
[ Author: Hector ]

MISJA
(w poprzednim odcinku) [i Ty facet chcesz komuś wcisnąć kit, że to nie serial
brazylijski?!? ;) – SLip]
Michael J. Mullins wraz z oddziałem komandosów wyruszył na misje, aby wyjaśnić,
kto kryje się za tą całą aferą z bombami atomowymi. Niestety, jeden z dwóch
śmigłowców został zestrzelony. Co więcej, agresorem były amerykańskie
niszczyciele, co wydawało się co najmniej dziwne. Ocalałej załodze udało się
wylądować na wyspie (domniemanie okupowanej przez terrorystów), lecz nie
cieszyli się długo wolnością. Po zaciekłych walkach, schwytano ich i zawieziono
do bazy przestępców. Okazało się, że dowódcą terrorystów jest gen. Gordon -
przełożony Michaela i gruba ryba w amerykańskim rządzie. Całą trójkę, czyli
Michaela, Phila i Burtsa, zamknięto w celach. Dwaj ostatni siedzieli w zachodnim
skrzydle baraków, a dowódcę zamknęli w korytarzu obok. Nie był jednak sam w
celi. W pobitym osobniku leżącym pod ścianą rozpoznał swojego brata - Johna
Mullinsa...
CZĘŚĆ 3
- Jak ty się tutaj znalazłeś? - zapytał z niedowierzaniem Michael.
- Ech, długa historia - odparł brat - ale ciebie nigdy bym się tutaj nie
spodziewał.
- Wiesz, że to Gordon jest wszystkiemu winien? Najpierw podał mi fałszywie
informacje o tobie, a później nasi próbowali nas zestrzelić!
- Jasne, że wiem. Śledziłem całą sprawę od dwóch tygodni. Kiedy Gordon
zorientował się, że depczę mu po piętach, próbował mnie przekabacić na swoją
stronę. Odmówiłem i
| ##
|
tak się tutaj znalazłem - wytłumaczył John.
- Dlaczego nikogo nie uprzedziłeś? Mogłeś przecież temu wszystkiemu zapobiec -
desperacko zawrzeszczał Michael.
- Niemożliwe. Gordon i tak ma za duże wtyki, a zaraz po naszej rozmowie, jego
chłopcy uziemili mnie na dobre. Mam stłuczone płuca i połamaną nogę.
- Pomszczę cię, przysięgam. Ale jedno mnie zastanawia, dlaczego zostaliśmy
ostrzelani z naszych okrętów?
- Gordon trzyma wszystkich w szachu - stwierdził John - biedaki, mają rozkaz
bezwzględnego likwidowania wszystkich celów, jakie pojawią się w obrębie
trzydziestu kilometrów kwadratowych od wyspy. Nie ma szans na przybycie
posiłków.
Tymczasem dwaj pozostali kompani, Burts i Phil, marzneli w zachodnim skrzydle
baraków. Siedzieli w całkowitej ciszy, jak gdyby poddali się i czekali na wyrok.
Parę minut później, jakiś obdartus w przepoconej koszuli zaczął otwierać drzwi.
Wrzucił do celi dwa bochenki chleba i zawrócił. W tym samym momencie, Phil
rzucił się na niego, łapiąc go za szyję. Sprawnym ruchem skręcił mu kark i
śmierdzący strażnik osunął się bezwładnie na ziemię. W tej samej chwili
nadbiegło dwóch strażników z sąsiedniego korytarza, zaalarmowały ich otwarte
drzwi od celi. W międzyczasie, Phil penetrował zwłoki denata w nadziei, że
znajdzie broń. Nie zauważył, jak do pomieszczenia wbiegli dwaj uzbrojeni
mężczyźni.
Najszybciej zareagował Burts, który mimo strasznego bólu krzyża, zdobył się na
wykopnięcie pistoletu z rąk jednego z terrorystów. Niestety, drugi z nich zdążył
wystrzelić. Kula trafiła w brzuch specjalisty od materiałów wybuchowych. Phil
nie tracąc ani chwili, szybko podbiegł do agresora i ten po chwili leżał martwy;
zginał tą samą |