
TEXT by [ Luke ]
CTF, czyli Capture The Flag, jest najpopularniejszym modem do Quake'a, pozwalającym grać na zasadach podobnych do jednej z odmian Paintballa. Dzięki swej popularności został on zaimplementowany w trzeciej części NGŚ (najlepszej gry świata) jako jeden z trybów gry - poprzednio trzeba było znaleźć i wgrać specjalnego paka. Szczególnie zainteresowani powinni być nim gracze, którzy odpócz strzelanek fpp lubią sobie od czasu do czasu popykać w jakieś strategie, bowiem w CTF'ie jedną z najbardziej przydatnych cech jest zmysł taktyczny - bez niego ani rusz.
Dobra, dobra, ale tak właściwie co to jest ten Capture The Flag? Na pewno większość z was zna odpowiedź na to pytanie ;), ale tym, którzy jeszcze nie doświadczyli wszystkich uciech cielesnych... eee... umysłowych związanych z grą w Quake'a (czyt. begginerom) wytłumaczę, o co w tym wszystkim chodzi. Otóż CTF jest to rodzaj gry zespołowej, w której gracze dzielą się na dwie drużyny - niebieską i czerwoną. Celem każdej z nich jest zdobycie flagi znajdującej się w bazie przeciwnika i wrócenie z nią do własnej bazy. Teoretycznie kaszka z mleczkiem... ale w praktyce jest to tryb, który wymaga najwięcej koncentracji i uwagi, bowiem każde złe posunięcie może być fatalne w skutkach (eee... tu to chyba trochę przesadzam... ;)).
Aby grać w CTF'a należy się najpierw zaopatrzyć w odpowiednie mapy (chociaż najczęściej są one dołączone do paka [Q1 & Q2] lub do samej gry [Q3 & UT]). Mają one bardzo specyficzną budowę, bowiem dzielą się na trzy części - dwie z nich to bazy obu drużyn, czyli miejsca, w których znajdują się flagi, a trzecia to strefa neutralna, czyli terytorium między bazami, które nie należy do żadnego z teamów. Przeważnie plansze są symetryczne (odnosi się to nie tylko do samej struktury mapy, ale także i do ułożonych na niej przedmiotów) i obie bazy wyglądają identycznie, chociaż są od tej reguły wyjątki (np. q2ctf4). Na terytorium przeciwnika najczęściej można dostać się paroma różnymi drogami, co ma swoje zastosowanie w taktyce ofensywnej i defensywnej, o czym powiem później. Praktycznie na każdej mapie do CTF'a znajdują się też specjalne punkty strategiczne, które ułatwiają obronę bazy i jednocześnie utrudniają atak - są to np. stanowiska do railowania lub miejsca do zasadzania pułapek na intruzów.
Ok, załóżmy, że problem mapek mamy z głowy i zaczynamy rozgrywkę. Przed jej rozpoczęciem należy ustalić funkcje poszczególnych graczy - teoretycznie można grać bez takiego przydziału funkcji, jednak wtedy w drużynie panuje anarchia i chaos, a w takiej sytuacji na pewno nasze wyniki nikomu nie zaimponują. A więc... najlepiej grać w conajmniej czterech graczy per team. Ich ilość zależy od rozmiarów mapki i tak niekiedy faktycznie wystarczy tylko czwórka, ale na większych planszach powinno grać najlepiej sześciu graczy w każdym zespole (chociaż z drugiej strony gra w takim zestawieniu w Q3 wymaga naprawdę mocarnego sprzętu). A oto funkcje każdego z graczy:
- defenderzy - czyli obrońcy, powinno ich być od 1 do 2, ich zadaniem jest siedzenie w bazie i strzeżenie flagi; dobrze byłoby, aby jeden z nich kampował w jakimś ukrytym miejscu z widokiem na chorągiewkę;
- dowódca ;) - osoba, która siedzi w neutralnej części planszy (najlepiej żeby była gdzieś ukryta i miała przy sobie raila) i informuje graczy o posunięciach przeciwnika oraz ewentualnie wydaje rozkazy;
- zwiadowca - gracz niekoniecznie dobrze uzbrojony, jednak powinien być wyposażony w dużo zdrówka i potężną zbroję; jego zadaniem jest wtargnięcie do bazy przeciwnika i przejęcie na siebie ognia wrogiego teamu;
- agresorzy - ci kolesie (najlepiej aby było ich dwóch, chociaż w mniejszych mapach może być i jeden) muszą być zaopatrzeni w potężne guny, zdrowi i opancerzeni, bowiem ich rola jest najważniejsza - ich zadaniem jest przechwycenie flagi (jeśli istnieje parę różnych wejść do bazy przeciwnika, to powinni oni wchodzić innym wejściem niż te, którego użył zwiadowca - w ten sposób będzie się mogło zajść przeciwnika od tylca) i wrócenie z nią do własnej bazy.
W porządku, mapka już załadowana, a gracze rozstawieni - i co dalej? Teraz można się wziąć do roboty... Nie, jeszcze nie atakować! Najpierw trzeba sie porządnie uzbroić i opancerzyć. Kiedy będziemy to już mieli za sobą, możemy przystąpić do ofensywy. Defenderzy zostają w bazie, a agresorzy i zwiadowca ruszają na łowy. Podczas szturmu na bazę najpierw rusza ten drugi i powinien on wybrać drogę prostszą i bardziej "oficjalną", z której mogliby się go spodziewać obrońcy przeciwnika. Następnie, parę sekund po nim, rusza właściwy atak. Ci z kolei powinni uderzyć ze strony, z której przeciwnik się ich nie spodziewa, np. jakimś kanałem podwodnym czy czymś w tym rodzaju. Zwiadowca dotarł do bazy i przejmuje na siebie ogień obrońców - kiedy do dotrą tam także agresorzy, powoli wycofuje się i odwraca uwagę wroga, pozwalając im przechwycić flagę. Wtedy oczywiście wszystko stanie się jasne - odpowiedni dźwięk poinformuje przeciwnika, co jest grane i ten napewno ruszy w pogoń za "złodziejami". W tym momencie powinien jeszcze dać o sobie znać zwiadowca - oczywiście, jesli udało mu się przeżyć... Należy się także liczyć z tym, że kiedy agresorzy wrogiego teamu dowiedzą się, że ukradliśmy ich flagę, ruszą na własną bazę w celu jej odbicia - wtedy do akcji wkracza dowódca, który odwraca ich uwagę lub najlepiej ukatrupia z raila. W tym samym czasie zespół noszący flagę stara się wrócić do własnej bazy. Jako pierwsza powinna iść osoba, która chorągiewki nie ma, a jako druga - ta, która trzyma ją w łapie. W ten sposób nawet jeśli ktoś z wrogiego teamu zaskoczy ich, będą oni w stanie wyjść cało z tej sytuacji, a przynajmniej jeden z nich - ten pierwszy zajmnie się przeciwnikiem, podczas gdy ten drugi będzie kontynuował ucieczkę. Kiedy dostaną się oni (lub on) (lub ona ;)) do strefy neutralnej dołącza do nich dowódca i eskortuje do bazy. Łatwe, nie? ;)
A co jak ktoś nas zaatakuje? Wtedy do walki wkraczają defenderzy. Najlepiej, aby jeden z nich miał przy sobie raila i kampował w jakimś dobrze ukrytym miejscu z widokiem na flagę, a drugi siedział przy niej z np. rakietnicą. Kiedy do bazy wkroczy przeciwnik, ten drugi stara się go zdjąć, podczas gdy ten pierwszy uważa na chorągiewkę. Jeśli walkę przegra "nasz", wtedy kamper czeka, aż intruz zbliży się do flagi i railuje go. Jeśli się nie uda za pierwszym razem, to należy próbować aż do skutku. Dopiero kiedy złodziejaszek zniknie z pola widzenia, można ruszyć za nim w pogoń. Podobna sytuacja ma miejsce w strefie neutralnej - tam, oprócz "dowódcy", biega także wielu innych graczy i gdy nie ma miejsca żadna akcja ofensywna, to właśnie tam jest najgoręcej. Najczęściej w tym miejscu znajdują się bowiem jakieś cenne przedmioty, jak silne bronie, zbroje czy power-up'y. Dlatego team, któremu przez jakiś czas uda się opanować tą część (bo w końcu nic nie trwa wiecznie) ma dużą przewagę nad przeciwnikiem i może się wtedy przygotować do ataku na bazę wroga. W większości wypadków to w strefie neutralnej znajdują się wejścia do baz, dlatego kontrolując ją możemy być pewni, że nikt do naszej bazy nie wtargnie (ale jeśli tak nie jest, to chociaż ten nieszczęsny dowódca od siedmiu boleści powinien informować graczy, że np. przeciwnik wtargnął przez ukryte wejście do naszej bazy i trzeba przygotować obronę), chociaż i tu nie można być niczego pewnym, gdyż zawsze ktoś z przeciwnej drużyny może się zrespawnować na naszym terytorium i jeśli w tym momencie wszyscy będą się znajdowali w neutral zone, to może być niebezpiecznie - dlatego zawsze w bazie powinna się znajdować conajmniej jedna osoba.
Dobra, to to by były wszystkie moje porady na temat CTF'a. Musicie jednak pamiętać, że większość z nich została przedstawiona w sposób, gdy wszystko idzie zgodnie z planem, a tak jest niezawsze. Dlatego właśnie tak istotnym elementem jest tutaj zmysł taktyczny i szybkie myślenie - trzeba być przygotowanym na każdą sytuację. I jeszcze jedno - podczas komunikowania się z członkami własnego teamu nie używajcie komendy "say" (gadka do wszystkich), tylko say_team (rozmowa z własną drużyną), bo przecież plany ataku itp. sprawy są tajne i jeśli dostaną się w ręce wroga (hehe, fanie to brzmi ;)), to nasze starania mogą pójść na marne, a nawet możemy sami stracić flagę!
|