www.everzin.mocny.com    

Menu

Wstępniak
Bezpłatna prenumerata
Reklama u nas
Partnerzy
Redakcja
Rekrutacja
Listy
Okładka
F.A.Q.

Muzyka

Wstępniak
MetallNews
Recenzje:
Eternal Deformity – In The Abyss of Dreams… (...)
Behemoth - Thelema 6
LIVE:
KAT & Eternal Deformity
Out Of Darkness...
Wstępniak
Landscape Of Souls
Landscape of Souls – Strange Dream
Lista CD

Telefonia

Wstępniak
Test telefonu Sony Ericsson S700i
Nokia 810 - opis komórki
Ceny telefonów używanych
Serwis informacyjny sieci Idea
Test telefonu Siemens C62
Listy

Film

Trylogia Matrix

Czytelnia

Stephen King  - Wszystko jest względne

Felietony

Biura kredytowe

Humor

Teksty
Wieś

KAT & Eternal Deformity

Dokładnie 12 grudnia w niezbyt ciepły, zimowy wieczór pojawiłem się w towarzystwie stałej ekipy w gliwickim klubie Bravo. Tego wieczoru dla tłumnie zgromadzonych mieli zagrać Eternal Deformity oraz gwiazda wieczoru – KAT Romana Kostrzewskiego. Pozwólcie, że w kilku słowach wyjaśnię dlaczego KAT Romana Kostrzewskiego, a nie KAT. Jak powszechnie wiadomo w wyniku zaistniałych konfliktów między gitarzystą KATa Piotrem Luczykiem ,a wokalistą Romanem Kostrzewskim doszło do rozpadu zespołu. Jednak zarówno Roman jak i Piotrek jak dotąd nie zrezygnowali z używania nazwy zespołu. I tak KAT Piotrka Luczyka już w styczniu wydaje nowy album pod starą nazwą, a Roman żegna się z Katem trasą koncertową z własnym zespołem, używając jeszcze nazwy KAT. Do Romka przyłączyli się Irek Loth (ex pałker KATa), Valdi Moder, Piotr Radecki oraz Michał Laksa. Może jeszcze zanim rozpocznę szczegółową relację z tego wieczoru, z tego miejsca chciałbym podziękować Romkowi Kostrzewskiemu za zaproszenie na koncert, czuję się wyróżniony, tylko szkoda, że nie było dodatkowych atrakcji dla VIPów:), choć na brak atrakcji nie mogłem narzekać, głównie za sprawą Przemka:) (ale o tym nieco później).

Kiedy dotarłem z paczką na miejsce koncertu, zastaliśmy sporą kolejkę oczekujących na wejście do gliwickiego Bravo. Postanowiliśmy nie marnować czasu i podobnie jak większość zgromadzonych, pójść na spacer do pobliskiego parku w celach konsumpcyjnych:) Kiedy uznaliśmy, że nastała odpowiednia pora, ustawiliśmy się w kolejce w towarzystwie „leszczyńskich” znajomych (oczywiście chodzi o Stalina i Marcina vel Szatana). Do środka z całej naszej paczki dostałem się pierwszy, oczywiście ze względu na zaproszenie Romka:) Po krótkiej chwili byliśmy w komplecie i mogliśmy zając sobie stolik. Jeszcze przed występem Eternal Deformity udało mi się wpaść na Kofiego i zamienić z nim parę słów. Następnie zająłem miejsce tuż pod sceną i oczekiwałem rozpoczęcia występu Eternali. Chłopaki zagrali głównie kawałki z ostatniej płyty, jak chociażby „HS 32 (New Weapon)” czy „Sea of Love”. Ponadto kilka starszych utworów: „Temporary Sign In Your Hands”, „Niewinny Uśmiech”. Pojawiły się także covery Anathemy i Depeche Mode. Chciałbym od razu przeprosić za ewentualne błędy, ale niestety na dzień dzisiejszy nie pamiętam już dokładnej tracklisty zarówno Eternal Deformity jak i KATa. Także jeszcze raz przepraszam chłopaki:) W każdym razie występ Eternali osobiście przypadł mi do gustu, zresztą byłem jedną z nielicznych osób, które bawiły się pod sceną. Być może wynikało to z tego iż akustyk wyciszył nieco gitary i generalnie coś pochrzanił. Eternale brzmieli odrobinę dziwnie. Także osoby, które słyszały ich po raz pierwszy nie były zbytnio zadowolone z ich występu. Jednak mimo wszystko pewna grupka wspomagała chłopaków pod sceną przez cały występ. Po jakichś trzech kwadransach Eternale zeszli ze sceny. Zaczęły się przygotowania do występu gwiazdy wieczoru. Zanim na scenie pojawił się Romek i spółka wszystkie barki w Bravo przeżywały oblężenie:) I nadeszła pamiętna chwila, tłumy zgromadzone pod sceną i na barierkach wokół sceny na pierwszym piętrze usłyszały intro… Zaraz potem rozbrzmiały pierwsze dźwięki jeżeli dobrze pamiętam:) „Purpurowych Godów”. Na parkiecie zaczęło się szaleństwo we wszelkiej postaci, mniej więcej w samym środku sali rozpętał się ogromny młyn, który nie ustał aż do zakończenia występu. Następnie chłopaki Romka z albumu „Róże…” zagrali m.in. „Strzeż się plucia pod wiatr” oraz „Płaszcz skrytobójcy”. Standardowo pojawiły się także kawałki z kultowych trzech szóstek „666” m.in. „Wyrocznia”, „Czas zemsty” czy „Morderca”. Przy okazji „Mordercy” Romek wspomniał o jedynej krwi, która polała się na koncercie KATa. Podczas występu na Metalmanii w latach ’80 Romek śpiewając kawałek „Killer” wymachiwał nożem, przez co pokaleczył sobie rękę. Stracił sporo krwi przez co wówczas występ musiał być na moment przerwany. I to była jak twierdzi jedyna krew na koncertach KATa. Poza tym pojawił się także „Diabelski Dom cz. II”, podczas którego Romek na scenę zaprosił pana Michała z obsługi technicznej, by zagrał gościnnie ten kawałek. Jednak największe poruszenie wywołała legendarna kompozycja „Łza dla cieniów minionych”. Roman oddał inicjatywę publiczności podczas refrenu. „Okręt mój płynie dalej gdzieś tam, serce choć popękane chce bić…” wykrzykiwał niemalże cały zgromadzony w klubie tłum. W górze pojawiły się także zapalniczki i ręce. Utworowi temu towarzyszył niesamowity nastrój, zresztą chyba nie mogło być inaczej. To chyba najbardziej znana ballada KATa o ile nie najbardziej znany kawałek w ogóle. W międzyczasie na scenie pojawiła się pewna kobieta i gdy tylko skradła pocałunek Romana, zbiegła ze sceny. Później Roman tłumaczył iż była to jego przyjaciółka, a zarazem matka jego dzieci i żona. Zebrana publiczność nie dopuszczała do siebie myśli, iż kiedyś ten występ musi się zakończyć. Dlatego ciągłe okrzyki doprowadziły do dwóch bisów. Za pierwszym razem Romek i spółka zagrali „Głos z ciemności” i „Ostatni Tabor”, a za drugim ponownie „Ostatni Tabor”, gdyż muzycy przyznali się, że nie mieli przygotowanych więcej utworów na ten wieczór. Jeszcze kilka minut po zejściu muzyków ze sceny, publiczność dziękowała Romkowi za występ. I dopiero po otrzymaniu obietnicy iż zespół za moment zejdzie do zebranych w celu porozmawiania i wypicia złocistego napoju, zebrani rozeszli się do stolików. Po jakiejś godzinie, może krócej, Romek i spółka pojawili się na sali. Całej naszej paczce udało się zamienić parę słów z Romkiem, a mnie i wspomnianemu na początku Przemkowi nawet wspólnie udało się napić z panem Kostrzewskim:) W ramach pamiątki Romek podpisał się na moim zaproszeniu, które po dzisiejszy dzień znajduje się na widocznym miejscu, obok płytki TSA z autografami:) Generalnie zabawa trwała znacznie dłużej niż koncert, jednak bardzo ciekawie było także zanim zespół pojawił się po koncercie na sali. W ciągu tej godziny naprawdę wiele się działo:) Kumpel z ekipy - Przemek śpiewał kawałki Nightwisha i budował przy barku piramidę z kubków po piwie, a było ich nie mało:) Poza tym generalnie towarzystwo było rozbawione:) Impreza zarówno pod względem muzycznym jak i rozrywkowym była bardzo udana. Na brak wrażeń w żadnym wypadku nie mogłem narzekać:) Jeszcze raz wielkie dzięki dla Romka. Zapomniałbym… podczas koncertu Romek zdradził nazwę swojego zespołu, z którym zamierza wydać w przyszłym roku płytę. Jak sam powiedział nazwa powinna kojarzyć się z Katem, także kapela będzie nosić nazwę KAT z Romanem:) Jeszcze raz podkreślę, że koncert był bardzo udany, jednak przyznaję, że znacznie chętniej zobaczyłbym na scenie KATa w oryginalnym składzie. Mam nadzieję, że panowie Luczyk i Kostrzewski kiedyś dojdą do porozumienia, myślę, że fani nie będą im mieli tego za złe. I właśnie takie życzenia noworoczne składam zarówno Piotrkowi jak i Romkowi. A na zakończenie pozdrawiam wszystkich, którzy bawili się tego wieczoru w Gliwicach i nie tylko:)



 

Lupus261  

- do góry -

© Copyright by Ever ZIN 2003-2004. All right reserved!