24.12.99 - Wigilia Bożego Narodzenia. Wpadła do mnie rodzinka. Chrzestna rzuciła
sarę :)). Nie mogę się doczekać kiedy skończą się te zasrane święta. Mam ochotę
na zakup "UT". Oh shit! To jeszcze 2 dni świąt przede mną. Mówi się trudno, do tego
czasu muszę się cieszyć... no właśnie, czym ja się mogę cieszyć jak nie "Q2".
25.12.99 - Katuję non-stop w kaczora (oczywiście z przerwami na papu, siusiu i kopę ;). Bolą mnie już oczy, myszka się zatarła, a klawisze [w,s,a,d] wystrzeliły w kosmos :).
26.12.99 - Yuppi to już ostatni dzień świąt. Jestem uradowany bo już jutro będę miał Unreala.
27.12.99 - Yes! To już dziś. Nie jedząc nawet śniadania (bo myślałem tylko o jednej... no może o dwóch rzeczach ;) ubrałem się i pojechałem na targówek po grę. Tam doznałem z lekka niemałego uniesienia - nie było Ruska "dilującego" krążkami. Myśle se "dupa zbita - dziś nie pogram", ale w drodze powrotnej (przy samym wyjściu z targu) zauważyłem
nadjerzdżającą ŁADĘ na rosyjskich tablicach. Za kółkiem dojżałem znajomą mordę - to
był "dealer" :))))))! No i walnąłem zawrotkę na miejsce w którym zazwyczaj dokonywałem
z nim różnego rodzaju transakcji. Powiedziałem co chcę i po ok. 10 min. miałem już
towar (Boże przebacz mi, że kupiłem coś od złodzieja ;)). Jadę już do domu, morda mi
się cieszy a tu lipa... , fuck, autobus się zpieprzył (ile ja nerwów zjem przez tego
Unreala? :(). No cóż do domu trzeba iść na piechotę bo to już niedaleko. Dotarłem (na
szczęście :)). Postanowiłem zagrać, więc wcisłem przycisk POWER i zaczekałem aż się
odpali łindoza. [to już tylko chwila!!! - pomyślałem]. Zasetupowałem więc grę i
zaczęło się to na co tyle czekałem. Odpaliłem dobrze zapowiadającego się fpp-pa.
Zaczęło się ustawianie (skina, mapy botów i innych, zresztą sami wiecie o co mi chodzi).
3,2,1,0, start... Poszło! Złapałem więc mousa w dłoń i ruszyłem na podbój (zniszczenie,
rozpierduchę - jak kto woli) botów. It's my fitst deathmatch in this game z czego wynika że
skill jaki ustawiłem był... no powiedzmy niewielki. Z początku gra mnie nie za bardzo wciągała,
ale byłem pewien, że później to się zmieni (po jakichś kilku meczach). Klepałem więc przez
dwa do trzech dni (dobrze nie pamiętam) i bez rezultatów (mam na myśli efekt "wciągnięcia").
Pomyślałem, że coś mi dolega ale po głębszym zastanowieniu się uznałem, że ta gra nie jest
warta świeczki. Klimat tej gry, pomimo to, że jest to nowość na rynku, w żadnym wypadku nie
ma w sobie tego czegoś co miało w sobie kilka starszych pozycji (q1, q2 etc. :P). Poza tym
mapy w tej gównianej gierce można sobie wsadzić głęboko w dupę a wtedy na bank nie będą
odróżniały się od otoczenia :). Największą plamę jednak "konstruktorzy" tego shitu dali przy
botach, które wg. mnie można sobie o tyłek potłuc - są to największe laaaamy świata (moja
młodsza siostra gra lepiej od nich :))). Textury w UT przypominają efekt zapicia gruszki
zimnym mlekiem :))). Ogólnie mówiąc moje zdanie o "UT" jest takie:
"TO PIEPRZONA LAMERIADA I NAWET NAJGORSZEMU WROGOWI JEJ SERDZECZNIE NIE POLECAM :))".
Zdołowałem się "jedynie" tym, że straciłem na tę bułę 35 zeta. Moja rozpacz nie trwała długo,
gdyż przypomniałem sobie o zawartości mojego twardziela (Q2 oczywiście). Co zrobiłem z "UT"?
Z folderem "UT" zrobiłem SHIFT+DELETE, a krążek opchnąłem jakiemuś łochowi, który był na to
tak samo napalony jak ja na początku (co nie znaczy, że ja jestem łochem :). Po tym wszystkim
przypomniałem sobie słowa koNia: nie kupój tej chu...ej gierki bo wiem, że i tak ona ci się
nie spodoba. (prorok czy co?:)))
[ Suchy ]
|