    
UndergrounD
Text by [ Luke ]
Quake to coś więcej niż tylko gra... Faktu tego nie mogą zaprzeczyć nawet jego najwięksi przeciwnicy - to coś stało się po prostu czymś w rodzaju sportu. Na świecie istnieje wiele lig zrzeszających graczy, wśród których wyróżnia się specyficzną elitę - najlepszych z najlepszych... I zjawisko to zapanowało na prawie całej Ziemi. W większości krajów świata mają miejsce liczne turnieje, mające na celu właśnie wyłonienie najlepszych graczy w danym regionie - czy to w mieście czy w jakimś okręgu. Oni z kolei biorą potem udział w rozgrywkach na skalę całego kraju, a zwycięzcy tak wysokich rangowo meczy mogą się nawet starać o mistrzostwo świata. Członkowie tak zgromadzonego grona fragmasterów zyskują sławę i stają się żywą legendą... Thresh, Fatal1ty, Hakeem, Wombat - to tylko część z nich. Scena quake'owa jest wielka - obejmuje całą kulę ziemską. Graczy jest na niej multum - od szarych, pospolitych fanów aż po wyżej wymienione gwiazdy... Do czego zmierzam? Otóż zastanówcie się - czy nie wydaje wam się dziwne, że skoro wszystko to jest rozciagnięte na tak wielką skalę i tak popularne wśród paru milionów osób na całym świecie, to dlaczego jeszcze nie zamoczyli w tym swoich brudnych paluchów dorośli? No, może niezupełnie - także i dorośli biorą w tym wszystkim udział i to niekoniecznie dla zysku (pozdro dla MayaQ! :)), jednak można powiedzieć, że gdziekolwiek oni wkroczą, tam od razu pojawia się komercja, brud, oszustwa i inne sprawy... Nie należy oczywiście zapominać, że w końcu do dorośli zaczęli to wszystko - gdyby nie John Carmack & his crew to Quake'a nie byłoby wcale :>. No a poza tym te wszystkie turnieje też nie obyłyby się bez ich pomocy. Jednak tak czy inaczej można zauważyć, że akurat w scenie quakowej te wszystkie "złe rzeczy", z którymi władowują się do naszego kochanego i jedynego w swoim rodzaju światka panowie i panie ze sfery biznesu, dają się jakoś mniej zauważyć... Owszem, są i chyba zawsze będą, jednak na pewno w o wiele mniejszym stopniu niż np. w piłce nożnej czy koszykówce. Nie wiem dlaczego tak jest. Kto wie? - może zbyt mały procent ludzi widzi w tym jakąkolwiek możliwość zarobienia, a ci, którzy widzą wiedzą, że graczy nie da się omamić i jeżeli już chce się z nich wycisnąć te parę groszy to za to, czego oni naprawdę by chcieli...
Oczywiście wielu może się od razu ze mną nie zgodzić, mówiąc że przecież powstają różne produkty które nie mają niczego wspólnego z samym Quakiem jako grą, a mają tylko na celu wykorzystać jego popularność w celu zarobienia dla ich producentów paru dolarów więcej. Istniejące turnieje również nie są tak całkowicie pozbawione komercji, bo w końcu te na większą skalę mają przeważnie związek z jakąś głębszą kampanią reklamową danych firm w to inwestujących. Możnaby takich przykładów jeszcze parę podać, jednak byłoby to bezsensowne... Dlaczego? Bo tak naprawdę to nie ma znaczenia. Dorośli i te ich całe spieniężenia wszystkich ludzkich wartości są niegroźne, gdyż oni tak naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego, w co się pakują... A przynajmniej mały ich procent... I to, co właśnie przeczytaliście, było wstępem :).
Zastanówcie się teraz, co by się stało, gdyby Quake zyskał status normalnego sportu?... I proszę mi tu nie gadać, że to przecież jest sport (i to jaki!) - bo po części też tak uważam. Jednak nie należy się oszukiwać - to jest coś, czego normalny świat nigdy nie zauważy. No bo np. spytajcie się starych co to jest Quake? Jeśli już odpowiedzą, to już na bank nie będą wiedzieli na czym on dokładnie polega! Albo dlaczego w (nie)sławych "Milionerach" aż roi się od pytań sportowych w stylu "Ile razy RPA wygrało mistrzostwa świata w saneczkarstwie figurowym?", a za to nigdy nie spotkacie tam pytania dotyczącego czegokolwiek związanego ze sceną quakową. Wiem, że to przykre (a może i nie?!), ale ludzie po prostu nie wiedzą co to jest... Dzisiaj, wracając z kanału licheńskiego (to tam gdzie powstała ta wieeelka bazylika... kojarzycie coś? ;)) włączyłem sobie Radio ZET i słyszę zapowiedź "Spoooort! Po piąąąąąteeeej!". A tam jakiś koleś trzodzi o transferach międzyklubowych polskiej czwartej ligi i o podobnych sprawach... No i co mnie to, do cholery obchodzi??! Wiem że niektórym może się to wydać głupie, ale ja mam w d... piłkę nożną! A wyobraźcie sobie, gdyby zamiast tego w radiu nagle podano wyniki QuakeCon2K? TO by dopiero było COŚ... Heh, jednak o takim czymś można sobie pomarzyć, bo to nigdy nie nastąpi! My, nic nie znaczące kwakofile, możemy jedynie wejść do netu i poszukać sobie takich wyników na jakiejś stronce temu poświęconej!!! Dla nas nie ma relacji z turniejów w TV - my musimy sobie ściągać demka!!! A jeśli ktoś nie ma w ogóle modemiku to ma już całkowicie przerypane, bo jest prawie zupełnie odcięty od tego, co kocha i czym się interesuje. Owszem, przeglądając kanały tv można od czasu do czasu wpaść na jakiś program poświęcony komputerom (trzeba jednak mieć niezłe szczęście), jednak i wtedy są nikłe szanse, że ktoś wspomni cokolwiek o Q, a nawet jeśli, to przeważnie osoby się tym zajmujące nie mają zielonego pojęcia o tym, co mówią. Weźmy np. taką Metę. Kącik poświęcony elektronicznej rozrywce trwa tam minutę / dwie, a koleś go prowadzący gada jakby grać zaczął z pół roku temu i uważa się za jakiegoś guru, choć tak naprawdę wie g#@$%. Osoby za to odpowiedzialne widać zauważyły to, bo akurat ta posada zmienia się dziwnie często, jednak każdy następny "prowadzący" jest gorszy od poprzednika. A poza tym to ani razu nie słyszałem, aby ktoś tam cokolwiek powiedział o Quake'u!!! Zamiast tego zajmują się opisywaniem jakichś staroci typu Prince of Persia czy Red Baron 3D. Nie no za takie coś to ja dziękuję!!! Niby lepsza sytuacja powinna istnieć na niedawno powstałym kanale "Game OnE" (w końcu to kanał, a to coś znaczy - mają dużo czasu na zajęcie się różnymi rzeczami), jednak mimo iż nigdy go nie oglądałem, to wnioskując się na opinii qumpli z netu jest to niewiele lepszy kibel od wyżej wspomnianej Mety. Jest to właśnie rezultatem tej całej "undergroundowości" Quake'a i w ogóle gier komputerowych - nikt ich nie zauważa i traktuje je za niegodne uwagi... A np. w USA jest o wiele lepiej! No chyba jedynym wyjściem jest przeprowadzenie się tam :). To trochę dołujące... Dołujący jest też fakt, że np. ja o kwaku nie mogę pogadać w żywe oczy z nikim i jedynym wyjściem jest przesiadywanie na ircu i rozmowa z osobami gromadzącymi się na specjalnym kanale, których to chociaż TROCHĘ obchodzi. No ale net kosztuje i takie rozmowy przeważnie nie trwają zbyt długo... To naprawdę głupie, że tak trudno porozmawiać z kimś o czymś, co cię interesuje. Wiele osób może sobie pogadać o samochodach lub o polityce (pfuj!) wcale nie marnując pieniędzy - z nami tak nie jest, my jesteśmy marnymi promilami w polskim społeczeństwie, którzy muszą szukać chętnych do konwersacji na ircu i tym podobnych mediach i wśród nas jest tylko paru szczęśliwców, którzy mogą pogadać "poważnie" :P z qumplem o Quake'u. Po prostu dół na maxa... Trochę też głupio, że normalni sportowcy mogą zarobić na życie robiąc to, co najbardziej lubią - u nas tak nie ma (w USA może po części, chociaż i tak nie bardzo, bo w taki sposób dorabiają się tylko naprawdę dobrzy gracze). My musimy się zadowolić samą satysfakcją z dokopania qumplowi ;) - nikt nam za to kasy nie da (a nawet zabierze - TEPSA suxx forever!).
Tak jest dzisiaj... A jakby to było, gdyby to wszystko ludzie wzięli na poważnie? Na pewno moglibyśmy oglądać relację z pojedynków w TV. To dopiero byłby czad =)!!! Możnaby w sklepach z literaturą kupić książki o tytułach np. "Nauka gry w Quake'a", a w budzie na informie działem obowiązkowym byłoby parę lekcji poświęconych właśnie uświadamianiu niewiernych ;) co to jest Q, tak samo jak ma to obecnie miejsce na W-F'ie przy koszu czy nodze... O qrde, zayebiście by było :)... Jednak każdy kij ma dwa końce, nie ma róży bez kolców, jest druga strona medalu itd :)... Na pewno wkroczyłaby full komercja, podczas gry nie liczyłaby się tylko przyjemność gry, ale także kasa, jaką się za nią otrzyma. Stawianoby zakłady na konkretnych graczy, sponsorowanych przez wielkie koncerny, które uczyniłyby z nich swoje maskotki (tak jak Lays'y z Hołowczyca). Przez to stosowanoby różne czity tak jak teraz w sportach stosuje się sterydy. Sprzedawanoby walki albo sabotażowano gryzonie, wyjmując z nich parę tranzystorków, dzięki czemu po paru minutach młucki nie nadawałyby się do gry... Wiem, że teraz może się to wydawać głupie albo śmieszne, jednak nigdy nic nie wiadomo - ludzka zachłanność i pomysłowość w jej zaspokajaniu nie znają granic. Dlatego to wszystko jest problemem, który trudno rozwiązać - nawet obecnie, biorąc tylko pod uwagę rzeczy, które MOGŁYBY się wydarzyć. I tak źle, i tak niedobrze. Obecna sytuacja ma swoje wady, jednak kiedyś ktoś bardzo mądry powiedział: "Lepsze jest zło znane" (czy coś w tym stylu ;)). Możecie sobie myśleć, że ten problem jest tylko hipotetyczny, że taka sytuacja najprawdopodobniej nigdy nie nastąpi. Więc was zetnę - JUŻ nastąpiła, tyle że jeszcze się mocno nie rozwinęła. Na Quake'u niektóre osoby zarabiają ciężki szmal i cały ten proceder nie jest bezinteresowny - myślicie, że te wszystkie turnieje są organizowane z dobroci bogatych ludzi? Nie! Zawsze ktoś na tym zarobi - i to sumy, o których wam się nie śni... Taka wizja jest naprawdę czarna i wielu z was może się ze mną sprzeczać, jednak jest to tylko negacja, chęć niedopuszczenia do siebie faktycznego stanu. Dlatego właśnie postanowiłem się tym problemem zająć - ciągle mnie gnębił i nie wiedziałem jak się go pozbyć - więc postanowiłem o nim napisać :). Radzę się nad tym naprawdę zastanowić, bo ja już sam nie wiem co o tym sądzić i być może nie tylko ja - być może ktoś z was już sobie to pytanie zadał, jednak szybko wyrzucił je z umysłu, gdyż nie chciał do siebie dopuścić myśli, że to, czego jest świadkiem, nie jest już taką piękną rzeźnią ;) jak kiedyś - teraz ludzie zarabiają na WSZYSTKIM i najprawdopodobniej Quake'a także to nie ominie... Ale kij z tym - i tak będę w niego grał po wieki :)))!!!
O qrcze, ale się rozpisałem :)... Brrr! Trza się otrząsnąć :), bo jeszcze trochę roboty przede mną. A więc po pierwsze mogę już ogłosić wyniki pierwszego etapu mojej ankiety. Pytanie brzmiało: "Która z części Quake'a była najbardziej nowatorska i rewolucyjna - która z nich najbardziej wpłynęła na rozwój gatunku FPP???". Odpowiedzi przyszło, muszę przyznać, całkiem sporo bo aż trzy ;)! Ehhh, coś się chłopaki (i dziewczyny :)) nie staracie - z czego mam brać te odpowiedzi? Z powietrza ;)? Ale ważne że jednak coś się uzbierało i za to thnx dla tych, co jednak swoje odpowiedzi wysłali. Większość z was (2/3 ;)) odpowiedziała, że tą częścią była jedynka, natomiast reszta (1/3 ;))), że Q2. O dziwo nikt nie napisał, że Q3! Heh :)... No dobra, z prostej matematyki wynika więc, że zwycięzcą pierwszego etapu jest Q1... Acha, skoro akurat do pierwszego pytania przyszło tak mało odpowiedzi (oby mi to było ostatni raz! ;)), pozwolę sobie zamieścić ich treść. Jedne są dłuższe, drugie - krótsze, ale ważne, że są!
IQ: Moim zdaniem NAJBARDZIEJ nowatorska (!) i rewolucyjna (!) z trzech czesci Quake'a, i ktora NAJBARDZIEJ wplynela na rozwoj gatunku FPP byla tylko i wylacznie czesc I - Quake. Uwazam tak, poniewaz w sumie od niej multiplay zaczal sie rozwijac na wiekszy "poziom" w gat FPP. Pamietam bardzo dobrze wieczory (a czasami nawet 'noce', ==> specjalnie dla klimatu) spedzone przed kompem. To napiecie... ech... teraz tego brakuje w Q]|[A... Uwazam takze, ze w Quake'u liczy sie Klimat !!! I to KLIMAT nalezy postawic na I miejscu klasyfikacji wszystkich czesci Q. Nie powiesz mi chyba, ze bardziej "srales" w gacie (bez obrazy...:)) w Q2, czy tez tymbardziej w Q3A (w Q3 liczy sie frag.). Zdecydowanie (nie patrze na rewolucje graficzna, lecz wtedy to byla rew.) Quake, czesc pierwsza, jest najbardziej wplywajacym na rozwoj gat. FPP tytulem z Quake'ow. No bo coz... gdyby nie Q1, to nie byloby Q2 i Q3... :) Proste jak sprezyna... hehe
HIERO: oczywiscie ze Quake2
SLIP: Oczywiście Quake [:))) patrz wyżej - Luke]. Mam na myśli pierwszą część, ale nie lubię, jak
nazywa się ją Quake I. Mamy QII i QIII, ale pierwsza część to po prostu
Quake. Czy nie?
Jak już mówiłem to tak jednorazowo, ze względu na małą ilość odpowiedzi... Jeśli będzie ich więcej, to już takie bonusiki ;) się nie powtórzą... Tylko qrde nie traktujcie tego jako zachęty ;)))!...
Oki, no to jedziemy z kolejnym pytaniem, oczywiście stosownym co do tematyki dzisiejszego QN:
Czy uważacie, że Quake powinien wyjść z podziemia i stać się czymś w rodzaju normalnego sportu, czy może pozostać takim, jaki jest obecnie???
Osobiście muszę przyznać, że na odpowiedzi na to pytanie czekam najbardziej, gdyż akurat ten problem bardzo mnie interesuje i chciałbym poznać opinie innych graczy... A teraz "reqlamoowki" quakerów - dzisiaj dwóch :). Z takim tempem to daleko ten dział raczej nie zajdzie :(((. Tak więc jeszcze raz zapraszam was do wysyłania mi infosków o sobie oraz odpowiedzi na pytania...
xywka: Hiero
imię i nazwisko: Ildefons Quakowski :)
e-mail: qrats@poczta.wp.pl
strona www: ---
klan: ---
xywka: SLip
imię i nazwisko: Sławek Lipowski
e-mail: slip1@poczta.onet.pl
strona www: ---
klan: ---
P.S. Takie małe info dla osób, które nie zawsze przeglądają demka na CDA :). Otóż na wrześniowej płytce znajduje się demko gierki Star Trek: Elite Force opartej na silniczku Q3. To być może już wiecie. Jednak nie wiem czy wiecie, że giera ta, poza zwykłym multiplayem ma także - UWAGA - wbudowane boty!!! Gra się z nimi wyczadziście no i przede wszystkim za darmo! Naprawdę polecam je przetestować - zabawa przednia![Dobrze goda! - bl0]
|
|