    
poezjaHL: "Na Half Life"
Text by [ HaL ]
"Na Half Life "
O Half-Life ukochany
Tyś mój jedyny , wybrany
Szczęśliwe chwile z toba przezylem
że aż z zachwytu czesto wylem
Hektolitrami krew się na ekranie lała
A moja szczęka ciągle na biurko opadała
Nie moge sie wyrwac z zachwytu nad tobą
Czuję , czuję że nie jestem sobą
Moja mowa sie nagle zmieniła
Toś ty mnie tak odmienila
Trzewia obcych wszedzie latały
A mnie wystawały gały
W grze karabin trząsł mi się w rękach
A w domu biłem wszystkich po zębach
Gdy dzien cie nie widzialem
od razu sie zalamalem
Half-Life'ie nie byle jaki
Gram w ciebie i wyrywam flaki
Och ! co ja zrobię !
Magazynek pusty
a przede mną obcy tłusty
wnet łom wyciągam i za jaja go pociągam
W Half-Life duże są haubice
jak przymierzysz trafisz w odbytnicę
Grać w ciebie będe i na marach
Dolewam krwi i mieszam w garach
Życie bez ciebie jest
jak samotna gwiazda na niebie
Jesteś tak wspaniała
że nawet moja mała myszka w ciebie grała
Wyrywam obcym flaki
jedynie dla draki
Kopię obcych mózgi
i nie szczędze im rózgi
Żegnam cię Half-Life miły
nie miałem szczęścia i dostałem kiły
Gierko pamiętaj o mnie
gdy zrobią mi lobotomię (trepanacja czaszki)
Pozostał mi duch bez ciała
W tobie nadzieja cała.
|
|