46

Magazyn

poprzednia | na dół | spis treści | następna

Ciemność...

Luk86

Ciemność, czerń. W oddali miga pojedyncza żaróweczka, dając zaledwie troszeczkę cennego światła. Na ekranie widzisz tylko stan Twojego zdrowia i ilość amunicji. Nagle szmer... obracasz się... szukasz czegoś, nie wiesz czego... sssyk... coś błyskawicznym ruchem powala się Cię na ziemię. "Escape", następnie "Load". Pojawia się sympatyczny napis "Loading". Znowu widzisz ciemność. Ta sama żaróweczka, daje tyle samo światła. Słyszysz, dobrze Ci już znany, szmer... STÓJ!!! Nie rozjaśniaj ekranu!!!
Zapewne grałeś już w niejedną grę FPP, Graczu. Zapewne nie jedną już ukończyłeś. Zapewne z niejednego takiego wyczynu byłeś dumny. Tylko powiedz mi, jakim kosztem tego dokonałeś?
Cheaty? Solucja? Nie? A zatem grałeś uczciwie? Tak. Wielu z nas stara się grać (i gra) uczciwie, zdając się na własny intelekt, refleks i spostrzegawczość. Taka rozgrywka niesie ze sobą możliwość, a nawet konieczność poczucia klimatu danej gry.
Każdy wie, że klimat w większej mierze budują dźwięki i oświetlenie. Na klimat gry składają się także inne czynniki. Ale to właśnie oświetlenie nadaje "uroczej" wilii, uczucie grozy, które sprawia, że jest ona "urocza". Dzięki niemu, nie widzimy nic :). A więc mamy i pewną obawę... Przed czym? Przed tym, co nieznane... czego nie widzimy... co kryje się w cieniu...
Wiele gier FPP ma dość napawające strachem lokacje. Nader często są one bardzo słabo oświetlone, dając w ten sposób niepowtarzalne uczucie niebezpieczeństwa. Poza tym, mogą skrywać one coś cennego. Może apteczkę, amunicję lub broń, której jeszcze nie posiadamy w swoim arsenale? Nie mówiąc już o secret'ach.
W każdej grze istnieje możliwość natknięcia się na takie właśnie miejsca. Cóż mamy wtedy zrobić? Czy wysilić swoje oczy i dopatrywać się czegoś w ciemnościach? Czy pójść na skróty, rozjaśniając ekran do maksimum? Drugie wyjście wydaje się łatwiejsze, nieprawdaż? Zamiast tracić 15 minut cennego czasu, na oględziny terenu, lepiej wysunąć rękę do monitora, nacisnąć przycisk i czekać, aż nastanie jasność. Już po chwili możemy grać dalej. Udało nam się znaleźć szukane przejście, ale chwileczkę... Takich zaciemnionych lokacji może być więcej... po co więc zmieniać ustawienia jasności z powrotem , jeśli potem znowu będę musiał rozjaśnić ekran gry? I często gramy już tak do końca.
Do czego zmierzam? Już się pewnie domyśliłeś... Tak, to psuje zabawę. Niszczy uczucie grozy, niweluje klimat, który twórcy gry starali się stworzyć. Gra staje się wyłącznie przedmiotem, kolejną rzeczą, którą trzeba ukończyć, bo zapłaciłem za nią grube pieniądze. Gdzie się podział emocjonalny zapał do gry? Czyżby uciekł? Nie. On zginął.
O wiele przyjemniej spędza się czas nad grą, w którą potrafimy się wczuć, przygotować na odparcie niespodziewanego ataku z ciemności, nad grą, która zmusza nas do myślenia, do szukania i do rozwiązywania trudnych zagadnień. Powiedz szczerze, czy większą satysfakcję uzyskałeś z ukończenia gry, która opierała się na wyłącznym strzelaniu do wszystkiego, co się rusza, czy z przejścia gry, nad którą spędziłeś więcej czasu, gdyż wymagała wysilenia własnego intelektu? Nie okłamuj się. Znam te odczucia i wiem, tak jak Ty, że wybrałeś drugą grę.
Nie chcę tutaj nikogo oskarżać i wytykać, że takie postępowanie jest złe. Wiem, że większość stara się grać bez takich trick'ów, choć zdarzają się wyjątki. Chcę Ci tylko uświadomić, że rozjaśniając ekran, niszczysz klimat i psujesz dobrą zabawę, którą rozpocząłeś nabywając grę. Powiedz, warto? Nie...
Cóż więc Ci pozostaje, gdy trafisz w ciemny zaułek? Rozglądaj się, a na pewno dostrzeżesz to, czego szukasz.

46

FPP+MZ nr 1/2002 (2) [CDA 4/2002]

poprzednia | do góry | spis treści | następna