FPP zone luty
intro
tableka




























































Sorry ze takie biedne logo bo do oddania numeru zostalo mi cosik ok. 36 godzin :\
Sorry za wyglad tego textu ale autor wysłał go w takiej formie i przerobienie go zajelo by mi ok. 5 godzin.... :)))

Grrr, krrr (chrzęknięcia) przydało by się coś nabazgrać. Na tego html'a. Hmmmm.
- Miaaaałłł, miaaałłłł.
- Energiczny rzut butem.
- Miaaa
- Zamknij się cholero ja tu muszę pisać.
No dobra co to ja miałem, aha.
- Brum, brum- co to znowu? Cholera to CDROMek (sąsiad- Romek) wziął się za koszenie trawnika- cholerny kosiarz umysłu.
- Ale żeś se znalazł porę do koszenia. Ja tu pisze sprawozdanie a ty mi tu pod oknem walczysz z trawnikiem-, który to już raz w tym tygodniu? Co?!
- A z drugi.
- No to chyba drobna przesada?!- poczym zmył się z swoim szerszeniem koszącym.
Cholerni kosiarze. Musze napisać do mojego kongresmana- ups, znaczy się radnego. Cza wymyślić jakom ustawę  na takich rzeźników, np. kosić co najwyżej raz w tygodniu w porach południowych. Ale zdaje się miałem coś robić- hm tylko co?- Aha.
Pewnego słonecznego dnia kiedy przeglądałem swoją kolekcję świńskich JPEG'ów i GIF'ów niespodziewanie (bardzo niespodziewanie) wpadł UcasH- kruca ten to ma wyczucie czasu.
- Cze igi.
- Czeeee uq.
- Co porabiasz?
- No właśnie ogląda...
- Przychodzę bo mam świetną wiadomość- poczym robi coś na kształt uśmiechu i ukazuje dowody na istnienie pruchnicy (żartuje):)
- No, zaskocz mnie- nuta znudzenia.
- Chłopie organizuje piwnice- nuta podniecenia.
- Faaaaaajnie- znowu to znudzenie (to w końcu nie nagie bliźniaczki:)).
- A kto przyjdzie?
- Felek i Kris już się zadeklarowali, a Qfel to najwyżej jak zostanie jeden stołek? A i może wpadnie Qulfon.
A nie mówiłem wam kto to Qulfon, a no i co to ta piwnica. Mianowicie dawno, dawno temu, a jeszcze dawno temu kiedy to zaczynaliśmy (ja, UcasH, Kris, Qfla zwerbowaliśmy znacznie później)  podboje kwakowe w multiplay'u (dawno temu). To wydarzenie łączy się z innym w tym czasie Kris nabywał kompa a nabył go u znajomego rodziny, który posiadał firmę komputerową i przypadkiem był organizatorem  Quake Your Maind (jeden z największych turniei  Quake'owych). Tym dilerem komputerowym Okazał się akurat Qlfon aljas Mirek Kryska, który za swe dokonania cieszy się u nas szacunkiem.
A co to ta Piwnica FragParty ano przychodzimy z kompami do jednego z nas i przez całą noc do rana wymiatamy w kwasia. - Już wszystko wiecie? Co ja to? Aha. Skończyłem jak do Igroka (mnie) podczas oglądania świńskich obrazków wpada bardzo niespodziewanie UcasH z wiadomością o organizowanym przez niego Piwnicy...
- Oka to ja może też zaszczycę was moją osobą. A kiedy to to będzie?
- W środę.
- Dobra wpadnę, ale idź sobie już, co.
Poczym dokończyłem projekcje obrazków. W późniejszym terminie uzgodniliśmy, że UcasH wpadnie do mnie i pomorze mi z transportem sprzętu koło godziny 17:00.

WYMARSZ:
O 16:55 byłem już gotowy na wymarsz: sprzęt rozpięty, mysz w plecaku. I czekam. Czekam na UcasH'a. I doczekać się nie mogę. Widzę, że Qufel już przybył, a ja czekam. W końcu nie wypada się wpraszać. Aż, dokładnie o 17:07 do drzwi puka Qfel.
- Cze przyszedłem ci pomóc z blaszakiem.
- Czeee. -Dobra jesteś duży to weźmiesz monitor i cegłę(jednostka centralna), a ja mysz i kabel?
Po 99,99m. Byliśmy przed bramą UsasH'a.
- Dobra Qufel idź pierwszy, a jak dojdziesz do drzwi to dołącze do ciebie.
- A ty Igrok co się taki miły zrobiłeś?
- A co. Ja przecie zawsze jestem miły.
I tym sposobem przemilczałem obecność SZARIKA- brrr. Na szczęście Szarika był zamknięty w kojcu ale o tym dowiedziałem się później. Poprzez garaż dostaliśmy się na miejsce. Pomieszczenie miało wymiary jakieś 4m. na 5m. i było wyposażone w piecyk kuchenny, małą lodówkę, szafę z kiszonkami i kran- z wodą, jednak prawdziwy klimat tego pomieszczenia skupiał się na zardzewiałym haku przymocowanym na środku sufitu. Od razu wiadome było, że coś tu kiedyś umierało.
Kiedy przybyliśmy z Qflem na miejsce brakowało tylko jednego, mianowicie obecności UcasH'a(gospodarz), Kris'a i Felka.
-Gdzie oni poleźli?!- spytałem.
-Mieli skoczyć po stół.
5 minut później...
-Po jaki stół?!!!
-Nie wiem!
5 minut później...
Buuum, czas, pras- auuuuuuu...
-Mówiłem, że sufit się zniża- słyszeliśmy w oddali.
-Tak nie przejdziemy, postaw ten stuł.
- Ałłłłaaaa!!!
- Co znowu!?
- Przyczasło mi nogę!
- Ty to jesteś dziecinny. Idziemy. No ruszaj się do Quake'a stopa ci nie potrzebna.
- O cze igi.
- Cze tragarze:)
Kiedy UcasH z Felkiem i Krisem uporali się z stołem zaczęliśmy się rozmieszczać...
KOMU BIJE DZWON?
UcasH: Dobra to Kris usiądzie przy stole, Igrok tam gdzie zawsze ja z Felkiem przy tym stoliku.
Qufel: A ja?
U: hmmm...
Kris: Na korytarzu jest miejsce?
Felek: No właśnie.
U: Tu przy Krisie.
Igrok: ale telewizory będą za blisko i będzie siekać.
K, U, F: Tyż prowda.
K, U, I, F: HHHHHmmmmmmmm...- zmarszczone czoła.
U: Dobra to Qfel siądzie po prawej, a Krisowi przyniosę mały stolik pod telewizor.
K: oki.
Q: Fajnie.
UcasH przyniósł stolik:
Q: Spoko, może być taka odległość.
Qfel i Kris siadają na swoich miejscach...
K: Ej, ja tu mam za nisko.
Q: Eeeno, tu jest za wysoko.
I, U, F: To się zamieńcie!!!
Q: Dobra może być.
K: Spoko.
U: Dobra Felek teraz my. Trzeba rozłożyć stół. Ciągnij...
U, F:Yyyyyyyy...
F: Nie idzie.
U: Jeszcze raz, Wysil się!
F, U: Yyyyyyyy...
F: Ha poszło- zadowolony wykrzykną.
U: Tu jeszcze nie do końca, idę po siekierę- mówiąc te słowa wychodzi. Poczym zaraz wraca dzierżąc w ręku ogromną siekierę.
- Przyklepie tu trochę to drewienko i pójdzie.
Po "lekkim" remoncie UcasH z Felkiem zaczęli się instalować. Ja nie miałem problemów przynajmniej z początku...
INSTALKA:
Kiedy rozpakowywaliśmy plecaki i rozwijaliśmy kable zaczęło się...
K: Dobra gdzie mój monitor?- panicznie się rozglądając.
Q: Może nie wziąłeś?
F: Jest pod stołem.
Q: Gdzie są świnki?
U: jedna jest przy drzwiach druga gdzieś tam- wskazując moją stronę.
K: Chyba się nie wymieścimy.
U: Eeee, co ty jest odpowiednia ilość świnek.- nie wierząc w swe słowa.
F: To ja będę korzystał z jednej, z Igrokiem a wam wystarczy.
U, I: O.K
I: Qfel sprawdziłeś swoją sieciówke, żeby nie było takich jaj jak ostatnio?
Q: Spoko. Wymieniłem na nowa. Już dobrze się instaluje.
U: Dobra. Wszyscy się już zainstalowali?
I, Q, K, F: TAK!!!
U: To się łączymy.
I: Widzicie mnie (czy komputery się widzą)?
U: Ano jesteś.
F: Tak.
K: Spoko. A mnie?
I, F, U: Tak.
Poczym zauważyłem, że czegoś zabrakło.
I: Te Qfel, a ty, widzisz mnie?
Q: Nie.
U, F, I, K: Cooo?
I: Znowu. A mówiliśmy ci żebyś nie kupował w "Opsrymusie"(Opsrymus- sklep o nazwie Optimus, przezwany tak z powodu nie miłej i nie rzetelnej obsługi pozatym jego szef jest bardzo nie przyjemny Mirek jakoś tam- kuzyn UcasH'a, ale nie ma pokrewieństwa krwi?). Poczym stawiliśmy się przy kompie Qfla aby zobaczyć co się dzieje. Oczywiście zaczęliśmy się z tym długo bawić w wyniku, którym padały różne pomysł:
- To Qfel dziś nie pogra.
- Ja bym użył siekiery- ze stołem pomogło.
- Ktoś tu dzisiaj zaliczy singla.
Qfel zrezygnował:
- Dobra, nie ma co się z tym bawić jadę do domu?
Gdy nagle ktoś wpadł na genialny pomysł:
- Zaraz przecież Felek ma w domu druga kartę.
- Ano. Felek skocz się do chaty, jesteś na rowerze.
- No dobra-nuta znudzenia.
Po 20 min wrócił. Poczym wszystko zaczęło działać. Mogliśmy odpalić Qłeja.
WALKI:
Kiedy uporaliśmy się z wszystkimi trudnościami była już 22:00- pamiętam dobrze wybrałem się wtedy do domu aby zainstalować jakiegoś softa i oglądnąć "Więzy krwi". Kiedy wróciłem wszyscy już testowali kwaka na DM4. Zasiadłem za klawiaturą a prawicą pochwyciłem szczura. Zaczęło się na "Blood Run"- oj co to była za zabawa, a co za snadne fragi, ahhhh. Dla takich chwil się żyje?
W przerwie poskopjowliśmy sobie różne programiki, mody i inne ustrojstwa, poczym znowu zasiedliśmy do gry... Kiedy to nagle za stał nas wschód słońca. Tak, była już 7:00 rano a my jeszcze dobijaliśmy ostatnie fragi.
- Dobra, to może już skończymy. Co?
- Dobra to ja spadam.
- Ja też. UcasH wpadnę po sprzęt gdzieś o trzeciej.
- Ja o czwartej.
- Dobra tylko spadajcie już.
- Wziąłem w ręce cegłę i poszedłem do domu zostawiając telewizor i urządzenia na łasce UcasH'a.
Kiedy powróciłem do piwnicy po resztę sprzętu zastałem tam tylko UcasH'a jak wyżyna z Kris'em w Ege of Empires. Poza Krisem wszyscy zdążyli pozabierać swoje kombajny. Nawet Qfel. A nie wspomniałem o Qflu- wybaczcie, zaraz to nadrobię. Kiedy się zebraliśmy zaczęliśmy się rozpakowywać. Ahhh co to był za ubaw. Qfel w swym nie zmordowanym trudzie przyniósł swój "komputer" całkowicie zapakowany- nawet w sklepie tak nie pakują. Zapakował wszystko począwszy od monitora a skończywszy na kablach. Miał pudełko na wszystko. Ciekawym przykładem był "monitor". Najpierw założył na niego worek potem wsadził do pudła i to nakrył jeszcze folią, a co najzabawniejsze była ładna pogoda a on przyjechał samochodem pod same drzwi.
Na czym to ja? Aha. Chłopcy sobie pogrywali w Ejdża a ja pakowałem resztę tobołów. Poczym się rozeszliśmy aby pyknąć sobie sparing z botami w zaciszu domowym...
[ Igrok ]
Strona autora textu: www.kki.net.pl/i/igrok Adres emajla: igrok@kki.net.pl