MDK2 - Recenzja
Text by [ SLip ]

Gdy byłem jeszcze posiadaczem Amigi od czasu do czasu kupowałem jakieś czasopisma z recenzjami gier na PeCeta. Swego czasu w jednym z nich znalazłem opis MDK. Gra ta bardzo mnie zainteresowała. Naprawdę żałowałem, że nie mogę w nią pograć. Pewnie dla tego też szybko o niej zapomniałem. Przynajmniej do czasu, kiedy to w moje ręce trafiła druga część tej gry.

Jednak czasy się zmieniły, a razem z nimi mój sprzęt i upodobania. Przesiadka na blaszaka spowodowała, że zakochałem się w grach FPP. Tu pojawił się pierwszy problem. MDK2 to gra należąca do gatunku TPP, który jak dotąd kojarzył mi się jedynie z Larą Croft. Na dodatek gry, których jest bohaterką nie wywarły na mnie zbyt dużego wrażenia. Wręcz przeciwnie. Rodzaj widoku oferowany przez grę nie mógł jednak spowodować spisania jej na straty. Nie byłem jednak pewny, czy gra mi się spodoba.

Gry po raz pierwszy uruchomiłem MDK2 miałem mieszane uczucia. Niby wszystko było O.K., ale gra nie wyróżniała się także niczym szczególnym. Jedyną rzeczą, która mi się spodobała od samego początku była grafika. Właściwie to nie sama grafika, a płynność z jaką działała na moim już nie najnowocześniejszym sprzęcie. Co prawda zdarzały się lekkie zgrzyty, ale ogólne wrażenie było dobre.

Następnie odkryłem kolejną i chyba największą zaletę gry, a mianowicie możliwość kierowania trzema różnymi postaciami. Gra Kurtem i przerośniętym psem Maxem to głównie dużo strzelania i biegania. Jednak nie samym strzelaniem człowiek żyje. Dla odmiany w co trzeciej misji kierujemy Doktorem, co zmusza do wysiłku także nasze szare komórki. Jednak nie tylko w czasie gry Doktorem trzeba kombinować. Zagadki zawarte w grze nie są wcale łatwe i nie trudno gdzieś się zaciąć.

W takim właśnie momencie odkrywamy kolejną zaletę gry. Kombinujemy, szukamy rozwiązania. Stoimy w miejscu już kilka, kilkadziesiąt minut i ciągle chce się nam grać. Gra niesamowicie wciąga i nie pozwala odejść od monitora, co w połączeniu z możliwością grania trzema postaciami sprawia, że jest niesamowicie grywalna. MDK2 po prostu nie nudzi, a zapewnia wspaniałą zabawę, która nie pozwala odejść od monitora.

A propo zabawy. Należy zauważyć, że MDK2 często nas rozśmieszy. Niesamowicie bawi chociażby widok Doktorka tańczącego w rytm muzyki płynącej z szafy grającej. Jednak autorzy nie przesadzili z humorem, jak ma to miejsce w niektórych grach. Nie odczuwa się także sztuczności zabawnych scen czy słów.

Nie długo będę kończył :), więc warto kilka żeczy wyjaśnić. Art ten nie ma i nie miał mieć charakteru recenzji. Ta napisana przez blo0da wydaje mi się wystarczająco dobra. Chciałem po prostu zachęcić was powyższym tekstem do zagrania w grę, przy której się wspaniale bawiłem. Jeśli chcesz kupić jakąś grę, a nie wiesz jakę, kup MDK2. Na pewno się nie zawiedziesz, a dosteniesz jeszcze jej pierwszą część.

Jeśli dalej nie jesteś przekonany, wiec że MDK2 przeszłem do końca, a z braku czasu nie zdaża mi się to zbyt często. Gdy gra mi się nudzi, nie podoba mi się, po prostu ją odkładam. To chyba o czymś świadczy. Gwarantyję, że jeśli nie czyjesz wstrętu do gier, w których trzeba postrzelać i pogłówkować, będziesz się przy MDK2 dobrze bawił.

P.S.: Wielkie dzięki dla mojego kumpla Waty, dzięki któremu miałem możliwość zagrać w MDK2.