Świat Fantasy w grach FPP
Hector
W grach FPP pokazano już chyba wszystko. Odwiedziliśmy większośc
miejsc na świecie, inne planety i światy. Twórcy prześcigają się w
wymyślaniu coraz to bardziej egzotycznych lokacji, ale zapominają
ostatnio o tak zaniedbanym światku fantastycznym. Nie mam na myśli
połączenia gier FPP z cRPG, co jest chyba niemożliwe, lecz o
zaczerpnięciu kilku pomysłów. Najbardziej aktualnym przykładem
będzie C&C: Renegade, czerpiący ze znanego cyklu RTS-ów. Tak jak
tam znajome będą budynki, czy pojazdy, tak z fantasy można
"wypożyczyć" potwory, czy czary. Chciałbym przypomnieć Wam
wydarzenia sprzed kilku(nastu) lat.
Dawno temu, kiedy jeszcze nikt nie znał słowa akcelerator
graficzny, ukazywały się gry, które na długo zapadły w pamięci,
nie tylko dlatego, że były przepełnione klimatem fantasy, lecz
dlatego, że były to jedne z pierwszych FPP.
Historia zaczyna się w 1991 roku, kiedy to zespół Gamer's Edge pod
patronatem jeszcze wtedy nieznanego id Software wypuścił grę
Catacomb 3-D. Była to wprawdzie przymiarka do premiery Wolfenstein
3d na tym samym engine, ale to właśnie ta gra powinna zostać
uznana za prawdziwą matkę i ojca gier FPP. OK., przecież to akurat
wszyscy wiedzą ;), więc przejdę do konkretów.
Mimo prymitywnego engine'u i uproszczonego 3d, gra miała swój
klimat a brak strafe'ów tylko podnosi dzisiaj poziom trudności tej
gry. Można było co prawda strafe'y wykonywać, ale nijak się to nie
sprawdzało, ponieważ trzeba było trzymać wtedy PPM, co było bardzo
uciążliwe. Wcielałeś się w postać Pettona Everhaila. Był on
wszechpotężnym czarownikiem w krainie Thoria i... miał pewien
problem. Zły Grelminar, nieumarły od ponad 200 lat, uwięził
Nemesisa z Kelquestu. Nemesis był jedyną osobą, która mogła
chodzić "dzikimi szlakami", czyli ścieżkami do innych wymiarów.
Ale nawet tak potężny mag, jak Petton nie mógł dotrzeć do takich
miejsc, jak Nemesis. I tak oto wyruszasz po ciało Nemesisa
zamrożone, ale wciąż żywe, na ciemną wyspę Grelminara.
Jak widzicie, historia nie jest zbyt skomplikowana, ale wtedy
wywoływała niepokój i napięcie. Muszę przyznać, że gra wciąż
wciąga i doszedłem dosyć daleko, zanim zabrałem się za pisanie
tego tekstu. Grafikę sami możecie ocenić na screenach. Dostępna
była tylko jedna broń, coś w podobie fireball'a. Ciekawe było to,
że jeśli przytrzymało się dłużej klawisz strzału, wzrastał poziom
naładowania i siła czaru.
|