
|
Autor:
Dak'kon &
Neo

Czerwona lampka miarowo zapalała się i gasła, rzucając chwilami czerwony blask na stojące w rzędzie postacie. Wszyscy poubierani byli w mocne pancerze i ubrania z dziwnej tkaniny. Wszyscy ludzie... Stały tam także trzy roboty. Dwa bardzo do siebie podobne, o ludzkiej sylwetce i małych czerwonych oczkach. Trzeci był zupełnie inny...
Bardzo grube nogi, solidne płyty napierśnika i hełm z zieloną szybkš. Na prawej piersi widniał zatarty biały napis, dobrze widoczny na ciemnozielonej zbroi. "XAN"...
Xan jest jednym z najlepszych wojowników. Możliwe, że kiedyś był człowiekiem, ale teraz jest tylko robotem. Doskonale stworzonym robotem. Wszystkie części idealnie do siebie pasowały. Grube płyty pancerza zapewniały dobrą ochronę, a do tego były wyjątkowo lekkie. Maska z zielonkawą szybką kryła dwoje świecšcych oczu. Na plecach robot nosił nieduży plecak.
Łącznie w korytarzu stało siedem osób.
Xan rozejrzał się na boki. Z lewej stał cyborg Tensor, a z prawej człowiek, ale robot nie znał jego imienia. Przed każdą postacią migotała duża kula niebieskiego światła. Teleport na arenę. Tymczasem korytarz wypełnił głos dobiegający z głośnika, który informował o zasadach tego pojedynku.
- Każdy ma tylko jedną szansę. Wygrywa ten, kto sam zostanie na arenie. Broń jest porozkładana na "planszy".
Gdyby mógł, Xan na pewno by się uśmiechnął. Lubił walki do pierwszej śmierci. Nie przepadał, gdy martwego zawodnika teleportowano do laboratorium nadzorczego, wsadzano do kapsuły regenerującej, a następnie posyłano w wir walki.
Tylko jedna sprawa nie była jasna. Gdzie będą walczyć?
Tymczasem do każdego zawodnika podbiegał robot nadzorczy i wręczał mu pistolet -
|
|

|
podstawową broń. Nagle dał się słyszeć sygnał startu. Xan poprawił maskę i wszedł w kulę światła...
Stał w rogu dużego pomieszczenia. Po lewej zasłaniała widok wielka skrzynia. Przed nim znajdował się basen z zielonym kwasem. Cyborg odrzucił zbędny pistolet i ruszył w "bajoro" kwasu. Znał tę arenę. Deck16][...
Gwałtownie skoczył przed siebie i wylądował na małej kładce. Leżała tam duża, żółta broń i dwa magazynki.
- Flack'iem można walczyć. - powiedział cicho, ładując giwerę, a drugi magazynek przymocowując do pasa.
Szybko wyskoczył z kładki zawieszonej nad kwasem i pobiegł po schodach. W chwilę potem wyskoczył na plac. Momentalnie coś uderzyło go silnie w ramie, jednak Xan utrzymał równowagę. Na ziemi leżał snajperski nabój. Na szczęście nowa, tytanowa powłoka wytrzymała. Pozostało tylko małe wgniecenie. Cyborg momentalnie wystrzelił ze swojej broni. Powietrze przeszyły rozgrzane do czerwoności kawałki metalu. W chwilę później na górze ktoś jęknął, a Xan już biegł po rampie do punktu snajperskiego. Nie zobaczył kto do niego strzelał, gdyż w powietrze wyleciał granat - drugi tryb strzału Flack Cannon'a. Leżąca pod ścianą i trzymająca się za pozostałość ręki postać nie miała szans na ucieczkę. Wybuchu nikt nie mógł przeżyć. Robot nie napawał się widokiem "resztek" przeciwnika. Zeskoczył na inny most, zawieszony nad wielkim zbiornikiem kwasu.
Nagle coś zrzuciło Xan'a z mostu. Robot wylądował kilka metrów niżej na brzegu zielonego "jeziora". Szybko wstał i pobiegł do teleportu widniejącego na drugim brzegu. Usłyszał za sobą wybuch. Obejrzał się w biegu. Goniła go postać trzymajšca Rakietnicę. Była to kobieta. Bardzo zgrabna kobieta, o czarnych jak węgiel włosach. Miała na sobie metalowš zbroję, a uda - te
| |