
|
Autor:
Maciej "ViruS" Duda

Wojna... Wojna nigdy się nie zmienia...
Początek nowego milenium był jak
koniec ostatniego.
Tylko gorszy.
Wybuchł konflikt na skalę światową,
między dwoma supermocarstwami -
USA i Rosją...
Jednocześnie na obydwa kontynenty
spadł deszcz rakiet nuklearnych, wystrzelonych
z wyrzutni na orbicie.
I miliony zginęły.
Ci, którym udało się przeżyć nuklearną
pożogę, dziesiątkowani przez choroby,
głód, promieniowanie, mają nadzieję na nowe życie...
Lepsze życie...
Teren Ameryki Północnej, gdzieś w okolicach dawnego Waszyngtonu, rok 2458
Po pustyni szedł, potykając się bez przerwy o okoliczne kamienie, wędrowiec. Wędrowiec przyszłości, ubrany w jakieś szmaty, spragniony i zmęczony. Muszę sprawić sobie brykę - pomyślał. Włóczył się tak już od kilku tygodni. Od czasu, kiedy żołnierze Nowego Porządku napadli na jego wioskę i zabili jego rodzinę, szukał miejsca, gdzie mógłby zamieszkać. Albo śmierci na radioaktywnych piaskach pustyni. Pustyni w którą zamieniła się cała Ameryka Północna, Południowa, cała Europa i część Azji. Tylko te tereny przemieniły się w pustynie, ale promieniowanie było wszędzie, oprócz biegunów. Nagle, przed oczami wędrowca, zamajaczył jakiś kształt. Kształt ruin budynków miasta New Washington, jako tako odbudowanych przez mieszkańców. Człowiek, nie znając zamiarów osadników tej "nekropolii", na wszelki wypadek wyjął broń. Był to wyciszony tłumikiem automat Mac-10, załadowany amunicją 9 mm PP (przeciwpancerną). Była to jedna z tych broni,
|
|

|
które pochodzą jeszcze z XX wieku, jednak ten egzemplarz był wyjątkowo zadbany. Dobrze naoliwiony, nie zardzewiały. Kiedy człowiek przekroczył bramy miasta, nagle poczuł na karku lufę pistoletu. Jakiś głos kazał mu rzucić broń. Jack, bo tak miał na imię wędrowiec, posłusznie wykonał polecenie.
- Po co tu przybyłeś i kim jesteś? - spytał
- Nazywam się Jack Hunter. Żołnierze Nowego Porządku zabili mi rodzinę i spalili dom. Szukam miejsca, gdzie mógłbym się zatrzymać.
- Nowy Porządek? To ta organizacja militarna, która ma bazę na platformie wiertniczej, zwanej Enklawą?
- Tak. Co to za miasto?
- New Washington.
Strażnik opuścił broń.
- Chodź za mną, zapoznam cię z szeryfem.
Jack podniósł z ziemi swój Mac-10 i ruszył za nim. Weszli do zrujnowanego, trzypiętrowego budynku, z szyldem NWPD (New Washington Police Departament). W środku nie było zbyt czysto. Odrapane ściany, śmieci na podłodze, wszechobecny smród, który powaliłby nawet żołnierza Nowego Porządku. Jack zakrztusił się tym "zapachem", ale po chwili doszedł do siebie.
- Witaj przybyszu. Jak się pewnie domyślasz, jestem szeryfem w tej cholernej dziurze. Nazywam się Benton. A ty?
- Jack Hunter. Jestem najemnikiem.
- Najemnik... w takim razie mam dla ciebie zadanie...
- Jakie i za ile?
- Mamy mały problem w mieście. Jest tu pewien koleś, Dekker. Ma gang, który rabuje i zabija wszystko na swojej drodze. Wiemy, gdzie znajduje się ich zbrojownia, jednak nie możemy zamknąć ich w magazynie, bo nic niezgodnego z prawem nie robią, a nie wiemy, gdzie znajduje się ich główna baza. Wyciągnij od magazynierów informacje, gdzie jest baza i wybij cały gang do nogi. Zapłata - 2000$ teraz i 2000$ po robocie. Stoi?
| |