Ciemność...
Luk86
Ciemność, czerń. W oddali miga pojedyncza żaróweczka, dając
zaledwie troszeczkę cennego światła. Na ekranie widzisz tylko stan
Twojego zdrowia i ilość amunicji. Nagle szmer... obracasz się...
szukasz czegoś, nie wiesz czego... sssyk... coś błyskawicznym
ruchem powala się Cię na ziemię. "Escape", następnie "Load".
Pojawia się sympatyczny napis "Loading". Znowu widzisz ciemność.
Ta sama żaróweczka, daje tyle samo światła. Słyszysz, dobrze Ci
już znany, szmer... STÓJ!!! Nie rozjaśniaj ekranu!!!
Zapewne grałeś już w niejedną grę FPP, Graczu. Zapewne nie jedną
już ukończyłeś. Zapewne z niejednego takiego wyczynu byłeś dumny.
Tylko powiedz mi, jakim kosztem tego dokonałeś?
Cheaty? Solucja? Nie? A zatem grałeś uczciwie? Tak. Wielu z nas
stara się grać (i gra) uczciwie, zdając się na własny intelekt,
refleks i spostrzegawczość. Taka rozgrywka niesie ze sobą
możliwość, a nawet konieczność poczucia klimatu danej gry.
Każdy wie, że klimat w większej mierze budują dźwięki i
oświetlenie. Na klimat gry składają się także inne czynniki. Ale
to właśnie oświetlenie nadaje "uroczej" wilii, uczucie grozy,
które sprawia, że jest ona "urocza". Dzięki niemu, nie widzimy nic
:). A więc mamy i pewną obawę... Przed czym? Przed tym, co
nieznane... czego nie widzimy... co kryje się w cieniu...
Wiele gier FPP ma dość napawające strachem lokacje. Nader często
są one bardzo słabo oświetlone, dając w ten sposób niepowtarzalne
uczucie niebezpieczeństwa. Poza tym, mogą skrywać one coś cennego.
Może apteczkę, amunicję lub broń, której jeszcze nie posiadamy w
swoim arsenale? Nie mówiąc już o secret'ach.
W każdej grze istnieje możliwość natknięcia się na takie właśnie
miejsca. Cóż mamy wtedy zrobić? Czy wysilić swoje oczy i
dopatrywać się czegoś w ciemnościach? Czy pójść na skróty,
rozjaśniając ekran do maksimum? Drugie wyjście wydaje się
łatwiejsze, nieprawdaż? Zamiast tracić 15 minut cennego czasu, na
oględziny terenu, lepiej wysunąć rękę do monitora, nacisnąć
przycisk i czekać, aż nastanie jasność. Już po chwili możemy grać
dalej. Udało nam się znaleźć szukane przejście, ale chwileczkę...
Takich zaciemnionych lokacji może być więcej... po co więc
zmieniać ustawienia jasności z powrotem , jeśli potem znowu będę
musiał rozjaśnić ekran gry? I często gramy już tak do końca.
Do czego zmierzam? Już się pewnie domyśliłeś... Tak, to psuje
zabawę. Niszczy uczucie grozy, niweluje klimat, który twórcy gry
starali się stworzyć. Gra staje się wyłącznie przedmiotem, kolejną
rzeczą, którą trzeba ukończyć, bo zapłaciłem za nią grube
pieniądze. Gdzie się podział emocjonalny zapał do gry? Czyżby
uciekł? Nie. On zginął.
O wiele przyjemniej spędza się czas nad grą, w którą potrafimy się
wczuć, przygotować na odparcie niespodziewanego ataku z ciemności,
nad grą, która zmusza nas do myślenia, do szukania i do
rozwiązywania trudnych zagadnień. Powiedz szczerze, czy większą
satysfakcję uzyskałeś z ukończenia gry, która opierała się na
wyłącznym strzelaniu do wszystkiego, co się rusza, czy z przejścia
gry, nad którą spędziłeś więcej czasu, gdyż wymagała wysilenia
własnego intelektu? Nie okłamuj się. Znam te odczucia i wiem, tak
jak Ty, że wybrałeś drugą grę.
Nie chcę tutaj nikogo oskarżać i wytykać, że takie postępowanie
jest złe. Wiem, że większość stara się grać bez takich trick'ów,
choć zdarzają się wyjątki. Chcę Ci tylko uświadomić, że
rozjaśniając ekran, niszczysz klimat i psujesz dobrą zabawę, którą
rozpocząłeś nabywając grę. Powiedz, warto? Nie...
Cóż więc Ci pozostaje, gdy trafisz w ciemny zaułek? Rozglądaj się,
a na pewno dostrzeżesz to, czego szukasz. |