    
CZAS POWIEDZIEC PRAWDE...
Text by [ Luke ]
Ostatnio miałem doła... I to nie byle jakiego doła... A dlaczego miałem doła? No bo jak można nie mieć doła jak przez parę miesięcy gada się i pracuje z ludźmi, których się na oczy nie widziało?! Dlatego postanowiłem wynająć prywatnego detektywa, któremu zleciłem zadanie zfotografowania i zebrania informacji o członkach redakcji. Ponieważ jest ich wielu, ograniczyłem się do względnie stałej eqipy FZ oraz świętej trójcy - Lorda, Mike'a i X3NiT4'a - osób, które w mojej pamięci zawsze pozostaną związane z fppzone... Po powrocie mojego wysłannika przejrzałem dokładnie wszystko, co mi przynióśł i omal nie spadłem z krzesła! Ludzie! Te osobniki są jeszcze większymi oryginałami niż ja! Sorki koledzy, ale to MUSI ujrzeć światło dzienne! Jeśli myśleliście, drodzy czytelnicy, że redaktorowie FZ to normalni zjadacze chleba, to się baaardzo myliliście... Czas powiedzieć prawdę - czas pokazać światu jacy naprawdę jesteśmy. Precz z kłamstwami! Nie wierzcie temu textowi "Personalia ekipy FZ" - został on stworzony przez blooda i zarząd FBI w celu zatajenia faktów! Ale ja nie pozwolę na takie traktowanie społeczeństwa - to musi się skończyć! Jeśli po publikacji tego tekstu zginę lub, co gorsza, zabiorą mi kompa, pamiętajcie, że zrobiłem to dla was! Dla was i dla całej ludzkości!!!
No cóż... Zdradziłem was, koledzy redaktorzy... Ale zrozumcie, nie miałem wyjścia! Żeby zmniejszyć mój grzech, postanowiłem siebie pierwszego wystawić na odstrzał. A więc witam wszystkich, nazywam się Ble Bobo i jestem pantofelkiem. I nie mówcie mi, że nie wiecie co to jest pantofelek, bo wam nogi spod pach powyrywam! Hej! Proszę się mi tu nie śmiać! Wbrew pozorom wcale nie jestem jakimś tam "pierwotniakiem"! Pierwotniakami to są ci, którzy mnie oraz moich qmpli tak nazwali! Jak ja się im dobiorę do jelit, to tak im namieszam, że nawet lewatywa im nie pomoże! Ehhh... Dałem się ponieść emocjom... Zapewne część z was zastanawia się jakim cudem takie małe "coś" jak ja może być redaktorem tak poważnego kącika, jakim jest FZ. No cóż, muszę przyznać, że wszystko zaczęło się tak naprawdę od przypadku. Jakiś koleś z serwisu naprawiając kompa kichnął na procek. W skład jego smarków wchodziłem m.in. ja... Wessałem moją cytopygę w nóżki procesora i przejąłem kontrolę nad całym pecetem. Od tej chwili mogłem pisać różne teksty i wysyłać e-maile do blooda, który je później publikował... Hmm, co tu jeszcze mógłbym o sobie powiedzieć? No a więc interesuję się parapsychologią i polityką, poza tym lubię siedzieć na ircu i gadać z innymi pantofelkami (nawet NIE MACIE POJĘCIA, ile ich jest w necie!). Teraz wiecie już o mnie wszystko.
Teraz pora na X3NiT4'a. A więc X3NiT4 miał parę lat temu dość przykry wypadek. No, trudno to nazwać wypadkiem, ale napewno nikt się takiego czegoś nie spodziewał... Daaawno dawno temu, kiedy na polski rynek wyszła gra o nazwie QUAKE, X3NiT4 poszedł na giełdę i kupił sobie parę jej egzemplarzy... Po powrocie do chaty zainstalował swój nowy nabytek i zaczął grać. I grał tak sobie przez 4 dni pod rząd. A po każdej godzinie pobytu przed kompem coraz bardziej zbliżał swoją głowę do monitora, nie mogąc się nacieszyć pięknem grafiki, jaką miał okazję oglądać. Już po upływie pierwszego dnia nos jego spłaszczony był na filtrze ekranu, ale on z coraz większą siłę nań napierał. Po upływie kolejnych trzech dni głowa X3NiT4'a zrosła się z monitorem. I w takim stanie ów osobnik bytuje po dziś dzień. Jednak w międzyczasie obcykał się z kompami do takiego stopnia, że stał się największym hackerem świata. I tak naprawdę to on napisał dwie pozostałe części Quake'a! Obecnie można go spotkać w małej piwniczce gdzieś w Koninie - gdzie dokładnie, nie powiem - nie jestem chamem i nie pozwolę prasie dobrać się do kolegi...
Oki, teraz Lordareon... Lordareon to tak naprawdę Święty Mikołaj. Tak, tak!!! Nie kłamię! Raz do roku, pod koniec każdego grudnia, zżera on 150 kilo czekolady, ubiera się w czerwony kostium i w ciągu jednej nocy, wyciągając prędkość nadświetlną, odwiedza każdy dom na świecie i podkłada pod choinki bomby... eee... prezenty znaczy się. W międzyczasie spala zjedzoną wcześniej czekoladę i po powrocie do domu nad ranem powraca do normalnej formy, a następnie kładzie się spać i śpi tak przez trzy dni. A co robi Lordi na codzień? Otóż na codzień jest on 52-letnim mieszkańcem Gwatemali, zarabiającym na życie z produkcji steropianu... Jego średni zarobek to 2500$ miesięcznie - na brak kasy nie może więc narzekać. No cóż, nie wszyscy mają takie szczęście (np. ja - ja w ogóle nie zarabiam...).
Hmmm, Mike... Mike to armata klasy ziemia - ciągnik, przechowywana na zamku w Malborku. Legenda mówi, że niegdyś właśnie w Malborku występował cyrk, którego jedną z głównych atrakcji był człowiek - kula armatnia. Ponoć podczas jednego z występów, kiedy to wchodził do armaty, poślizgnął się i uderzył się w głowę. Głowa spuchła mu do takiego stopnia, że nie mógł wyjść z armaty i tak stała się ona jego więzieniem. Jak narazie nikt tego [do końca] nie udowodnił - mimo to nie ulega wątpliwości, że Mike jest główną atrakcją Malborka. Zastanawiająca jest też obecność małej, 2-cm'owej antenki znajdującej się w miejscu, w którym powinien tkwić lont - na podstawie badań udowodniono, że 80% wszystkich sygnałów z połączeń internetowych na świecie przechodzi właśnie przez tą antenkę. Naukowcy zastanawiają się, co jest tego przyczyną - miejscowi uważają jednak, że Mike to główna siła opozycyjna przeciwko tepsie w Polsce...
Teraz parę słów o kolegu Deimossie. Nie wiem czy wiecie, ale Deimoss to tak naprawdę mózg przechowywany w słoiku w tajnej sali z dowodami w Pentagonie przez Mana Smokingującego Cigarretsy. Mózg ten należał niegdyś do polskiego komika znanego jako Lahcym, który ponoć przejawiał duże zdolności telepatyczne i psychokinetyczne. Teraz Deimoss porozumiewa się z bloodem nawiedzając go w snach i dyktując mu wymyślone przez siebie teksty i newsy do FZ. [A ja myślałem że akurat taką fazke załapałem.... ;))) - blo]
A teraz pora na Shieldera. A więc Shielder był kiedyś botem do Q3, jednak pewnego dnia ktoś tak nasmażył go spawarą, że go nagle olśniło. Został bowiem obdarzony sztuczną inteligencją i ludzką świadomością. Postanowił opuścić komp swojego twórcy i wyruszyć w net. I tak od dawien dawna Shielder nawiedza polskie serwy i fraguje panoszące się na nich lamy. Od czasu do czasu miewa też chwile natchnienia i wystukuje w konsoli różne zdania, które przechwytuje blood, a następnie formułuje je w artykuły.
Muzzy natomiast to parunastoletni geniusz komputerowy, syn samego Billa Gates'a! Jego miesięczne kieszonkowe można porównać do rocznego zarobku wszystkich mieszkańców Lesotho, małego kraju w południowej Afryce. Ma on na chacie zainstalowany prywatny ADSL, pod który została skonfigurowana richmondowska centrala telefoniczna - BTW również własność Muzziego. Dzięki temu jest on głównym zaopatrzeniowcem FZ w rozmaity stuff... Także on fundnął każdemu z kolegów współredaktorów nowiusieńkie kompy z Athlonami 1GHz i 256 megasami ramu oraz GeForcem na pokładzie, za co go wszyscy bardzo lubimy :).
Blade to tak naprawdę notoryczny morderca, jak dotychczas nieuchwytny dla interpolu i innych interesujących się nim agencji. Ponoć jest on potomkiem sławnego Kuby Rozpruwacza - jego xywka "Blade" pochodzi od angielskiego słowa "ostrze" i najprawdopodobniej ma związek z faktem, że najczęściej zabija swoje ofiary przy pomocy swojej ostrej jak brzytwa brzytwy... Ale tak ogólnie to, pomijając nieco niezdrowe (zarówno dla niego jak i dla społeczeństwa) nawyki, wygląda na całkiem fajnego gościa!
Sweeper z kolei to jedyna osoba na świecie, której kiedykolwiek udało się pokonać legendarnego Thresha. Jak to zrobił? Otóż wyobraźcie sobie, że przed walką przygotował sobie skina nagiej Britney Spears - za każdym razem, kiedy Thresh brał go na zoom, wpadał w trans i obśliniał całą klawiaturę. Sweep nie czekając na oklaski celował do niego z raila i naciskał spust... I tak w sumie z 20 razy pod rząd... No cóż, ludzie mają różne sposoby na zwycięstwo...
No i wreszcie czas na blooda... I tutaj czeka was największy szok! Wiecie, kim tak naprawdę jest główny redaktor FZ?! To sprzątaczka w jednym z wrocławskich liceów!!! Codziennie, kiedy wszyscy opuszczają szkołę, on (a raczej ona) wparowuje do pracowni komputerowej i zacina przez 4 godziny w Quaki, a przez następne 4 siedzi w necie i składa fppzone do kupy... Teraz się tylko zastanawiam, skąd on(a) to wszystko umie?! Bo nieukończona podstawówka i 300 zł miesięcznie raczej nie robią z człowieka superkomputerowca... [Przeeeeeeegiołeś paaaałe Luke, będzie mały Dedmecz ;P- blo]
Najczęściej do tego względnie stałego zespołu co jakiś czas dołączają inne dziwne indywidua. Są wśród nich żarówki, więźniowie, psy, wirusy komputerowe, zwłoki, wiertła dentystyczne i inne takie tam... Sorki ludzie, ale skład eqipy FZ zmienia się tak często, że nie byłem w stanie opisać wszystkich... Mimo to mam nadzieję, że macie już ogólne pojęcie o tym, kim (lub czym) jesteśmy i jak duże jest nasze zróżnicowanie. Przynajmniej JEDNEGO nie mogą nam zarzucić - monotonii :))).
P.S. A teraz odrobinkę na poważnie. Jeśli przez przypadek obraziłem któregoś z członków ekipy FZ, to sorki chłopaki... Ale to przecież żart, nie?! Chyba wszyscy zdają sobie z tego sprawę :)... Chyba :)))...
|
|