Stało się. Paranoiczny
wstępniak w 8(203) numerze NF, który demaskował spisek Warszawskiego Fandomu przeciwko
tejże NF, nic nie dał. Przedstawiciele Fandomu z całej Polski przyjechali na Polcon i
zagłosowali. Wygrał debiut (więc nie głosowano na tzw. nazwisko) opublikowany w
"Magii i Mieczu" (czyli nie nakład czasopisma się liczy a jakość
opowiadania). Smaczku dodaje fakt, że opowiadanie zostało odrzucone przez obie redakcje
najbardziej liczących się pism związanych z fantastyką w Polsce. Opublikowano je w
piśmie "branżowym" - dla graczy, zwanych popularnie rolplejami. Straszne ;-),
prawda?
Tak. Straszne. Ale co innego. Na tym przykładzie widać, jak ciężko
przebić się z tzw. "fantastyką rozrywkową". Dlaczego cudzysłów? Bo za
takie stwierdzenie jak fantastyka rozrywkowa (podobnie jak literatura rozrywkowa) mam
ochotę zabić tego, kto to powiedział. Cóż to za twór ta fantastyka rozrywkowa? (tfu)
Jest to, jak sama nazwa wskazuje, część działu literatury zwanej fantastyczną,
poświęcona rozrywce. A cóż jest to ta rozrywka? Jest to takie coś, przy czym miło
spędzamy czas, coś co lubimy robić, taki twór, który pozwala się nam odprężyć.
Zgadza się?
No to teraz poproszę o pokazanie mi utworu fantastycznego, który nie
spełnia powyższego warunku. Proste? No to czekam...
Czekam...
Czekam........
Nadal czekam.........
O! Jest jakiś głos z sali!
Nie proszę pana. To, że w "2010 - Odyseja Kosmiczna" nie ma
dowcipów, to nie znaczy, że nie jest to literatura rozrywkowa. Po co pan ją czytał?
Właśnie, żeby odpocząć i miło spędzić czas. To tak jak w operze, jeśli ktoś lubi
operę, cały czas pełna powaga, a wszyscy dobrze się bawią.
Czy jest jeszcze ktoś?
Nie?
A więc niech wzniosę toast!
"Za zdrowie fantastyki!!! Po prostu fantastyki!!!"