tableka
|
|
Heyka dziś trochę inaczej to znaczy ,że nie będę mówił/pisał o żadnej konkretnej gierce, tylko o ich że się tak wyrażę historii z mojego własnego punktu widzenia. Mogę się przyznać, że gierek widziałem/grałem sporo. Moje początki były na ZX Spektrum. U qmpla grałem w gieracze na zielonym monitorze. Co to były za gierki, wciągały jak cholera, potrafiło się w jedną grać naprawdę długo. Później był qzyn i jego Atari 800. To był szok. Kolorowa grafika na dużym telewizorze mnie powaliła, gierką jaką zapamiętałem jest pitstop. Tam się dopiero wykręcało wyniki!. Następnie mój drugi qzyn kupił sobie Atari 130 XE (chyba tak, nie pamiętam dokładnie nazwy, bo mały szczylek byłem miałem wtedy z 10 lat), miał co prawda monochromatyczny monitor, ale gierki nie z tej ziemi!. Później przyszła pora na mnie. Udało mi się szczęśliwie naciągnąć starych na Commodore 64. I zaczął się szał. Gierki szalały na moim kompie, joystick nowy musiałem kupować raz na 2 mieś. Pełno qmpli sięzchodziło do mnie. Po pewnym czasie qzyn, który miał Atari 800 kupił PC 286. W tedy zacząłem się zastanawiać nad zmianą sprzętu. Nawet kolega, który miał ZX Spectrum zmienił komputer na PC. I od tego momentu, a dokładniej od momentu odpalenia u qmpla Wolfenstain`a 3D zaczęła sięmoja przygoda z grami fpp. Wolfenstain 3D był grą niesamowitą. Duużo czasu spędzałem u qmpla grając w nią. Wrażenia były niesamowite, ta wolność ruchu i możliwość wyżycie się na szwabach była czymś na co czekałem długo. Razem odkrywaliśmy wszystkie sekretne pomieszczenia, aby mieć po przejściu levelu ukochane 100% wszędzie. Zawsze jak do niego przychodziłem to chwalił mi się swoimi wynikami, oraz znalezionymi ukrytymi miejscami. Już w tedy zaczęliśmy zmieniać ustawienia klawiatury, aby było wygodniej. Nie używaliśmy strafe, ponieważ nie widzieliśmy w tym niczego pozytywnego, dlatego fire mieliśmy na Alt`cie. Gierka była wsapniała (że jest extra może świadczyć fakt, że planowany jest Wolfenstain 2000 :). Pewnego dnia przychodzę do kolegi, aby tak jak zwykle pograć w Wolfenstaina, i widzę że są jakieś nowe etapy i obrazki na ścianach, okazało się, że kolega ten dorwał edytor do wolfiego. Co się wtedy działo!. Robiliśmy etapy takie trudne, że przejście wydawało się niemożliwe i sami próbowaliśmy je przejść (trzeba zaznaczyć ten fakt jako pierwsze nasze treningi :). W pewną sobotę otrzymuje telefon od tego kolegi : Przychodź mam coś extra. I to był DOOM. Nigdy nie zapomnę jakie wrażenie na mnie wywarła ta gra. Omal nie spadłem z krzesła. No i się zaczęło. Graliśmy z qmplem całymi dniami i nocami. Grę przechodiliśmy na spółkę tz. ja jeden level, potem on jeden, potem ja jeden itp. W DOOMie po raz pierwszy zaczęliśmy urzywać strafe. Okazało się to niezbędne przy wymanewrowywaniu pocisków. Pewnego dnia u mojego qmpla inny qmpel (dużo ich :) zostawił komputer, wtedy spróbowaliśmy zagrać po kabelku, (wczesiej już coś o tym słyszeliśmy) i tryb single player poszedł w odstawke. Pamiętam do tej pory jakiego miałem stracha grając deathmatch. Serce waliło jak oszalałe, cały się pociłem, czułem się jakbym walczył o własne życie. To było coś na co czekałem całe życie. Po drodze do Duke Nukem 3D było kilka mało znaczących gierek, o których nawet nie warto wspominać. Po DOOMie następną grą w którą grałem zacięcie deathmatche był wymieniony przezemnie Duke Nukem 3D. Jak zwykle levele znane na pamięć, wszędzie wykręcone maksymalne wyniki. To było extra, chociaż bardzo dużo czasu zrzerało. Duke Nukem 3D królował dość długo. Nawet kiedy się pojawił Quake to i tak z qmplem graliśmy w Duke Nukem 3D. To był okres, kiedy rodzice kupili mi upragnionego PC. Hehe ile się go nanosiłem do qmpla, aby pograć, dużo, bardzo dużo :). Ale nie mogłem cały czas być u tego qmpla z moim kompem, a chciałem pograć sobie deathmatche. Wtedy jak grom z nieba pojawił się artykół w Gamblerze o botach do Quake. Byłem wniebowzięty. Od razu zacząłem poszukiwania Quake. Dopiero wtedy doceniłem tę piękną grę. Niestety qmplowi nie podobała się ona :(. Musiałem grać sam z botami. Pewnego dnia poznałem innego kolegę, któremu deathmatche się spodobały. Na początku graliśmy sobie w Duke Nukem 3D, ale później przerzuciliśmy się na Quake. Zaczęło się ostre zmaganie z komputerem. Ćwiczyliśmy nocami z botami, aby potem okładać się rakietami na wzajem w dzień. Pewnego dnia pojechaliśmy na Gambleriadę i doznaliśmy szoku. Dobzi gracze grali myszkami! To był dla nas szok. I bach. Zaraz po powrocie do domu zaczęliśmy mozolne szukanie konfiguracji klawiszy i myszki. To był horror. Co chwila wpadaliśmy na pomysł co by tu nowego zmienić w konfiguracji. Nic nas tak do końca nie satysfakcjonowało. A nasze początki myszką wołają o pomstę do nieba. Granie typu widzę tylko sufit, lub podłogę. Po pewnym czsie się wyrobiliśmy. Szło nam całkiem nieźle. Z dużym zamiłowaniem czytaliśmy wszelkie nowinki ze świata Quake później je stosując w grze. Poźniej przyszedł Quake 2. Z początku przyjęliśmu go sceptycznie. Nie podobał nam się. Jednak po pewnym czasie przekonaliśmy się do niego. Graliśmy dość długo zapominając o Quake. Tak było aż do tych wakacji, kiedy ukazał się Quake 3 Test. Od razu porzuciliśmy Quake 2. Nastąpił rozłam, który szczególnie uwidocznił się po ukazaniu Quake 3 DEMO Test. Ja porzuciłem Quake 3, i powróciłem do korzeni, aby je na nowo odkryć, inni moi koledzy poszli w stronę Quake 3. Cóż tak to z ludźmi bywa. Według mnie tak jak patrzę z perspektywy czasu i gierek, w które grałem to wydaje mi się, że teraz gry idą tylko w kierunku przyciągnięcia jak największej liczby osób poprzez piękną grafikę. To zaczyna mi powoli smakować tandetą. A może się mylę. W każdym razie Quake 3 uważam za zbyt zbajerzoną grę. Nie mam zamiaru grać w nią "zawodowo" jak to czynię z QUAKE, bo dla mnie Quake był, jest i będzie najlepszą grą.
[ X3NiT4 ]
Dzięki wam : Bigelow, Stone Cold, upadly, Nick.
|
|