Powrót do Przeszłości
REALITY A GRY
txt by [bLADE] . . . bez korekty:P . . . hardcore nie? ;P


Ostatnio w M2 9taki program na TVPlus) by program poświecony gra i uzależnieniu od kompa. Gośćmi byli koleś o lokalizowania gierek (to innym razem), ekspert od uzależnień (innym razem) oraz maniak komputerowy. Otóż ten "maniak" wysunął bardzo fajna kwesje. Na pytanie jakie gry uważa za najbardziej otumaniające i bez sensowne odpowiedział "Gry w których jest mnóstwo zabijania i mało się myśli". Niestety się z nim zgadzam. Nasze ukochane gry może i pozwalają się odstresować i rozbudować w sobie zręczność oraz szybkie odruchy, ale co z mózgiem? Gdy gram np: w Quake zauważyłem że nie myślę... autentycznie. Kiedyś wyrwałem się z takie transu, było BARDZO późno. Przeanalizowałem ostatnie godziny i nie mogłem sobie przypomnieć z kim grałem, jak grałem itp. Jest to bardzo straszne. Może mam lepsze odruchy i nic więcej. Gdy widzę czasem ludzie w cafe to się płakać chce (czasem ty tak wyglądam)... ślinka leci, przygrabieni. Gdy ich się wyrywa z "snu" staja się agresywni i mało elokwentni. CO najwyżej można usłyszeć "Co k**** koniec czasu? Geez... mogę jeszcze na 5 min???", ale to max. IMHO i tak dużo jak na niektorych =]. Aczkolwiek takie cos jest złe. Ktoś kiedyś pomyślał ile siedzi przed kompem? Ile z tego czasu spędza na FPP? Ja około 20 min dziennie. No to 20 min dziennie nie myślę. Chyba dla człowieka to jest ogromna liczba, bo przecież "myślę wiec jestem". Czy to oznacza ze na 20 min dziennie przestaje istnieć? Po części tak. W tym czasie mój mózg izoluje się od świata zewnętrznego i pochłania go świat gry. Mi ten fakt bardzo nie odpowiada. W tedy się przydaje się jakąś odskocznia. Dla mnie czym takim SA gry RGP oraz książka. W tedy mój umysł odrabia sobie te 20 min i regeneruje się. Ale ktoś może powiedzieć ze myśleć nigdy nie przestajemy. Przecież podczas snu myślimy. Myśl jest bytem itp. Mi chodzi ze mózg u mnie w tedy jest uśpiony i nie wyczuwam (po późniejsze analizie co się ze mną działo) żadnych myśli, a gdy sobie pomyśle PN: "zaraz będzie obiadek" to tracę orientację i fragoją mnie. Inna sprawa jest to ze te gry uzależniają jak żadne inne. Powód? A bardzo prosty. Co nowa gra daje nam coraz nowsze i lepsze efekty graficzne. Nasz mózg jest nastawiony IMHO od zawsze na zabijanie. Nasz natura jest taka, wiec i mózg musi być taki. Grając w taka grę dajemy samemu sobie niezły zaszczyk adrenaliny. Prawda ze przyjemne? Później chcemy więcej i więcej. Jak to powiedziała przed chwila Saari na IRCu "Magnes jest wbudowany w engin". Tak to prawda. Ciągnie nas to jak magnes. Brak konkretnych myśli, zabijanie, możliwość wyżycia się na kim słabszym. Jak nie w życiu prawdziwym to w wirtualnym. Tu się rodzin następne pytanie. Lepiej przenieść swoje negatywne uczucia w kawał kodu czy na żywego człowieka? Odpowiedz nie jest taka oczywista jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Jeśli z robimy to w komputerze możemy poczuć nie dosyt i spróbować na kimś żywym... kłaniają się ten sławne Kredyty. A jeśli zrobimy to w reallive to możemy kogoś skrzywdzić. IMHO najlepiej jest to zrobić na czym martwym, ścianie itp. Przyjąłem tutaj trochę postawę atakującego FPP, ale tak nie jest. Ja się staram pewne sprawy uświadomić. FPP a dokładniej FPS to gry, które zawsze budziły kontrowersje, ale za razem są najpopularniejsze w świecie różnych subkultur. Wpoiły się w życie nie których ludzi i razem z nim żyją. FPS... FPS... ten nasz ukochane gierki są czym więcej... Kiedyś się spotkalem się z opinia najwyraźniej bardzo dzifnego. Cytuje: "q3 się nie gra, to się wyznaje, to jest religia". Powiem ze to jest bardzo nie zdrowe podejście. Jak grę można wyznawać, ale jush nie wnikam intencje tego pana, ale chodzi o to ze te gry się wbijają w nasze życie i trzeba wyczuć balans pomiędzy reallive a grą... Granica trudna to zrównoważenia, ale szalenie ważna dla młodego gracza. Dostaje on taki komputer i zaczyna "mucic" najpierw minutami, potem godzinami, potem gra się nocami i dniami. Gra może stać jednym przyjacielem. Miałem w swoim życiu ten okres... granie po nocach, uosabianie gry do rangi osoby itp. Jak z tego wybrnąć? Ja dzięki jednej osóbce i książce. Gra przez Internet daje zupełnie inne wrażenia. Ma się uczucie bliskości z przeciwnikiem. Doszło do tego, że można z nim pogadać przez grę. Chyba takie cos może dostarczyć niezłych wrażeń. A o nie przez tu chodzi nie? Ale czym są takie wirtualnie wrażenie w porównaniu z prawdziwymi wyczynami jak pływanie kajakiem (robiłem... 3 przewrotki =]) wspinanie (nie źle się potłukłem), strzelanie z loku (nikogo nie zabiłem =]) i więźcie mi... i żaden Quake się do tego nie przyrównuje. Wspinam się kiedy tylko mogę. Jest to prostu wspaniale.

Zacząłem od myślenia, skończyłem na przeżyciach. Bez wątpienia te rzeczy się łącza, bo to wszystko ma jedno wspólne podłożę. Człowieka. Każdy ma wpływ na to co robimy i nie pozwólcie aby waszym życiem rządziła jakąś gra. Dajcie się ponieść. Życie masz tylko jedno, bez repslawow, przez kredytów. Choć czasem można żałować ze się żyje, ale warto żyć.


Powrót do Przeszłości
GFX and HTML by blo '2001 . . . | Prace nad numerem zakończono: jakoś po 14 w dniu 20 lystopada