Być może to było powodem niechęci do "Samotnych
Strzelców"…
Wspomniana przeze mnie niska oglądalność serialu w Stanach
Zjednoczonych przesądziła los o tym, że twórcy poprzestali na
nakręceniu pierwszego sezonu "The Lone Gunman" składającego się z
trzynastu epizodów.
Moim zdaniem, "Samotni Strzelcy" są dobrym serialem, będącym drobnym
przystankiem na drodze codziennych czynności. Zawsze chętnie znajdę te
niespełna czterdzieści pięć minut na obejrzenie kolejnego epizodu. Ze
swojej strony mogę tylko pogratulować i podziękować twórcom za "The
Lone Gunman". Szkoda tylko, że serial nie znalazł uznania wśród
telewidzów, co skutecznie zablokowało drogę do nakręcenia kolejnych
odcinków… |