    
Quake Nation #7
Text by [ Luke ]
Power-up'y - nieodłączny element niemal każdej konkretniejszej strzelanki, nie tylko fpp... Dzięki nim każdy amator prawdziwych rzeźni, zarówno z potworami jak i z ludźmi, chociaż na chwilę może się poczuć absolutnym bossem. Oczywiście w serii Quake również takowe smaczki występują - w jednej części jest ich mniej, w innej więcej, jednak nie można zaprzeczyć, że za każdym razem dają rozgrywce mocnego kopa!
W pierwszej części Wstrząsu występowały cztery takie gadżeciki. Pierwszym z nich był Quad Damage - był to niebieski, obracający się znaczek quakeowskiego Q. Dzięki niemu każda broń, którą dzierżyliśmy w łapach, zadawała 4 razy większe obrażenia. Stał się on niesamowicie popularny wśród graczy, gdyż na te parędziesiąt sekund dawał naprawdę gigantyczną przewagę, szczególnie w połączeniu ze spawarką (RL-em zbyt łatwo można się wtedy było zabić, chociaż na większe dystanse taka kombinacja również stawała się diabelnie śmiertelna). Równocześnie jego popularność drastycznie zmalała podczas walk duelowych, aż w końcu przyjęło się, że w takim trybie rozgrywki quada się nie używa. Mimo to nie znikał on z aren deathmatchowych i teamplayowych, gdzie stawał się bardzo ważnym elementem strategicznym.
Drugim power-up'em był The Ring Of Shadows, który pozwalał graczowi przez krótki czas stać się niewidzialnym dla innych graczy. Jedynym widocznym elementem był wtedy sam pierścień (ang. ring), dzięki czemu szanse nie malały aż tak mocno dla pozostałych uczestników zabawy (chociaż napewno było im trudniej ;)). Niezaprzeczalnie był to jeden z najpożyteczniejszych power-up'ów w historii Quake'a i w ogóle gier FPP - pozwalał bowiem graczom na zdobycie w krótkim czasie dużej ilości fragów jednocześnie nie narażając się na uszczerbek na zdrowiu.
Trzecią zabawką był Pentagram of Protection... Jak sama nazwa mówi, miał on kształt odwróconego czerwonego pentagramu, zamkniętego w okręgu. Dawał on graczowi na krótki okres czasu nieśmiertelność, dzięki czemu mógł on sobie beztrosko wparować w tłumy walczących graczy i zgarniać kilka fragów za jednym podejściem. Tak samo jak quad, tak i pop :) stał się bardzo ważnym elementem rozgrywek teamowych.
I wreszcie ostatni, czwarty power-up. Był nim megahealth, który z zamysłu ID miał być "zwykłą" apteczką, jedynie "odrobinę" silniejszą niż inne - zwiększał bowiem nasz poziom zdrowia o 100 jednostek. Po paru miesiącach od premiery wszyscy docenili jego niezaprzeczalną przydatność w walkach duelowych, gdzie stawał się często obiektem krótkich walk oraz - co tu mówić - jedynym dodatkiem specjalnym otwarcie akceptowanym w takiego rodzaju młóckach.
I to już wszystko co do części I Quake'a - czas wziąć się za power-up'y z II części. Jest ich o wiele więcej niż w poprzedniku, jednak część z nich stała się, powiedzmy, mniej użyteczna. Na ich tronie zasiadł oczywiście Quad Damage, który pełnił identyczną funkcję co ten z jedynki. Invulnerability natomiast był odpowiednikiem Pentagram of Protection - również dawał na pewien czas nieśmiertelność graczowi. Reszta power-up'ów to tak naprawdę nie były power-up'y w ogólnie rozumianym znaczeniu tego słowa - były to raczej po prostu przydatne przedmioty.
Jednym z popularniejszych stał się Ammopack. Wyglądem przypominał plecaczek - nie należy go jednak mylić z tym z QW czy CPM - jego funkcja ograniczała się jedynie do zwiększenia ilości amunicji, jaką miałeś w swoim posiadaniu. Nie powiem, żeby była to rzecz nadzwyczajnie użyteczna, jednak napewno trochę pomagała w rozgrywkach duelowych (q2dm1 rulez!), gdzie często ilość rakietek czy slugsów lub innych pocisków decydowała o twoim "być albo nie być" :))).
Podobną funkcję spełniał Bandolier. Jego zadaniem było umożliwienie ci noszenia większej ilości amunicji... Też nic nadzwyczajnego, a poza tym o wiele częściej występowało na mapkach singlowych niż multiplayerowych. M.in. dlatego został on zapomniany przez wielu graczy nastawionych na deathmatche.
Kolejnym urządzonkiem mającym ułatwić nam życie był Silencer. Silencer to tłumik - co robi tłumik, chyba każdy z was wie ;). Również i jego przydatność ograniczała się jedynie do trybu single-player, gdyż w walkach wieloosobowych jeśli już się do kogoś strzelało, to i tak atakowana osoba wiedziałaby o tym (spadający health i własne krzyki :)) - niezależnie od głośności wystrzału.
Rebreather był natomiast wynalazkiem umożliwiającym dłuższe oddychanie pod wodą. Także i jego obecność można było stwierdzić jedynie na mapach do singla, gdyż tylko tam mógł być przydatny. Chociaż od czasu do czasu znalazł swoje zastosowanie na mapach do rozpierdoochy nasowej, szczególnie gdy akcja na niej działa się przeważnie właśnie w wodzie...
Adrenaline to takie małe coś, co podwyższało nasz stan zdrowia do 100-ki. W singlu znajdowało ich się parę, a ponieważ za każdym razem ta granica 100-ki wzrastała nieco ponad faktyczne sto, można było zwiększyć maxymalne zdrówko o te parę punktów. W multiplayu również jest przydatna, gdyż zamiast szukania większego skupiska apteczek i jednocześnie narażania się na skasowanie ze strony przeciwników, wystarczy dostać się do adrenaliny i sprawa załatwiona! Szczególnie w duelach...
Nieco inaczej od niej funkcjonuje Megahealth. Jego działanie jest identyczne do działania jego odpowiednika z Q1 - po prostu zwiększa nasze zdrówko o 100 punktów... Jedyną różnicą jest tu jego wygląd - przypomina bowiem coś w rodzaju taktomierza :).
Envirosuit to z kolei specjalny kombinezonek chroniący gracza przed kwasem - i tu też małe zastrzeżenie co do jego przydatności w multiplayu, bo o ile przydatny mógłby on być faktycznie, to jego obecność na arenach deathmatchowych stoi pod dużym znakiem zapytania - po prostu nie sposób go na takowych znaleźć!!!
Zostają jeszcze dwie inne rzeczy - Power Screen oraz Power Shield. O ile bywały przydatne w singlu (świetnie broniły przed Icariusami i Flayerami!), to w deathmatchach można je spotkać bardzo, ale to bardzo rzadko. Ich działanie opiera się na absorbowaniu energii z pocisków broni energetycznych przeciwnika. Jak widać świetnie nadawałyby się do ochrony przed qmplami uzbrojonymi w raile, hyperblastery i bfgi (pfuj!)... gdyby tylko ktoś je umieszczał na planszach :P!!!
Jak widać, power-up'ami z prawdziwego zdarzenia w Q2 są jedynie quad i invulnerability - reszta to "przedmioty użyteczne" :)... Nieco inaczej ma się sprawa w Q3. Otóż w 3 części Kwaka power-up'y dzielą się na użytku natychmiastowego oraz przechowywalne. Te pierwsze to właśnie power-up'y w ogólnie znanym znaczeniu tego słowa, a te drugie to coś w rodzaju wcześniej wymienionych przedmiotów dodatkowych, które można użyć w dowolnym momencie rozwałki. I tak do tych pierwszych należą Quad Damage, Invisibility, Battle Suit, Megahealth oraz Regeneration, a do tych drugich - Medikit oraz Personal Teleporter. Drugą dość nietypową sprawą jest to, że część z nich (użytku natychmiastowego) jest wyraźnie efektem inspiracji runami z Q2CTF (tzw. technical power-ups).
Quad Damage w Q3 to wyśrodkowanie między runem o nazwie Damage Amplifier a zwykłymi quadami z poprzednich części. Otóż jak wiadomo QD zwiększa obrażenia czterokrotnie, a DA - dwukrotnie. Panowie z id postanowili te faktory wypośrodkować i tak w Q3 quadzio wzmacnia bronie trzykrotnie. Trochę się tutaj kolesie pomylili z powołaniem, bo "quad", o ile mi wiadomo, znaczy "poczwórnie", czyli teraz tak naprawdę jego nazwa nie ma sensu (hmmm... Trio Damage? :)). Na szczęście niektóre najnowsze mody totalne (zmieniające fizykę gry itp. sprawy), np CPM, przywracają faktor quada do wartości z poprzednich Kłaków :), ale nawet jeśli nie jesteśmy w posiadaniu takowego, możemy sobie zmienić go z konsoli (/g_quadfactor 4). Głupią sprawą ze stony ID było umieszczenie QD (jak i innych power-up'ów) na mapach duelowych - i tutaj z kolei trzeba do dezaktywować (/g_quadfactor 1)... Wszystko to utrudnia nieco zabawę i może początkujących graczy nauczyć złych nawyków. Ehhh, zdecydowanie Q3-owska wersja QD jest wersją najsłabszą (nie tylko w przenośni, ale i dosłownie... chociaż graficznie jest bez zarzutu :)).
Kolejnym power-up'em w Q3 jest Invisibility. Tworząc go ID wzorowało się na pierwszej części swojego dzieła, jednak tym razem to nie pierścień jest tym zdradzieckim elementem - teraz znowu nie jesteśmy całkowicie niewidoczni, gdyż nadal można spostrzec odbłyski świetlne skina (są one jednak bardzo subtelne i słabo widoczne - taka sztuczka była możliwa dopiero po powstaniu engine'u Q3). No cóż, i znowu mamy do czynienia z jednym z najciekawszych i najprzydatniejszych power-up'ów, które nam sprawiają radochę, a przeciwników doprowadzają do szału (lub na odwrót :)).
Dalej mamy Battle Suit, który z kolei jest połączeniem PoP i Inv z Q1 i Q2 oraz Disruptor Shield z Q2CTF. Jego zadanie to uodpornienie gracza na splash damage oraz zdredukowanie obrażeń bezpośrednich. Działa toto całkiem nieźle, tworząc z gracza cholernie wytrzymałą maszynkę do zabijania :). Poza tym można dzięki niemu bez ograniczeń wykonywać rocket-jump'y :). Nieźle wykorzystują go klany z USA (widziałem demka z QIL3 :)) w walkach teamowych - jeden player, który ma na siebie założonego BS'a, idzie przodem, a za nim całym stadkiem kieruje się reszta grupy. Dzięki temu ten pierwszy może w porę ostrzec qmpli o zagrożeniu jednocześnie nie ryzykując zfragowania, a także dobrze sprawuje się jako element przejmujący na siebie ogień przeciwnika :).
Z kolei Regeneration to prawie to samo, co Autodoc z Q2CTF - co chwilę regeneruje zdrówko posiadającego go gracza aż do maxymalnej wartości (200 pkt). I tak jego właściciel najczęściej stosuje taktykę: wparować, sprać buzie komu się da i w porę opuścić pole walki - i tak non stop przez 30 sekund :). Metoda faktycznie dobra, ale i bardzo wkurzająca - spotkałem się z akcjami, że w deathmatchu kolesie po dotarciu na miejsce takiego delikwenta dawali mu priorytet na śmierć :) i poprostu jak drużyna próbowali go dobić... Jeśli jednak musimy z nim stanąć oko w oko, to jedynym wyjściem jest szybki i nieprzerwany atak z czegoś naprawdę mocnego - w przeciwnym wypadku kolo będzie miał czas na regenerację sił i kiedy my będziemy na skraju życia i śmierci, ten będzie sobie po chwili biegał z 200 hp zdrówka...
Megahealth... W połączeniu z czerwoną zbroją to cudo stanowią baaardzo ważny element strategiczny mapy i jednocześnie jest obiektem pożądania każdego normalnego gracza :). Cóż tu można powiedzieć więcej o megasie? Heh, nic konkretnego :), dlatego jedziemy dalej :)...
Medikit to coś w rodzaju przenośnej Adrenaliny z Q2. Dzięki niemu nasze nadszarpane zdrowie wraca do normalnego stanu 100 punktów. Nie należy go lekceważyć - często bowiem może nam uratować skórę, jeśli tylko w porę go użyjemy.
Personal Teleporter to z kolei małe urządzonko, które w chwili użycia przenosi nas w losowo wybrane miejsce na mapie. Szczególnie przydatne staje się to w chwili, gdy słabo uzbrojeni wpadamy do pokoju wypełnionego żądnymi krfi quakerami, opancerzonymi i wyposażonymi po zęby :). Równie wartościowy jest PT w walkach duelowych - zniknięcie to jedyny sposób uniknięcia śmierci, gdy trafieni railem mamy paręnaście punktów zdrowia, a kolo z nami walczący przygotowuje się do dobicia nas z mashineguna :)...
No dobra, panowie i panie (?) - to wszystko na dzisiaj. Jeszcze tylko parę rzeczy organizacyjnych i spadam :). Pierwsza to comiesięczne pytanie. Dzisiaj brzmi ono następująco:
Który power-up i z której części zdobył dla ciebie najwięcej fragów lub najwięcej razy uratował cię od niemal pewnej śmierci?
Pokręcone, nie? No mam nadzieję :)... Teraz jeszcze podsumowanie ankiet z poprzednich numerów. A więc w answerach na oba pytania (w QN - A/V oraz QN - Bronie) byliście wyjątkowo zgodni. Muszę tu podkreślić, że do obu ankiet przyszło po kilka odpowiedzi i każda zawierała dokładnie taką samą treść! Za najlepszą broń uznaliście Railguna (co tu się dziwić ;)), a za najbardziej rewolucyjną graficznie część - jedynkę (patrz poprzednia uwaga ;)). A oto reqlamoofka na dzisiaj - tym razem znowu zagości u nas pan Raper3D (trzymaj się staaaaryyy =P)!
xywa: Raper3d
Imię i nazwisko: Grzegorz Kostek
E-mail: rapper3d@poczta.onet.pl
Strona www: http://republika.pl/coders
Klan: none. Gram tylko z botami i przez LAN
Pomimo licznych odpowiedzi mało osób wysłało mi swoje dane (co widać powyżej ;)) - a był to m.in. Ronin! (nie wiecie, kto to? to zajrzyjcie do 1 numeru działu "Klany" Blade'a i obejrzyjcie sobie zamieszczone tam demko :)... kolo naprawdę nieźle pyka =P). Oki, no to już chyba naprawdę koniec...
|
|