Większości z Was zapewne nie jest obca forma
sztuki (?) zwana komiksem. Podejrzewam jednak, że znajdzie się kilka osób spośród
Was, które uważają, że jest to rozrywka dla nieskomplikowanych umysłów ludzi,
których rozwój zatrzymał się na poziomie ucznia szkoły podstawowej. Jedyną
możliwością przekonania ich, że komiks niekoniecznie musi zawierać głupawą i
naiwną treść będzie zaprezentowanie tych najbardziej wartościowych pozycji, które
ukazały się w Polsce. Tak się dziwnie składa, że praktycznie wszystkie one są
reprezentantami gatunku science-fiction lub fantasy, zatem mam nadzieję, że trafią one
w Wasze gusta.
Wypada
chyba zacząć od najważniejszego komiksu na polskim rynku, jakim bez wątpienia jest
seria "Thorgal" autorstwa Jeana Van Hamme oraz naszego rodaka - Grzegorza
Rosińskiego. Seria ta jest na pewno jednym z bardzo nielicznych (przynajmniej w komiksie)
przykładów udanego połączenia wątków rodem z fantasy z dopracowaną fantastyką
naukową. Jej akcja rozgrywa się bowiem w doskonale zbudowanym świecie fantasy - Thorgal
to człowiek żyjący wśród Wikingów, który często natrafia na swej drodze ślady
działalności ich bogów i innych, różnego rodzaju personifikacji ich wierzeń. Pełno
tam magii, równoległych światów (np. siedziba śmierci), a także mnóstwo mitycznych
istot jak np. wąż Nidhog. Równocześnie nie przeszkadza to autorom sięgać po wątki
typowe dla gatunku science-fiction, jak odwiedziny kosmicznej rasy stojącej na
niezwykłym poziomie rozwoju technicznego. Tytułowy Thorgal jest właśnie dzieckiej tych
kosmitów, których statek rozbił się na Ziemi. Jego rodzice zginęli w czasie
katastrofy, zaś młody kosmita zostaje przygarnięty przez Wikingów, którzy, nie
podejrzewając jego pochodzenia, wychowują go w swojej wiosce. Wkrótce potem okazuje
się, że żyjąc wśród obcych sobie ludzi na Ziemi, a jednocześnie będąc uosobieniem
wszystkich cnót (Thorgal jest prawy, kocha swoją rodzinę i brzydzi się przemocą),
nasz bohater ściąga na siebie gniew bogów, którzy sprowadzają na niego mnóstwo
różnych kłopotów i przygód. Gdy zaś bogowie dają mu na chwilę odetchnąć, to
przyczynami problemów są wrogowie Thorgala, jego rodzina, czy wreszcie jego kosmiczni
przodkowie. Dzięki temu możemy obserwować dziwne połączenia starożytnych wierzeń i
mitów z supernowoczesną bronią i kulturą kosmitów. Trzeba tu dodać, że połączenie
to w komiksie zupełnie nie razi czytelnika i naturalnie wpisuje się w poetykę tej
serii. Można tu jeszcze wymieniać całe mnóstwo zalet "Thorgala", jak np.
rewelacyjne rysunki czy doskonale dopracowany scenariusz, odmienny nastrój
poszczególnych albumów itd. ale myślę, że wystarczy dodać, że komiks ten jest
uznawany za najwybitniejszą serię jaka ukazała się w Polsce w ostatnim
dziesięcioleciu i bez wątpienia jest to komiks, z którym powinien zapoznać się każdy
kto pasjonuje się fantastyką czy fantasy. Warto dodać również, że jeszcze w tym
roku, nakładem wydawnictwa Egmont, ukażą się długo oczekiwane, kolejne albumy tej
serii.
Kolejną
serię znają zapewne wszyscy czytelnicy "Fantastyki" i "Nowej
Fantastyki", jest to bowiem komiks, który był ściśle związany z rozwojem tego
pisma i rozwijał się równolegle z nim. Mowa tu oczywiście o "Funky Kovalu"
autorstwa Macieja Parowskiego, Jacka Rodka i Bogusława Polcha. Ta nieukończona seria
była przykładem połączenia komiksu akcji, political fiction oraz typowej S-F. To
właśnie ona na dobre rozbudziła w Polsce zainteresowanie komiksem fantastycznym.
Charakteryzowała się dobrze zbudowanym scenariuszem, pełnym odniesień do polskiej
rzeczywistości lat 80-tych oraz perfekcyjnym, bardzo szczegółowym rysunkiem, który
doskonale tworzył świat, w którym rozgrywała się akcja. Pomimo tego, że już przy
trzecim albumie widać było słabnącą nieco formę autorów, to wielka szkoda, że nie
powstały kolejne przygody Funky Kovala. Prawdopodobnie ta seria na zawsze pozostanie
sztandarowym polskim komiksem fantastycznym...
Skoro
już jesteśmy przy pracach Bogusława Polcha, to wypada tu wspomnieć o jeszcze jednym z
jego dzieł, mianowicie o serii powstałej jako fabularne rozwinięcie teorii Ericha von
Danikena. Scenariusz do tego komiksu napisali Arnold Mostowicz oraz Alfred Górny. Nie
przypuszczam, bym musiał komukolwiek z Was tłumaczyć co zawiera w sobie teoria Ericha
von Danikena, napiszę więc tylko, że autorom tej serii (bo ukazało się 7 albumów)
udało się sprytnie przyodziać pomysły Danikena w składną i ciekawą fabułę,
której głównym wątkiem jest wyprawa na Ziemię kosmitów z odległej planety Des,
których celem jest przyspieszenie rozwoju naszej cywilizacji.. W akcję komiksu wplecione
zostało wiele wątków biblijnych, jak np. zniszczenie Sodomy i Gomory oraz innych
wydarzeń, jak zagłada Atlantydy. Całość, opatrzona równie dobrymi jak w Funky Kovalu
rysunkami Bogusława Polcha, stanowi ciekawą lekturę dla wszystkich zwolenników teorii
Danikena, a także dość interesujące źródło informacji o głównych założeniach
tej teorii (oczywiście po odrzuceniu typowo fabularnych dodatków), dla ludzi, którzy
jej nie znają. (Są jeszcze tacy ?)
I
wreszcie ostatni z dzisiejszej porcji komiksów, chyba najbardziej z nich nietypowy, czyli
trylogia "Wieczna Wojna" na podstawie powieści Joe Haldemana z rysunkami
Marvano. Opowiada on o wieloletniej wojnie kosmicznej pomiędzy Ziemianami, a tajemniczymi
Bykarianami (w książce Taurańczykami), lecz można tu odnaleźć wiele odniesień do
konfliktu w Wietnamie. Owa kosmiczna wojna jest opisywana z punktu widzenia przypadkowego
żołnierza i w zasadzie jest tłem do jego prywatnych przemyśleń i przeżyć. Nie
zmienia to faktu, że wykreowany świat fantastyczny, jak i realia wojny kosmicznej jest
dopracowany nawet w najmniejszych szczegółach. Osobom, które od komiksu nie oczekują
szybkiej akcji i nawalanek "dobrych" ze "złymi" szczerze polecam tą
trylogię, nie przypuszczam, żeby ktokolwiek z miłośników science-fiction mógł się
na niej zawieść. Z pewnością jest to nietuzinkowy przykład ambitnego komiksu, który
od wielu lat zajmuje wysokie miejsca we wszystkich listach przebojów oraz otrzymuje
bardzo wysokie oceny od czytelników.
Na zakończenie wypada dodać, że większość z opisanych przeze mnie komiksów
można zdobyć korzystając z różnego rodzaju giełd kolekcjonerskich, lub nabyć je w
kilku sklepach w Polsce. Oczywiście można też, przy odrobinie szczęścia, znaleźć je
w formie skanów w różnych miejscach w Internecie, ale poszukiwanie tej formy komiksów
radził bym traktować jako ostateczność, bowiem czytanie ich z ekranu monitora w żaden
sposób nie może się równać z czytaniem papierowego wydania. Wszyscy, którzy zechcą
wyruszyć na poszukiwania tych komiksów, mogą śmiało kontaktować się ze mną. W
miarę możliwości postaram się podać namiary największych giełd i sklepów, gdzie
jest szansa je zdobyć.
Autor jest współtwórcą Serwisu Komiksowego