DM-Liandri
Text by [ [DFP]CarMac ]
Liandri to mapa z bezkonkurencyjnego duetu w UT (ta druga to oczywiście Deck). Doskonała w FFA, 1/1, TDM i niezła w LMS (nie ma w UT dobrych map, poza Morpheusem, do LMSa). Taktycznie, Liandri jest trudną mapą. Jeżeli chodzi o skoki i tego typu bajery, to wszystko tu jest raczej proste i w niewielkiej ilości, ale musi zostać opanowane po mistrzowsku, ponieważ niezwykle przyspiesza poruszanie po mapie.
Na pozór za duża do pojedynków, Liandri sprawdza się w duelach doskonale. Pierwszy respawn nigdy nie jest tu krzywdzący. Gracz bliżej pancerza wybiega w 100/100, z ładnymi paroma broniami pod pachą, natomiast drugi ma 100/150, tylko miniguna i w perspektywie pierwszy trudny wybór (health viale czy od razu RL?). Dokonywanie wyborów to właśnie największa zaleta Liandri. Wracając do pierwszego spawna, nie uważam, by któryś z graczy był na samym początku specjalnie pokrzywdzony, tym bardziej, że klient w pasku, aby nie tracić dystansu do klienta w pancerzu, musi szybko wyjść górą, jego położenie na początku rozgrywki jest więc przeciwnikowi dobrze znane (w przypadku wyjścia inną drogą tracimy czas, przewagę położenia oraz gubimy dystans jeżeli chodzi o wyścig zbrojeń). Klient w pancerzu ma o wiele większą swobodę w tej materii i może sobie hasać tam, gdzie mu się podoba, w związku z czym "pan Pasek" nie wie zwykle, gdzie go najpierw zobaczy, a jest to kolejna przewaga.
Po pierwszym spawnie zaczynają się szachy. Pan Pancerz kombinuje, jak zastawić na Paska pułapkę przy jego ulubionej broni, natomiast Pasek musi jak najszybciej wykorzystać przewagę 50 punktów zbroi, czyli skrzywdzić Pancerza i nie dać mu dojść do nowozrespawnowanego armora, a później paska (opóźniając go w rozwoju o jakieś półtorej minuty). Na tym zabawa się nie kończy, ale za dużo by tu pisać...
Brawa dla twórcy Liandri należą się za rozmieszczenie zabawek. Pierwszy spawn na mapie zawsze będzie ciekawy, apteczki nie są porozrzucane nie wiadomo gdzie i w jakich ilościach, więc wiemy, gdzie się rannego ptaszka spodziewać. Bronie również rozmieszczone są z głową, nie powodując na mapie dysharmonii (Morpheus), walka na ogół skupiana jest na środku, tam, gdzie dużo przestrzeni. Pasek i pancerz są położone w takich miejscach, że aby zająć 'pole position' w wyścigu po nie, należy momentami zająć bardzo niekorzystną pozycję, w której trudno jest walczyć z przeciwnikiem. Prawdziwa tragedia zaczyna się wtedy, gdy źle ocenimy czas i, po wystawieniu się na cięgi i razy, by wziąć ten nieszczęsny pasek, i musimy na niego czekać jeszcze kilkanaście sekund. Wtedy zachodzi pytanie: Wejdzie, czy nie wejdzie? Którędy wejdzie? Wie, że mam tylko 50 healtha? Ten drugi za to ma równie ciekawy dylemat, szczególnie, jeżeli nie ma pewności co do czasu pojawienia się paska. Wejść, nie wejść? Czym mnie tam przywitają? Może nie ryzykować i zostawić mu pasek, a wziąć pancerz? Tego typu dylematów na Liandri jest mnóstwo i długo o tym pisać.
Bardzo ważnym punktem na Liandri jest jej centralny słup z windą, który służy swym cieniem jako ostoja spokoju i chwilowego bezpieczeństwa. Za słupem, pod słupem, w słupie można się schować, uciec po pancerz czy windą o piętro wyżej (jeżeli mamy pewność, że nie czeka nas tam ciocia implozja :). Balkonik naokoło słupa ma bardzo duże znaczenie strategiczne, gdyż z tego miejsca mamy na oku całą mapę i możemy stąd w jednej chwili dopaść przeciwnika. Wbrew pozorom, kładki łączące balkony nie zostały rozmieszczone przypadkowo. Niezwykle skutecznie zasłaniają widok, wobec czego, jeżeli polujemy na przeciwnika, który czmychnął po pancerz, opieramy się bardziej na intuicji niż na wzroku, gdyż na raz możemy mieć w polu widzenia tylko dwa z trzech wyjść z tamtego sektora. Ustawienie się w miejscu, skąd na pewno zauważymy przeciwnika wiąże się z perspektywą zbyt równej walki, a tego nie chcemy ;) Można również pójść na ryzyko i wskoczyć do przeciwnika, ale ze względu na ciasnotę w pomieszczeniu, przeciwnik, pewnikiem uzbrojony we flaka, ma dość duże szanse z nami.
Drugim biegunem Liandri (pierwszym jest pancerz) jest pokój z paskiem. Bardzo ważne miejsce w TDM, nie mniej ważne w 1/1. Sposobów na wejście do pomieszczenia jest kilka i nie da się wszystkich na raz zabezpieczyć. Pilnując paska 'na pasku', jesteśmy bezpieczni przed kolegą nadbiegającym z portala, ale możemy dostać niemiły prezent w nerkę. Stając za teleportem, mamy zapewnioną łatwą ucieczkę, zaskoczenie (można się nieźle na takim zaskoczeniu przejechać ;), ale daleką drogę do paska. Co wybrać? Wszystkie te elementy należy rozważyć pilnując paska i idąc po niego, a największy wpływ na wybór drogi ma timing i znajomość przeciwnika. (...) Oszukać przeciwnika da się nie tylko na Morpheusie. Liandri daje nam w tej materii duże pole do popisu. Nie chciałbym tu zdradzać tajemnic mojej kuchni, ale podam przykład tego, co zrobił mi immortal (a powinienem był to przewidzieć...). Uciekał po pasek, ja pobiegłem za nim wiedząc, że zrobił to za wcześnie. Ten wskoczył w portal i zaraz potem wyskoczył, częstując mnie rakietą.
Jeżeli chodzi o dobór broni, Liandri nie ma się czego wstydzić w porównaniu do Morpheusa. Broni mamy pod dostatkiem, ale dobrać to do sytuacji wcale nie jest tak łatwo. Momentami aż prosi się o snajperkę, a umieszczona jest ona tak boleśnie nie po drodze... Nie tylko redem można przeciwnika wykurzyć z miejsca, w którym go nie chcemy widzieć, czy wpędzić w pułapkę. Takie wykurzanie jest bardzo dobre w połączeniu z wiedzą, jaką bronią dysoponuje nasz przeciwnik po respawnie (wiedza to bardzo potężna broń :). Znowu wybory. Czym do niego strzelać? Czymś, co względnie dobrze będzie nadawało się, gdy nam skróci dystans, czy zaryzykować? Dobierając broń należy brać poprawkę nie tylko na to, gdzie przeciwnik jest, ale też na to, gdzie on zaraz będzie. Tej cechy nie ma żadna inna mapa w takim stopniu jak Liandri. Dobór broni poparty intuicją decyduje to o sukcesie w największym stopniu, a grać na tej mapie i nie użyć wszystkich broni to oznaka lamerstwa (może za wyjątkiem gluta, który również bardzo się przydaje).
Cecha unikatowa Liandri to jej akustyka. Jedyna mapa, na której słuch odgrywa tak ogromne znaczenie. Duże brawa za to. Podsumowując, muszę powiedzieć, że Liandri jest mapą wspaniałą. Bardzo zrównoważona, zapewniająca walkę 'na otwartym', intermostkowo :), w klaustrofobicznie małych pomieszczeniach, wymagająca opanowania obsługi wszystkich broni, timingu oraz taktyki do perfekcji. Tu pracują wszystkie bronie, a nie tylko dwie czy trzy.
|