Tydzień w piekle II
Część druga:
,,Bez litości! - dzień drugi"
DarthSider
Po niezbyt długej drzemce coś mnie obudziło.
Zląkłem się, ale kiedy ujrzałem ponownie postać w kapturze
uspokoiłem się. Wiedziałem, że to nie sen tylko piekielna
rzeczywistość. Przetarłem oczy i rozejrzałem się. Ta sama
pieczara! Cuchnie zgnilizną, po komnacie czuć ten sam odór.
Spojrzałem na tego faceta i starałem się spojrzeć mu w oczy.
Jednak nie zauważyłem ani twarzy, ani oczu. Wrszcie odezwałem
się:,,Co teraz?". Postać milczała, a mnie zdawało się, że uśmiecha
się do mnie szyderczym umieszkiem. ,,Może byś się przedstawił?
Widzę cię od wczoraj, a za dużo o tobie nie wiem." Postać nie
odpowiedziała, lecz tym razem poruszyła się w stronę mojego łóżka
(jeśli ten podest można nazwać łóżkiem), następnie usiadła.
Patrzyłem na nią przez kilka sekund, potem niespodziewanie
odezwała się:,,Jestem twoim pomocnikiem" rzekła, a ja już chciałem
co powiedzieć, jednak postać znów się odezwała:,,Wiesz już co się
tu dzieje, nieprawdaż? Pozwolę ci się zapoznać z przeciwnikami.
Zapewniam cię, że mimo wszystko pasujesz tu jak ulał". Powoli
wszystko zrozumiałem. Milczałem, bo wiedziałem, że więcej nic się
nie dowiem. Kapturnik, jak go w duszy nazywałem, zaprowadził mnie
do innej komnaty, gdzie siedziało kilku opryszków. Ich oczy nie
zwróciły na mnie żadnej uwagi, może oprócz jednej kobiety, która
przypatrywała mi się głęboko w oczy. Nie było to spojrzenie miłe,
czy urocze. Szybciej powiedziałbym, że czuła do mnie nienawiść.
Kapturnik wyszedł z pomieszczenia, zamykając drzwi. Jeden z
mężczyzn wstał i zbliżył się do mnie. Pozostali tylko obserwowali
mnie.
- Więc kolejne mięso armatnie. - zaczął niezbyt miłą konwersację
mężczyzna. - No to wyspowiadaj się. Nikt tu nie trafia za byle co.
- Oczywiście wiedziałem o co mu chodzi, ale teraz nie wiedziałem
co odpowiedzieć chłopakowi, z pewnością młodszemu ode mnie. Przez
chwilkę ruszałem tylko brwiami, bo doszło do mnie, że oni na Ziemi
byli diabłami, a przy mordercy to przy nich owieczki. Zdobyłem się
jednak na odpowiedź widząc nieco zniecierpliwony wyraz twarzy
opryszka.
- Uczestniczyłem w wojnie, zabijając nawet kobiety czy dzieci. -
starałem się powiedzieć to normalnie, ale chyba coś nie wyszło...
- Na wojnie powiadasz osiłku? Musiałeś naprawdę szaleć skoro
trafiłeś tutaj... - moją reakcją było milczenie, na nic innego
mnie było stać. - Chcesz wiedzieć o co tu chodzi...? jak my
wszyscy do cholery! Musisz mnieć jaja, aby przeżyć tu ten
''zbawczy tydzień''!
- Jaki tydzień? - spytałem szybko, sam zaskoczony.
- Nic ci nie powiedzieli? Jesteś tu od wczoraj, prawda? Musisz
wygrać turniej, który zaczął się wczoraj. Pewnie trochę cie
zaskoczyło nagły udział w pierwszej walce?
- Zaraz, chwila! Pogubiłem się...
- Nie przerywaj do cholery! Przed tobą jeszcze sześć walk. Jeśli
nie znasz frajerze reguł, to oto one: zabijaj i nie daj się zabić!
Jak wygrasz wszystkie siedem walk to zostajesz tu na zawsze i
walczysz, aż do pokonania Mistrza. Jak przegrasz, to czeka cie
jeszcze większe piekło! Masz jakieś pytania? To spytaj pieprzonych
mniszków w kapturach! |