strona poprzedniaspis trescistrona następna

Kącik Twórczy
Nieprzewidziane Konsekwencje - (Unforeseen Consequences)
(1/4)
linijka
Autor: Hector

Epizod I

    Drzwi kolejki otworzyły się z sykiem. Ostrożnie wszedłem do wagonika, nie zważając na dwudziestometrową przepaść pode mną. Zająłem miejsce przy oknie. Naprzeciwko mnie siedziały dwie osoby z napisem 'security' na mundurach. Nie było to dla mnie dziwne, gdyż już przed wejściem do kompleksu Black Mesa zauważyłem ludzi z ochrony, którzy z pewnością nie stali tam po to, by stworzyć pozory. W środku roiło się od bramek sprawdzających i wszelkiej maści detektorów. Na każdym kroku byłem obserwowany przez przynajmniej kilka kamer, lecz po paru chwilach można się było do tego przyzwyczaić.

    Na ten dzień czekałem bardzo długo. Odkąd dostałem powiadomienie od Administratora Biura z Wydziału Rekrutacji Pracowników Cywilnych, nie myślałem o niczym innym, tylko o mojej nowej pracy. Przyznam, że ciążyła na mnie ogromna odpowiedzialność, ale perspektywy dużych zarobków, oraz późniejsze możliwości awansu nie pozwalały mi się długo zastanawiać.

    Wagonik lekko szarpnął i powoli zaczął nabierać prędkoąci. Kiedy oddaliłem się od stacji, zauważyłem, że kompleks jest naprawdę potężny. Kolejka była podwieszona pod sklepieniem, a pode mną widziałem ogromną pustą przestrzeń. Po paru chwilach wagonik wjechał w okrągły tunel, na końcu którego znajdowała się spora śluza. Usłyszałem potężne trzaski i śluza stanęła otworem. Jeszcze tylko połączenie się obu szyn i znów poruszałem się do przodu. Chwilę potem zobaczyłem na dole lądowisko. Obok helikoptera, który stał tam z włączonym silnikiem, w pocie czoła pracowało kilku komandosów. Wynosili oni z maszyny jakieą pudła i ustawiali je przy schodach. Później znów wjechałem w tunel. Był wydrążony w skale. Ktoś musiał się nieżźe napracować, żeby przez taką skałę przeprowadzić tunel o średnicy 8 metrów.
srodeczek
    Przez cały czas przez głośnik w wagoniku przemawiał miły, damski głos. Zachwalał centrum badawcze, sprzęt najwyższej klasy i rewelacyjnie przeszkolonych pracowników. Dowiedziałem się także, że jedyną drogą na mój poziom jest ta kolejka. Z listu rekrutacyjnego dowiedziałem się, że zostałem przydzielony jako pracownik badawczy do Laboratorium Materiałów Nietypowych. Moje miejsce pracy to Poziom 3. Wydawało mi się, że to drugi koniec kompleksu, gdyż podróż kolejką wydawała się ciągnąć w nieskończoność.

    Po drodze minąłem jeszcze pomieszczenie z niesamowitym robotem. Przenosił on podobne ładunki jak tamci komandosi, lecz gdzieś w pobliżu nastąpił wyciek i wokół pełno było radioaktywnego płynu. Widocznie dla pracowników Black Mesa to chleb powszedni. Zobaczyłem jeszcze halę wypełnioną głowicami rakiet. Aż strach pomyśleć, co w sobie zawierały i po co trzymają coś takiego w tajnym laboratorium chemicznym.

    Wreszcie dojechałem do następnej stacji. Kolejka zatrzymała się i przez głośnik otrzymałem polecenie, aby zaczekać na ochroniarza, który otworzy drzwi. Ten ospałym krokiem ruszył w kierunku wagonika.

- Dzień dobry panie Freeman. Widzę, że jest pan trochę spóźniony. - powiedział Odpowiedziałem mu. Byłem trochę zaskoczony, że znał moje nazwisko. Na plakietce miał napisane 'Szef ochrony Poziomu 3 Victor Barkins'.
- Jak wczorajszy wieczór? - zapytał Victora jeden ze strażników z kolejki
- Nigdy byś nie zgadł, Calhou. Moja żona wszystko mi wybaczyła i nadrabialiśmy stracony czas przez całą noc.
- To dobrze, bo już myślałem, że wpadniesz w depresję. - odpowiedział drugi z ochroniarzy, po czym razem ze swoim kumplem wsiedli z powrotem do wagonika i pojechali dalej.
- Proszę za mną, panie Freeman. - stanowczym głosem powiedział Victor
srodeczek
FPPMegaZin @ nr 9 [9/2002]; GFX & HTML by KoVaL
Kontakt: slip1@o2.pl ; on-line: fpp.actionplus.com.pl
strona poprzedniastrona następna