W
skrócie
Alan Dean Foster "Zaginiona Dinotopia"
Wyspa na nieznanych otchłaniach Oceanu
Indyjskiego. Na wyspie żyją razem inteligentne dinozaury i równie inteligentni ludzie.
Wszyscy się cenią i szanują, żyją ze sobą w pokoju w idyllicznym kraju bez
pieniędzy, ale za to z zaginionymi dziełami Homera. Nie na darmo nazywa się tę krainę
Dinotopią.
Do pięknej krainy dociera jednak grupa żądnych
pieniędzy bandytów. Jak to bandyci - kradną, rabują, więżą i robią inne straszne
rzeczy, za które na końcu przeproszą albo odpokutują.
Nie jest to może książka wielka, ale lekka,
miła i sprawnie napisana. Najcenniejsze jest w niej parę pięknie odmalowanych scen z
udziałem dinozaurów. Zapewnia parę godzin godziwej rozrywki i o to chodzi.
Eryk Remiezowicz
***
Algis Budrys "Who?"
Jest zimna wojna. Wybuchło supertajne laboratorium
na granicy Wschód- Zachód. Rosyjski zespół ratunkowy zdążył pierwszy i zabrał
czołowego amerykańskiego fizyka w celu leczenia. Fizyk wraca po czterech miesiącach.
Zamiast głowy ma metalową kulę z paroma otworami, jego lewa ręka jest również
metalowa.
Chaos i paranoja, oto dwa główne wyznaczniki
dalszej akcji. Autor prowadzi opowieść tak, że do końca nie jest się pewnym, kto
został przysłany ze Wschodu. Z całości wyłania się jednak ciekawe pytanie: czym
jeden człowiek odróżnia się od innego? Czy nauka pójdzie tak daleko, że pewnego dnia
będziemy wymienni?
Z dodatkowych smaczków wymienię moje dwa ulubione
- bezradność jaką geniusz naukowy wykazuje w życiu uczuciowym, nie będąc w stanie
uporządkować wydarzeń logicznie. Za wszystko trzeba płacić. I drugi - jak wygląda
nauka na uniwersytetach Ivy League. Obraz zupełnie inny i nigdzie przeze mnie wcześniej
nie spotkany.
To książka, po przeczytaniu której jeszcze
długo się rozmyśla - a to cenna rzecz.
Eryk Remiezowicz
***
Barbara Hambly "Zguba smoków"
Nie dajcie zrazić się okładką! Fakt, muskularny
facet z mieczem naprzeciwko ziejącego ogniem smoka zniechęca, sugerując kolejną
mutację Conana. Nic bardziej błędnego. W tej książce jest zabójca smoków. Są
czarodziejki, smok, tajemnicze i znienawidzone przez ludzi gnomy i podziemne lochy -
słowem pełen arsenał fantasy.
Tylko, że pani Hambly łączy te elementy w
prostej (nie prymitywnej!) intrydze w sposób niezwykły, dodając im cechy rzadko
spotykane w przeciętnej literaturze tego gatunku. Czarodziejka ma dzieci, które kocha, i
o które dba, zabójca smoków do roboty zabiera się jak ślusarz do naprawy zamka (nie,
nie przypomina on wiedźmina) a smok, choć pozostaje smokiem, to pokazuje nam nowe i
rzadko dotychczas opisywane aspekty smoczej egzystencji.
Pełno jest tego w "Zabójcy smoków" i
nie są to jedyne przyczyny, dla których książkę tę warto przeczytać. Więcej
takiego fantasy! I niech okładka ma coś wspólnego z zawartością!
Eryk Remiezowicz
***
Diane Paxson "Lady of Light/Lady of
Darknes"
Przyszedł czas, kiedy świat obrócił się
przeciwko niszczącym go ludziom. Każde zwierzę, roślina i skała stała się nam
wroga. Ludzie wezwali Stwórcę, który doprowadził do podpisania PAKTU pomiędzy nimi a
Opiekunami świata. Jedną z nowo powstałych krain jest królestwo Westrii, w którym
prawo pisane zastąpiono honorem i więzią pomiędzy seniorem a wasalem.
Można napisać powieść fantasy o wędrówce
wesołej drużyny za magicznym klejnotem. Można jednak również napisać książkę, w
której pokaże się to, co obecność magii robi z ludźmi. Jak zmieniają się ich
postawy i uczucia, dążenia i cele. I o tym jest głównie ta dylogia. Pośród
bizantyjskich intryg główna bohaterka usiłuje uporządkować to, co stało się z jej
życiem, kiedy została królową magicznej krainy Westrii i władczynią czterech
klejnotów zawierających moc czterech żywiołów.
Osobiście pragnąłem główną bohaterkę
udusić, co świadczy jednak na korzyść tej książki. W końcu, ile powieści budzi nas
takie żywe uczucia?
Eryk Remiezowicz
***
Guy G. Kay "A Song for Arbonne"
"Fionavarski Gobelin" był niezły,
"Tigana znakomita", tak że na "A Song for Arbonne" rzuciłem się z
zapałem. Niestety, nie dorównuje on poprzednim dwóm. Nadal jest to sympatyczna i pełna
uczuć książka z wartką intrygą, którą połyka się w kilka godzin. Ale paru rzeczy
brakuje. Po pierwsze - świat. Kay nie wysilił się. Skopiował średniowieczną Europę
Zachodnią stosując podobne w brzmieniu nazwy i podobne obyczaje. W "Tiganie"
tak to nie raziło.
Po drugie i ważniejsze, to jest to książka wobec
"Tigany" wtórna. Większość postaci witałem jak znajomych, bo wszystko co
czyniły, myślały i czuły przypominało kogoś z półwyspu Dłoni. A nie ma w tej
książce postaci tak niezwykłej jak Dianora. Ci bohaterowie zaś, nad którymi chętnie
bym się zastanowił, są zazwyczaj traktowani dość podrzędnie.
Krótko mówiąc - czyta się to przyjemnie, ale
nie jest to książka zwalająca z nóg.
Eryk Remiezowicz
|