fajny ten CGL'2 tylko ja naprawde nie lubię towarzycha gdzie kazdy obgaduje kazdego... obrzydliwe
Text by [ Luke ]

D-Day: Normandy, jedna z obecnie najlepiej zapowiadających się konwersji multiplayerowych pod Q2, ma być swego rodzaju odpowiedzią ze strony quakerów na HL-owskiego CS-a. Przeniesie nas ona w czasy II Wojny Światowej, gdzie będziemy mogli wziąć udział w jednej z najistotniejszych operacji XX wieku - mowa oczywiście o desancie na wybrzeża Francji. Jak nietrudno się domyśleć, mod nastawiony będzie pod teamplay, co znaczy, że już z założenia musi być naprawdę dobry i nowatorski, aby móc na starcie stawić czoła takim gigantom jak Battle Of The Sexes, Team Fortress, Delta Force Land Warrior czy wspomniany wcześniej Counterstrike. Czy mu się to uda?...

Na to pytanie nie będę nawet próbował odpowiedzieć, gdyż nie ma sensu spekulować na ten temat przed premierą pełnej wersji. Muszę jednak przyznać, że ma na to duże szanse, a to głównie ze względu na niezwykle ciekawy wybór czasu i miejsca akcji. Tym razem bowiem zamiast w terrorystę / antyterrorystę wcielimy się w jednego z żołnierzy oddziałów walczących sojuszy - Aliantów lub krajów Osi. Całość rozgrywać w swego rodzaju kampaniach - póki co gotowa jest dopiero jedna, a mianowicie tytułowa Normandia.
Na czym owe kampanie będą polegać? Otóż w każdej kolejnej misji walczące strony będą musiały się nawzajem wyprzeć z określonego terytorium, przy czym wygrany przejmuje teren, na którym zwyciężył bitwę. W ten sposób rozgrywka zyskuje pewną fabułę, opartą mniej więcej na faktach historycznych.

Na wzór BOTS w grze będzie występował podział na klasy. Każdy gracz, w zależności od wybranej klasy, otrzyma konkretną specjalizację, co pozwoli mu wykonywać ściśle określone zadania. Nie ma co tu się szerzej rozpisywać, gdyż wygląda to niemal identycznie jak w innych modach tego typu (TF, BOTS). Niezwykłą w grach fpp ciekawostką jest natomiast fakt, iż najważniejsze osoby w grze - oficerowie - będą mogły wzywać airstrike'i, czyli bombardowania z powietrza! Pamiętacie level Outlands w Q2, kiedy to musieliśmy wezwać wsparcie z powietrza? Otóz w D-Day ma to wyglądać podobnie :)... Kolejną mocną stroną D-Day ma być bogaty i zróżnicowany arsenał. W jego skład wejdą prawdziwe bronie z czasów wojny, przy czym alianci dostaną do dyspozycji 10 giwer, a osiowcy "tylko" 8. Możemy więc być pewni, iż dostaniemy do rąk wszystkie rodzaje zabawek, jakich tylko dusza zapragnie, począwszy od noży, poprzez pistolety, karabinki i karabiny, snajperki, aż po wyrzutnie pocisków przeciwpancernych, miny ręczne i granaty. Autorzy posuneli się nawet do tego, iż pozwolili graczom zajść od tyłu przeciwnika i walnąć go w czerep... zdjętym z głowy hełmem =)!!! Taaa, już widzę te akcje :). Należy dodatkowo zaznaczyć, iż większość broni posiada dwa tryby strzału, czyli w sumie w całej grze możemy prowadzić ogień na 36 różnych sposobów! Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest wprowadzenie nowatorskiego systemu funkcjonowania broni. Otóż nie wszystkie gnaty nadają się do strzelania z pozycji stojącej, gdyż wtedy mają gigantyczny rozrzut i trudno nad nimi zapanować. Odnosi się to do większości ciężkich karabinów oraz wyrzutni rakiet. Aby skutecznie z nich korzystać, należy przykucnąć lub, jeszcze lepiej, ułożyć się w pozycji leżącej. Poza bronią każdy z żołnierzy mieć będzie standardowy ekwipunek. W jego skład wejdą m.in. lornetka i celownik optyczny. Przy korzystaniu nich przechodzimy w tryb Truesight, pozwalający na korzystanie z zoomu, ale spowalniający nas nawet o 66%. Zwykłe celowanie będzie natomiast bardzo skomplikowane, autorzy postanowili bowiem zrezygnować z crosshairów. Zamiast nich gracz, chcąc wycelować dokładnie jakiś punkt, będzie zmuszony nacisnąć zbindowany klawisz przybliżający broń do twarzy i dopiero wtedy będzie można prowadzić dokładny ogień.

Podczas walki należy pamiętać, iż nie wcielamy się w rolę Rambo i jednoosobowe akcje w stylu "wejdź, wybij i wyjdź" rzadko zakończą się powodzeniem. Autorzy przyznają, że gracze, którzy nie lubią myśleć i nie potrafią współpracować z pozostałymi członkami zespołu, nie będą mieli czego w modzie szukać. Już sama kwestia zabicia pojedynczego gracza jest całkiem skomplikowana. W grze mamy bowiem podział ciała na strefy, dzięki czemu kulka w łeb to bilet w zaświaty, ale już odstrzelenie nogi czy ramienia wcale nie rozwiązuje sprawy, trzeba więc celować dokładnie i pamiętać, aby na wszelki wypadek zawsze dobijać przeciwników :). Wyobraźcie teraz sobie, jak trzeba się napocić, żeby wykończyć cały oddział ;P...

Również i oprawa audio-wizualna stać ma na bardzo wysokim poziomie. Sam engine oczywiście zmianom nie ulegnie, jednak autorzy postarali się o to, aby gracz miał wrażenie, iż gra w zupełnie inną produkcję. Owszem, można z łatwością zauważyć podobieństwo HUDa do tego z Q2, ale na tym się podobieństwa kończą. Zarówno bronie, jak i występujące w modzie modele i konstrukcje stworzone zostały z niezwykłą dokładnością i wyglądają bardzo realistycznie. Tak samo ma się sprawa dźwięków - te mają być niesłychanie sugestywne i pomocne we właściwej grze (poza zwykłymi odgłosami zaimplementowany będzie system porozumiewania radiowego). Niestety wyższość engine'u Half-Life'a nad enginem Quake'a 2 i tutaj znalazła swoje odbicie - pomimo wyraźnego wysiłu kolesi odpowiadających za modele, skiny i tekstury nie należy się spodziewać, iż graficznie D-Day: Normandy pobije Counter-strike'a. Nie znaczy to oczywiście, że będzie źle, a wręcz przeciwnie - jak już wspomniałem, oprawie nie da się niczego zarzucić, gdyż jest po prostu świetna, ale... no cóż, zawsze jakąś różnicę będzie widać. Osobnym rozdziałem są mapy, na temat których z przejrzenia samych już screenshotów możnaby napisać książkę. Przez większość czasu hasać będziemy po świeżym powietrzu - czy to na plaży czy po górach czy też wreszcie po ulicach francuskich miasteczek. Oczywiście nieraz wparujemy wraz z całym oddziałem do jakichś zamkniętych pomieszczeń, jednak stanowić one będą zaledwie niewielki procent możliwego do zwiedzenia obszaru.

Obecnie D-Day: Normandy jest w stadium finalnych poprawek i dokańczania pozostałych kampanii gry. Wersję beta 3 można już ściągnąć z netu. Zajmuje toto trochę (22.6 mega), no ale jak ktoś ma wyrozumiałych rodziców ;) albo sdi to może sobie na taki download pozwolić. Warto nadmienić, że w czasie powstawania moda zgromadziła się wokół niego dość spora grupa wielbicieli, tworzących swego rodzaju społeczność. Kolesie mają już całkiem nieźle rozbudowanego sajta (www.planetquake.com/dday), własnego boarda, własny chat, zaczynają także tworzyć coś w stylu ligii. Poza tym rozpędza się aspekt sceny twórczej - z dnia na dzień przybywa maporobów i modelmakerów, biorących czynny udział w tworzeniu tego projektu i skracających czas dzielący nas od ostatecznej premiery. Wszystko wskazuje więc na to, iż konwersja ta osiągnie sukces. Czy będzie to sukces na miarę CS'a? Jak już mówiłem na początku, nie mam zielonego pojęcia i - póki co - wolałbym nad tym nie myśleć. Cóż poczekamy, zobaczymy. Jego początki były niemal identyczne jak teraz D-Day (tyle że w tym stadium powstawania CS miał już nieco większe wzięcie), więc można przypuszczać, że tak, chociaż z drugiej strony najprawdopodobniej w dniu premiery konkurencja będzie zbyt duża... No nic, zostaje tylko dotrwać do wypuszczenia wersji 1.0 i sprawdzenia, jak się sprawy potoczą.

GFX and HTML by blo '2001