
[ Author: Lou32 ]

Johny McKey urodził się 2 lutego 2001 roku w Chicago. Jego Rodzice zginęli w
wypadku samochodowym gdy miał 10 lat. Johnemu został tylko dziadek - Henry McKey,
emerytowany agent FBI.
Johny był bardzo zdolnym uczniem - studiował w Oxfordzie. Zaraz po studiach
spełniły się jego marzenia - został zwerbowany przez FBI. Już od dziecka chciał
być specjalnym agentem podobnie jak jego dziadek. Fascynowały go sprawy, które
nigdy nie zostały rozwiązane lub takie, które były obarczane wielką tajemnicą
(może dla tego, że jak był dzieckiem za dużo oglądał "Z Archiwum X"). Zapał
pracy młodego agenta był doceniany przez jego zwierzchników, którzy bez
problemów przydzielali go do tych "tajemniczych aktów" - bo tak nosił nazwę
wydział, do którego go przydzielili. John zdobywał ogromne doświadczenie w
swojej pracy - był wielokrotnie wyróżniany.
Jednak przełożeni postanowili przydzielić Johnemu partnera mówiąc, że mam mu
pomóc w rozwiązywaniu "tajemniczych aktów", ale tak naprawdę chodziło im o
kontrole nad nim. Przydzielonym agentem był Matt Peterson. Peterson miał o wiele
mniej doświadczenia niż Johny. Johny wyczuł, że przełożeni chcą go sprawdzić, w
końcu przez 3 lata pracy pracował sam. Agenci szybko zaprzyjaźnili się ze sobą.
Razem rozwiązywali trudne sprawy i szło im to całkiem nieźle. Johny
wykorzystywał Matt'a do pisania raportów. Matt nie miał mu tego za złe. W swoich
raportach krył i popierał swojego partnera mimo, iż nie we wszystkim się z nim
zgadzał. Peterson wiedział, że może się dużo nauczyć i miał rację.
Johny uważał, że wszystkie "tajemnicze akty", które były im przydzielane
mogły mieć swoje "paranormalne" wyjaśnienia, niekoniecznie zgodne z prawami
człowieka, | ##
|
natury i istnienia. Matt natomiast był
przeciwny teori McKey'a, starał się wyjaśnić wszystkie sprawy naukowo i
racjonalnie. Jednak McKey mówił tak przekonywująco, że Peterson prawie w to
wierzył. Można powiedzieć, że był przeciwnością Johnego.
Agenci nie zawsze rozwiązywali te sprawy legalnie, legalnie to znaczy tak jak
podobało się to FBI. Przełożeni nie byli zadowoleni z tego, że Peterson kryje
swojego partnera.
W Waszyngtońskim biurze FBI dowodził dyrektor Marty Holden. To on kazał
przydzielić McKeyowi partnera.
Holden chciał oficjalnie zamknąć "tajemnicze akta" gdyż uważał, że agenci
rozwiązywali je łamiąc zasady FBI. Agenci nie mogli się z tym pogodzić,
szczególnie Agent McKey, który siedział już w tym 4 lata (razem z Petersonem -
rok).
- Dyrektorze Holden, nie możemy tego tak zostawić, te sprawy są dla nas bardzo
ważne. Cały rok nad tym pracowaliśmy. Ten czas musielibyśmy uznać za stracony! -
powiedział McKey przy rozmowie z Dyrektorem Holdenem
- Powiedzcie mi McKey, dlaczego to dla was takie ważne?
- Dyrektorze to 4 lata pracy, mojej pracy, nie mógłbym tego tak zostawić...
- Przykro mi McKey, dostałem rozkazy z góry nie mogę ich ignorować.
- W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak złożyć wymówienie.
- Sprawa "Tajemniczych aktów" zostaje zamknięta, możecie odejść Agencie McKey.
McKey wyszedł oburzony z biura. Nie odezwał się słowem do Petersona, który był
następny. Peterson zorientował się, że nie poszło najlepiej.
Peterson wchodzi do gabinetu dyrektora Holdena... |