tableka
|
|
Sorry za wyglad tego textu ale autor wysłał go w takiej formie i przerobienie go zajelo by mi ok. 5 godzin.... :)))
Grrr,
krrr (chrzęknięcia) przydało by się coś nabazgrać. Na tego html'a. Hmmmm.
- Miaaaałłł,
miaaałłłł.
- Energiczny
rzut butem.
- Miaaa
- Zamknij
się cholero ja tu muszę pisać.
No
dobra co to ja miałem, aha.
- Brum,
brum- co to znowu? Cholera to CDROMek (sąsiad- Romek) wziął się za koszenie
trawnika- cholerny kosiarz umysłu.
- Ale
żeś se znalazł porę do koszenia. Ja tu pisze sprawozdanie a ty mi tu pod
oknem walczysz z trawnikiem-, który to już raz w tym tygodniu? Co?!
- A
z drugi.
- No
to chyba drobna przesada?!- poczym zmył się z swoim szerszeniem koszącym.
Cholerni
kosiarze. Musze napisać do mojego kongresmana- ups, znaczy się radnego.
Cza wymyślić jakom ustawę na takich rzeźników, np. kosić co najwyżej
raz w tygodniu w porach południowych. Ale zdaje się miałem coś robić- hm
tylko co?- Aha.
Pewnego
słonecznego dnia kiedy przeglądałem swoją kolekcję świńskich JPEG'ów i
GIF'ów niespodziewanie (bardzo niespodziewanie) wpadł UcasH- kruca ten
to ma wyczucie czasu.
- Cze
igi.
- Czeeee
uq.
- Co
porabiasz?
- No
właśnie ogląda...
- Przychodzę
bo mam świetną wiadomość- poczym robi coś na kształt uśmiechu i ukazuje
dowody na istnienie pruchnicy (żartuje):)
- No,
zaskocz mnie- nuta znudzenia.
- Chłopie
organizuje piwnice- nuta podniecenia.
- Faaaaaajnie-
znowu to znudzenie (to w końcu nie nagie bliźniaczki:)).
- A
kto przyjdzie?
- Felek
i Kris już się zadeklarowali, a Qfel to najwyżej jak zostanie jeden stołek?
A i może wpadnie Qulfon.
A nie
mówiłem wam kto to Qulfon, a no i co to ta piwnica. Mianowicie dawno, dawno
temu, a jeszcze dawno temu kiedy to zaczynaliśmy (ja, UcasH, Kris, Qfla
zwerbowaliśmy znacznie później) podboje kwakowe w multiplay'u (dawno
temu). To wydarzenie łączy się z innym w tym czasie Kris nabywał kompa
a nabył go u znajomego rodziny, który posiadał firmę komputerową i przypadkiem
był organizatorem Quake Your Maind (jeden z największych turniei
Quake'owych). Tym dilerem komputerowym Okazał się akurat Qlfon aljas Mirek
Kryska, który za swe dokonania cieszy się u nas szacunkiem.
A co
to ta Piwnica FragParty ano przychodzimy z kompami do jednego z nas i przez
całą noc do rana wymiatamy w kwasia. - Już wszystko wiecie? Co ja to? Aha.
Skończyłem jak do Igroka (mnie) podczas oglądania świńskich obrazków wpada
bardzo niespodziewanie UcasH z wiadomością o organizowanym przez niego
Piwnicy...
- Oka
to ja może też zaszczycę was moją osobą. A kiedy to to będzie?
- W
środę.
- Dobra
wpadnę, ale idź sobie już, co.
Poczym
dokończyłem projekcje obrazków. W późniejszym terminie uzgodniliśmy, że
UcasH wpadnie do mnie i pomorze mi z transportem sprzętu koło godziny 17:00.
WYMARSZ:
O 16:55
byłem już gotowy na wymarsz: sprzęt rozpięty, mysz w plecaku. I czekam.
Czekam na UcasH'a. I doczekać się nie mogę. Widzę, że Qufel już przybył,
a ja czekam. W końcu nie wypada się wpraszać. Aż, dokładnie o 17:07 do
drzwi puka Qfel.
- Cze
przyszedłem ci pomóc z blaszakiem.
- Czeee.
-Dobra jesteś duży to weźmiesz monitor i cegłę(jednostka centralna), a
ja mysz i kabel?
Po
99,99m. Byliśmy przed bramą UsasH'a.
- Dobra
Qufel idź pierwszy, a jak dojdziesz do drzwi to dołącze do ciebie.
- A
ty Igrok co się taki miły zrobiłeś?
- A
co. Ja przecie zawsze jestem miły.
I tym
sposobem przemilczałem obecność SZARIKA- brrr.
Na szczęście Szarika był zamknięty w kojcu ale o tym dowiedziałem się później.
Poprzez garaż dostaliśmy się na miejsce. Pomieszczenie miało wymiary jakieś
4m. na 5m. i było wyposażone w piecyk kuchenny, małą lodówkę, szafę z kiszonkami
i kran- z wodą, jednak prawdziwy klimat tego pomieszczenia skupiał się
na zardzewiałym haku przymocowanym na środku sufitu. Od razu wiadome było,
że coś tu kiedyś umierało.
Kiedy
przybyliśmy z Qflem na miejsce brakowało tylko jednego, mianowicie obecności
UcasH'a(gospodarz), Kris'a i Felka.
-Gdzie
oni poleźli?!- spytałem.
-Mieli
skoczyć po stół.
5 minut
później...
-Po
jaki stół?!!!
-Nie
wiem!
5 minut
później...
Buuum,
czas, pras- auuuuuuu...
-Mówiłem,
że sufit się zniża- słyszeliśmy w oddali.
-Tak
nie przejdziemy, postaw ten stuł.
- Ałłłłaaaa!!!
- Co
znowu!?
- Przyczasło
mi nogę!
- Ty
to jesteś dziecinny. Idziemy. No ruszaj się do Quake'a stopa ci nie potrzebna.
- O
cze igi.
- Cze
tragarze:)
Kiedy
UcasH z Felkiem i Krisem uporali się z stołem zaczęliśmy się rozmieszczać...
KOMU
BIJE DZWON?
UcasH:
Dobra to Kris usiądzie przy stole, Igrok tam gdzie zawsze ja z Felkiem
przy tym stoliku.
Qufel:
A ja?
U:
hmmm...
Kris:
Na korytarzu jest miejsce?
Felek:
No właśnie.
U:
Tu przy Krisie.
Igrok:
ale telewizory będą za blisko i będzie siekać.
K,
U, F: Tyż prowda.
K,
U, I, F: HHHHHmmmmmmmm...- zmarszczone czoła.
U:
Dobra to Qfel siądzie po prawej, a Krisowi przyniosę mały stolik pod telewizor.
K:
oki.
Q:
Fajnie.
UcasH
przyniósł stolik:
Q:
Spoko, może być taka odległość.
Qfel
i Kris siadają na swoich miejscach...
K:
Ej, ja tu mam za nisko.
Q:
Eeeno, tu jest za wysoko.
I,
U, F: To się zamieńcie!!!
Q:
Dobra może być.
K:
Spoko.
U:
Dobra Felek teraz my. Trzeba rozłożyć stół. Ciągnij...
U,
F:Yyyyyyyy...
F:
Nie idzie.
U:
Jeszcze raz, Wysil się!
F,
U: Yyyyyyyy...
F:
Ha poszło- zadowolony wykrzykną.
U:
Tu jeszcze nie do końca, idę po siekierę- mówiąc te słowa wychodzi. Poczym
zaraz wraca dzierżąc w ręku ogromną siekierę.
- Przyklepie
tu trochę to drewienko i pójdzie.
Po
"lekkim" remoncie UcasH z Felkiem zaczęli się instalować. Ja nie miałem
problemów przynajmniej z początku...
INSTALKA:
Kiedy rozpakowywaliśmy
plecaki i rozwijaliśmy kable zaczęło się...
K:
Dobra gdzie mój monitor?- panicznie się rozglądając.
Q:
Może nie wziąłeś?
F:
Jest pod stołem.
Q:
Gdzie są świnki?
U:
jedna jest przy drzwiach druga gdzieś tam- wskazując moją stronę.
K:
Chyba się nie wymieścimy.
U:
Eeee, co ty jest odpowiednia ilość świnek.- nie wierząc w swe słowa.
F:
To ja będę korzystał z jednej, z Igrokiem a wam wystarczy.
U,
I: O.K
I:
Qfel sprawdziłeś swoją sieciówke, żeby nie było takich jaj jak ostatnio?
Q:
Spoko. Wymieniłem na nowa. Już dobrze się instaluje.
U:
Dobra. Wszyscy się już zainstalowali?
I,
Q, K, F: TAK!!!
U:
To się łączymy.
I:
Widzicie mnie (czy komputery się widzą)?
U:
Ano jesteś.
F:
Tak.
K:
Spoko. A mnie?
I,
F, U: Tak.
Poczym
zauważyłem, że czegoś zabrakło.
I:
Te Qfel, a ty, widzisz mnie?
Q:
Nie.
U,
F, I, K: Cooo?
I:
Znowu. A mówiliśmy ci żebyś nie kupował w "Opsrymusie"(Opsrymus- sklep
o nazwie Optimus, przezwany tak z powodu nie miłej i nie rzetelnej obsługi
pozatym jego szef jest bardzo nie przyjemny Mirek jakoś tam- kuzyn UcasH'a,
ale nie ma pokrewieństwa krwi?). Poczym stawiliśmy się przy kompie Qfla
aby zobaczyć co się dzieje. Oczywiście zaczęliśmy się z tym długo bawić
w wyniku, którym padały różne pomysł:
- To
Qfel dziś nie pogra.
- Ja
bym użył siekiery- ze stołem pomogło.
- Ktoś
tu dzisiaj zaliczy singla.
Qfel
zrezygnował:
- Dobra,
nie ma co się z tym bawić jadę do domu?
Gdy
nagle ktoś wpadł na genialny pomysł:
- Zaraz
przecież Felek ma w domu druga kartę.
- Ano.
Felek skocz się do chaty, jesteś na rowerze.
- No
dobra-nuta znudzenia.
Po
20 min wrócił. Poczym wszystko zaczęło działać. Mogliśmy odpalić Qłeja.
WALKI:
Kiedy uporaliśmy
się z wszystkimi trudnościami była już 22:00- pamiętam dobrze wybrałem
się wtedy do domu aby zainstalować jakiegoś softa i oglądnąć "Więzy krwi".
Kiedy wróciłem wszyscy już testowali kwaka na DM4. Zasiadłem za klawiaturą
a prawicą pochwyciłem szczura. Zaczęło się na "Blood Run"- oj co to była
za zabawa, a co za snadne fragi, ahhhh. Dla takich chwil się żyje?
W przerwie
poskopjowliśmy sobie różne programiki, mody i inne ustrojstwa, poczym znowu
zasiedliśmy do gry... Kiedy to nagle za stał nas wschód słońca. Tak, była
już 7:00 rano a my jeszcze dobijaliśmy ostatnie fragi.
- Dobra,
to może już skończymy. Co?
- Dobra
to ja spadam.
- Ja
też. UcasH wpadnę po sprzęt gdzieś o trzeciej.
- Ja
o czwartej.
- Dobra
tylko spadajcie już.
- Wziąłem
w ręce cegłę i poszedłem do domu zostawiając telewizor i urządzenia na
łasce UcasH'a.
Kiedy
powróciłem do piwnicy po resztę sprzętu zastałem tam tylko UcasH'a jak
wyżyna z Kris'em w Ege of Empires. Poza Krisem wszyscy zdążyli pozabierać
swoje kombajny. Nawet Qfel. A nie wspomniałem o Qflu- wybaczcie, zaraz
to nadrobię. Kiedy się zebraliśmy zaczęliśmy się rozpakowywać. Ahhh co
to był za ubaw. Qfel w swym nie zmordowanym trudzie przyniósł swój "komputer"
całkowicie zapakowany- nawet w sklepie tak nie pakują. Zapakował wszystko
począwszy od monitora a skończywszy na kablach. Miał pudełko na wszystko.
Ciekawym przykładem był "monitor". Najpierw założył na niego worek potem
wsadził do pudła i to nakrył jeszcze folią, a co najzabawniejsze była ładna
pogoda a on przyjechał samochodem pod same drzwi.
Na
czym to ja? Aha. Chłopcy sobie pogrywali w Ejdża a ja pakowałem resztę
tobołów. Poczym się rozeszliśmy aby pyknąć sobie sparing z botami w zaciszu
domowym...
[ Igrok ]
Strona autora textu: www.kki.net.pl/i/igrok
Adres emajla: igrok@kki.net.pl
|
|