Text by [ Luke ]
M16 i AK-47 to chyba dwie najpopularniejsze bronie ręczne świata. Niektórzy widzą w nich symbol podziału świata na strefy wpływów Stanów Zjednoczonych i Rosji... Ja sam niezbyt się z tym zgadzam - wizerunek taki być może miał podstawy bytu w czasach Zimnej Wojny, ale przecież ją mamy dawno za sobą! Dobra, zostawmy politykę w spokoju, to nie o niej będzie ten art (dzięki Bogu ;)). W każdym razie o obu gnatach słyszał (lub powinien słyszeć) każdy, kto w jakimś stopniu interesuje się militariami. Pozostaje teraz tylko kwestia - który z nich jest lepszy? Zdania na ten temat są podzielone, znawcy argumentują wyższość swojego faworyta na podstawie łatwości obsługi, funkcjonalności, mocy obalającej, poręczności itp. Każdy przy tym podczas opisu wybiera te cechy, którymi dany model góruje nad konkurentem, przez co argumentacje takie rzadko bywają obiektywne. Ja sam niedawno walczyłem ze starym na ten temat i zakończyło się na remisie - tzn. ani on mnie nie przekonał, ani ja jego ;).
Najpierw jednak mała porcja historii. Na pierwszy ogień idzie Kałasznikov AK-47. Jego początki sięgają 1944 roku, kiedy to Związek Radziecki rozpoczął prace nad uniwersalnym karabinkiem na nabój pośredni. Projektanci broni od razu zabrali się do roboty - najbardziej obiecująco wyglądały projekty dwóch ziomków: A. I. Sudajewa i M. T. Kałasznikova. Ostatecznie wyścig wygrał ten drugi, prezentując w 1946 swój model, który po testach wojskowych i poligonowych stał się wzorem dla finalnej wersji karabinka. Przyjęty został on w 1949 r. pod nazwą 7,62mm Karabinek Kałasznikova i wszedł w skład standardowego wyposażenia wojskowego w niemal wszystkich krajach byłego ZSRR. Z kolei w 1959 miał swoje oficjalne narodziny model AKM, który różnił się od AK-47 paroma ulepszeniami (uproszczone kształty, wyrób części itp.)
Dzieje M16 są nieco dłuższe i bardziej burzliwe, chociaż same założenia były niemal identyczne. W latach 50-tych zeszłego wieku ;) Stany Zjednoczone pracowały nad karabinem, który musiał w sobie łączyć lekkość, celność, siłę rażenia i wielofunkcyjność. Wymaganiom tym sprostał karabin AR-15 firmy Armalite, którego konstruktorem był Eugene Stoner. Stworzony przez niego model był następcą AR-10, jednak tamten korzystał z amunicji 7,72mm, a AR-15 - z amunicji 5,56mm. Wybór ten nawet do dziś jest krytykowany - zdaniem specjalistów lepszym byłoby przystosowanie do kalibru 6,6mm. W roku 1958 do rąk Komitetu Piechoty trafiło pod badania 10 egzemplarzy nowego modelu. Sprawdził się on we wszystkich koniecznych testach i został zatwierdzony jako następca M14. Po skorygowaniu wszystkich usterek i wprowadzeniu poprawek AR-15 wszedł do produkcji w firmie Colt Patent Firearms Company (przejęła ona licencję od Armalite). W 1961 rozpoczęto dostawy nowego karabinu do wojsk lądowych i morskich. Kod firmowy AR-15 zmieniono na oficjalny M16 - w 1967r. rząd US wykupił od firmy Colt licencję i uruchomił dodatkową produkcję, także za granicą. Jednak to nie koniec. W tym samym roku powstała nowa odmiara M16 - M16A1, w której umożliwiono dopchnięcie i zaryglowanie zamka za pomocą rowków na zamku oraz współpracującego z nimi dosyłacza suwadła i zamka. Kolejna modernizacja miała miejsce w 1983 roku, w wyniku której powstała wersja M16A2 (znana też pod nazwą M-16PIP). Później M16 został jeszcze przerobiony na karabinek, który nosił teraz nazwę M16 Colt Commando (obecnie znany też jest jako M4A1). Skrócono w nim lufę (o 200 mm) i umożliwiono składanie teleskopowe kolby rurkowej.
Po przeczytaniu powyższego akapitu z pewnością domyślacie się już, jaka jest pierwsza, zasadnicza różnica między AK-47 a M16. Otóż ten pierwszy to karabinek, a ten drugi to karabin. Chyba wszyscy wiedzą, czym różnią się oba te pojęcia. Karabinek to po prostu skrócona (o 100-120mm) i lżejsza (o ok. 0,5 kg) wersja karabinu, mająca gorsze właściwości balistyczne i słabszą celność, jednak o wiele bardziej poręczna. Wydawałoby się więc, że nie ma o czym mówić - obie bronie należą do zupełnie innych typów i nie należy rozpatrywać różnic między nimi, bo i tak nieważne, co się znajdzie - niczego to nie dowodzi. Otóż niezupełnie... Nie chcę tu oceniać tego, która z tych broni jest lepsza, bo to faktycznie nie ma sensu (co najwyżej porównanie AK-47 i M16CC) - zamiast tego postaram się rozstrzygnąć, która z tych giwer zasługuje na większe uznanie w swoim typie. Mam nadzieję, że rozumiecie, o co mi chodzi :).
Zacznijmy od skuteczności. Kałasza stworzono z myślą o walce na odległości do 300 metrów, co - biorąc pod uwagę charakter broni i jej rodzaj - jest wynikiem niezłym. O wiele lepiej wypada tu M16, którego zasięg skuteczny wynosi 500 metrów. Jest on też o wiele celniejszy od AK-47 (standardowy celownik przeziernikowy - 2 ustawienia: 0-300m i 300-500m), a przy tym także nieco cichszy, więc... Cóż, fakty mówią same za siebie. Co do szybkostrzelności to w akurat ta kwestia wypada w obu przypadkach podobnie - coś koło 600 strzałów/min. Oba modele wyposarzone są też w mechanizm spustowy umożliwiający prowadzenie ognia pojedynczego lub seryjnego, oba mają też bezpiecznik niedopuszczający do przedwczesnego wystrzelenia pocisku.
Jeśli chodzi o funkcjonalność, to i tutaj M16 wypada nieco lepiej od AK-47. Nie dość, że sam jego ogień automatyczny z założenia wystarcza do skutecznego unieszkodliwienia każdego, lepiej lub gorzej opancerzonego, żywego celu ;), to jeszcze możliwe jest domontowanie na lufie bagnetu w postaci noża M7 czy też urządzenia strzelającego ślepakami, aaalbooo :) - umocowania pod lufą granatnika odłączkowo-burzącego M203 (kaliber 40mm)! Mamy więc możliwość prowadzenia ognia punktowego (właściwy karabin), powierzchniowego (granatnik) i walki w zwarciu (bagnecik). Czegóż chcieć więcej :>? A jak w tym świetle wypada AK-47? Też nienajgorzej, chociaż zawsze nieco słabiej niż M16. Do dodatkowego wyposarzenia zaliczyć można bagnet, który w wersji AKM przeszedł w bagnet-nóż - w połączeniu ze specjalniej skonstruowaną pochwą tworzy on coś w rodzaju nożyc, pozwalających na przecinanie drutu.
Przyjrzyjmy się teraz obsłudze obu karabinów. Tutaj akurat zdecydowanie lepiej wypada kałasz, co nie znaczy jednak, że gnat amerykanów stoi o wiele dalej w tyle. Oba modele są stosunkowo proste w obsłudze. Tyle, że AK-47 nie tylko bardzo łatwo złożyć do kupy, ale także i samo załadowanie go w magazynki łukowe czy wreszcie właściwa eksploatacja ;) nie powinny nikomu sprawić problemu. Co do M16 to trzeba przyznać, że tutaj też nie jest źle, chociaż należy np. pamiętać o regulowaniu celownika, czy fakcie, że jego konstrukcja jest bardziej "otwarta", łatwiej więc dostają się do niej zanieczyszczenia, co z kolei owocuje w większej ilości zacięć.
No i jeszcze trochę ekonomii. Czy wiecie, dlaczego AK-47 stał się tak popularny? Nie jest to do końca zasługa parametrów czy też nawet słynnej niezawodności i prostoty obsługi. Przyczyną tego jest bardzo prozaiczny powód, a mianowicie... jego cena! Kałasz jest naprawdę tanii jak barszcz! Pamiętam, że raz przeglądając w necie oferty broni mignęła mi przed oczyma cena 150$. Nie wiem, czy to prawda, no ale jeśli tak, to... heh, to nieźle :>... Pewnie dlatego też AK-47 i jego następcy zaliczane są do najliczniej produkowanych karabinków na świecie. Praktycznie każdy traktujący siebie poważnie terrorysta ma conajmniej jednego takiego w swoim domowym arsenale :). M16 jest już o wiele, wiele droższy, a i jego naprawa jest bardziej skomplikowana niż w przypadku kałasza.
Reasumując wszystkie powyższe argumenty, łatwo dojść do pewnego ciekawego wniosku. Otóż gdyby dano mi, powiedzmy, 500 000 dolców i kazano wyposarzyć jakąś małą armię w dobrą, uniwersalną broń, mój wybór padłby oczywiście na AK-47. Jeśli z kolei postawionoby przede mną AK-47 oraz M16 i kazano wybrać któreś z nich, to z pewnością wybrałbym M16. Łatwe, nie?... Cholera, a ja nawet nie mam pozwolenia na broń =P!!!
|
|