www.everzin.mocny.com    

Menu

Wstępniak
Bezpłatna prenumerata
Reklama u nas
Partnerzy
Redakcja
Rekrutacja
Listy
Okładka
F.A.Q.

Muzyka

Wstępniak
MetallNews
Recenzje:
Eternal Deformity – In The Abyss of Dreams… (...)
Behemoth - Thelema 6
LIVE:
KAT & Eternal Deformity
Out Of Darkness...
Wstępniak
Landscape Of Souls
Landscape of Souls – Strange Dream
Lista CD

Telefonia

Wstępniak
Test telefonu Sony Ericsson S700i
Nokia 810 - opis komórki
Ceny telefonów używanych
Serwis informacyjny sieci Idea
Test telefonu Siemens C62
Listy

Film

Trylogia Matrix

Czytelnia

Stephen King  - Wszystko jest względne

Felietony

Biura kredytowe

Humor

Teksty
Wieś

Eternal Deformity – In The Abyss of Dreams… Furious Memories


1. Victorious, Everlasting
2. Survive For Eternity
3. Salvation
4. Temporary Sign In Your Hands
5. Niewinny Uśmiech
6. Eternal Deformities
7. Biały Żagiel
8. Fate

    Eternal Deformity… mam nadzieję, że wielu z Was prześledziło pilnie ostatnią lekturę naszego zina. Chłopaków z Żor mieliście okazję poznać właśnie w ostatnim podwójnym numerze, oczywiście w dziale „Out of the Darkness…”. Nadeszła pora na przedstawienie albumu, który od pierwszego przesłuchania zawładnął mną i zapewnił moim zmysłom całkiem nowe muzyczne doznania. Przyznaję szczerze, że ten materiał Eternali, to jeden z najlepszych krążków jaki miałem w tym roku w rękach. Co ciekawe chłopaki nagrali go w studio Alkatraz w roku 1999, czyli sześć lat temu!! Do studia w Katowicach weszli w składzie:

Przemysław „Smyczek” Smyczek (gitara)
Arkadiusza „Aro” Szymuś (gitara)
Przemysław „Kofi” Kajnat (bas & wokal)
Piotr „Parapet” Tomala
Tymoteusz „Ciajo” Ciastko (perkusja)

Pomimo upływu lat, materiał jest niesamowicie aktualny i brzmi równie świeżo. Właśnie dzięki temu krążkowi (w zasadzie kasety, gdyż w owych czasach można go było nabyć jedynie w takiej formie) zespół utwierdził swoją pozycję w polskim podziemiu i dał o sobie znać także zagranicą. Bardzo spodobało mi się określenie dziennikarza jednego z zagranicznych zinów, iż Eternal Deformity jest chyba pierwszym zespołem z Polski, który nie brzmi jak Vader. W zasadzie, to chyba wówczas ten pan miał rację, gdyż muzyka oferowana przez ED to połączenie doom, grind, gothic, trash oraz heavy metalu. Jednak podczas ostatniej rozmowy z Kofim, muzyk ED przekazał mi do informacji iż zespół oficjalnie wykonuje love metal (czyż nie kojarzy się z HIM?).


Krążek otwiera kompozycja „Victorious Everlasting”. Początek kojarzy mi się z „Wildhoney” Tiamatu, sielanka, kwiatki i pszczółki:) Jednak za moment Kofi i spółka znacząco przyspieszają i pokazują, że kawałek wcale taki cukierkowy jak to mogło się wydawać, nie jest. Sekcja gitar naprawdę spisuje się na medal. Z tym kawałkiem chyba już zawsze będę wiązał wspomnienia z koncertu ED, kiedy Kofi zapowiadając „Victorious Everlasting” wypowiedział owe pamiętne słowa:) „… No to teraz zapierd***my…” i rzeczywiście pod sceną zaczęło się dziać:) W utworze tym kawał dobrej roboty odwalają także pałker i klawiszowiec. Drugi kawałek „Survive for Eternity” posiada to coś, co dobra kompozycja posiadać powinna. Po pierwsze, chwytliwy riff. Już po pierwszym przesłuchaniu „Survive…” zapada w pamięci. Do tego sprawna sekcja perkusji, ostatnio coraz częściej zwracam uwagę na pałkerów:) Po drugie wokal Kofiego, któremu podobnie jak sekcji gitar niewiele można zarzucić. Wokalista ma ogromne możliwości, momentami przechodzi od półgrowlu do całkiem normalnego wokalu bez najmniejszych problemów. Jakby tego było mało, w międzyczasie równie sprawnie posługuje się gitarą basowa, co zresztą słychać:) „Salvation” kolejna kompozycja, według większości krytyków najlepszy utwór na krążku. Przyznaję, że kawałek brzmi bez zarzutów…Wokal, sekcja gitar, klawisze i perkusja składają się na niemalże idealną całość. Jednak na żywo chłopaki wyciągają z „Salvation” jeszcze więcej energii, a ja nadal nie mogę wyjść z podziwu jak to możliwe? Generalnie kawałek tryska energią i mocą. Czwarty utwór „Temporary Sign In Your Hands” ma niesamowity klimat. Szczególnie do gustu przypadła mi solówka (nazwijmy to przejście „solówką”). Ciekawe zmiany tempa, dobre pasaże, te klawisze i wokal… nie wspominając o genialnych gitarach. Trudno uwierzyć, że to wszystko od początku do końca jest dziełem chłopaków z Żor. A jednak:) Równie interesujący jest tekst:

I want to read your soul
Cause I know your hiding something
Tell me
Every word is better than a silent cry

I lie here in this empty room
The memories flying through my head
Are fast like the wind
And temporary as a moment
Lines written by blind poets
No longer return the beaty of that world
In losing you
I lost my paradise

Jeden z moich ulubionych utworów. Kolejny kawałek, tym razem polskojęzyczny „Niewinny Uśmiech” to pierwsza kompozycja ED jaką kiedykolwiek słyszałem. Można powiedzieć, że to właśnie dzięki niemu właśnie teraz piszę o Kofim, Arze i spółce:) W zasadzie po pierwszym jego przesłuchaniu byłem nim wręcz zauroczony. Słuchałem go ciągle i przy każdej okazji, jednak kiedy z kolei po raz pierwszy przesłuchałem cały album, „Niewinny Uśmiech” musiał spokojnie czekać na swoją kolej. Od tego momentu w kółko słuchałem całego krążka:) Po dzisiejszy dzień jednak pamiętam tekst:

Niewinny uśmiech
Uśmiech twój
Zamienia skały w piach
Tworzy góry nienawiści

Mój sen to chęć by wolnym być
Lecz śmierć to prawda i wyrok

Uwolnij mnie
Twa miłość jak hibernacja
Lodowata krew zamarza w martwych
żyłach

Czas jak ogień wypala znak
Zemsta ból i płacz
Czas jak sędzia skazuje nas
Na wygnanie ból i płacz

Ten kawałek trzeba po prostu usłyszeć. Następna kompozycja to w moim odczuciu utwór typu „Iron Maiden” dla Iron Maiden. Czyli innymi słowy pisząc, hymn dla fanów. Zresztą nazwa kawałka może zdradzać zamysł Eternali – „Eternal Deformities”. To co w nim najważniejsze, to niesamowite gitary. Naprawdę chylę czoła przed Arem i Smyczkiem… no dobra Kofim też:) Siódmy już utwór podobnie jak „Niewinny Uśmiech” jest polskojęzyczny. Początkowo nie potrafiłem się do niego przekonać, jednak ostatecznie jest jednym z moich ulubionych kawałków na tym longplayu. Nic dodać, nic ująć, świetna sekcja gitar, wokal, klawisze i klimat. Nie polecam jednostkom podatnym na traumę, melancholikom tym bardziej:) Zamykająca album kompozycja „Fate” podobnie jak poprzednik silnie oddziałuje na zmysły, szczególnie co wrażliwszych osobników. Rozpoczyna ją partia klawiszy, przypominających dźwięk fortepianu czy pianina [nigdy nie wiem:)], a następnie przyłącza się sekcja gitar i perkusji. Jednak ostatecznie to Kofi ma wpływ na kształt kawałka. Melodyjny, klimatyczny wokal i równie interesujący tekst:

Sin is my holy love
When I walk through space
Through the walls of time
With my thoughts
In to the abyss of this love
Your sinful heart is the sun
And the moon

Fate is my name
And you know why it's so grey
Fate is our god
And your last minute of sadness

Utwór jest dobrym zakończeniem albumu, jednak na przesłuchaniu „Fate” słuchanie tego krążka się nie kończy. „In The Abyss of Dreams…” nie pozwala, by się od niego oderwać po zaledwie jednych przesłuchaniu. Longplay uzależnia i to w dosyć znaczącym stopniu, osobiście nie wyobrażam sobie, żebym odłożył go kiedykolwiek na półkę. Póki co, płytka ciągle kręci się w moim odtwarzaczu:)
Muzyka ED na „In The Abyss…” to przede wszystkim gitary na najwyższym poziomie, z lekkim wpływem doomej przeszłości oraz nową odsłoną wokalu i klawiszy. Generalnie świetny materiał, którym niestety nie zainteresowała się żadna znacząca wytwórnia, nad czym ubolewam. Kto wie, gdyby w roku 1999 ED podpisałoby jakiś poważny kontrakt, dzisiaj z pewnością nie tkwili by nadal w polskim undergroundzie. Jednak otrzymałem ostatnio informację iż zespół głównie za sprawą dużego zainteresowania fanów, zdecydował się na wydanie „In the Abyss…” własnym sumptem. Album ma być dostępny w bieżącym roku. Pozostaje zatem jedynie kwestia oceny. I tutaj mam ogromny dylemat, gdyż nie wiem czy będę w porządku w stosunku do kapel - legend, które oceniłem najwyżej. Album Eternal Deformity z pewnością zasługuje na najwyższą notę, jednak póki co nie mogę zaliczyć ED do tak zasłużonych firm jak IM, Judas Priest czy polskie Turbo bądź KAT. Także przepraszam chłopaki:) ale przyznaję Wam „jedynie” 9\10 w mojej skali.


Lupus261    

- do góry -

© Copyright by Ever ZIN 2003-2004. All right reserved!