Framzeta
Pismo SF FRAMLING. Numer 4 [sierpień-wrzesień 1999]

Poprzednia strona Spis treści Następna strona

W skrócie

Alan Dean Foster "Zaginiona Dinotopia"

Wyspa na nieznanych otchłaniach Oceanu Indyjskiego. Na wyspie żyją razem inteligentne dinozaury i równie inteligentni ludzie. Wszyscy się cenią i szanują, żyją ze sobą w pokoju w idyllicznym kraju bez pieniędzy, ale za to z zaginionymi dziełami Homera. Nie na darmo nazywa się tę krainę Dinotopią.

Do pięknej krainy dociera jednak grupa żądnych pieniędzy bandytów. Jak to bandyci - kradną, rabują, więżą i robią inne straszne rzeczy, za które na końcu przeproszą albo odpokutują.

Nie jest to może książka wielka, ale lekka, miła i sprawnie napisana. Najcenniejsze jest w niej parę pięknie odmalowanych scen z udziałem dinozaurów. Zapewnia parę godzin godziwej rozrywki i o to chodzi.

Eryk Remiezowicz

***

Algis Budrys "Who?"

Jest zimna wojna. Wybuchło supertajne laboratorium na granicy Wschód- Zachód. Rosyjski zespół ratunkowy zdążył pierwszy i zabrał czołowego amerykańskiego fizyka w celu leczenia. Fizyk wraca po czterech miesiącach. Zamiast głowy ma metalową kulę z paroma otworami, jego lewa ręka jest również metalowa.

Chaos i paranoja, oto dwa główne wyznaczniki dalszej akcji. Autor prowadzi opowieść tak, że do końca nie jest się pewnym, kto został przysłany ze Wschodu. Z całości wyłania się jednak ciekawe pytanie: czym jeden człowiek odróżnia się od innego? Czy nauka pójdzie tak daleko, że pewnego dnia będziemy wymienni?

Z dodatkowych smaczków wymienię moje dwa ulubione - bezradność jaką geniusz naukowy wykazuje w życiu uczuciowym, nie będąc w stanie uporządkować wydarzeń logicznie. Za wszystko trzeba płacić. I drugi - jak wygląda nauka na uniwersytetach Ivy League. Obraz zupełnie inny i nigdzie przeze mnie wcześniej nie spotkany.

To książka, po przeczytaniu której jeszcze długo się rozmyśla - a to cenna rzecz.

Eryk Remiezowicz

***

Barbara Hambly "Zguba smoków"

Nie dajcie zrazić się okładką! Fakt, muskularny facet z mieczem naprzeciwko ziejącego ogniem smoka zniechęca, sugerując kolejną mutację Conana. Nic bardziej błędnego. W tej książce jest zabójca smoków. Są czarodziejki, smok, tajemnicze i znienawidzone przez ludzi gnomy i podziemne lochy - słowem pełen arsenał fantasy.

Tylko, że pani Hambly łączy te elementy w prostej (nie prymitywnej!) intrydze w sposób niezwykły, dodając im cechy rzadko spotykane w przeciętnej literaturze tego gatunku. Czarodziejka ma dzieci, które kocha, i o które dba, zabójca smoków do roboty zabiera się jak ślusarz do naprawy zamka (nie, nie przypomina on wiedźmina) a smok, choć pozostaje smokiem, to pokazuje nam nowe i rzadko dotychczas opisywane aspekty smoczej egzystencji.

Pełno jest tego w "Zabójcy smoków" i nie są to jedyne przyczyny, dla których książkę tę warto przeczytać. Więcej takiego fantasy! I niech okładka ma coś wspólnego z zawartością!

Eryk Remiezowicz

***

Diane Paxson "Lady of Light/Lady of Darknes"

Przyszedł czas, kiedy świat obrócił się przeciwko niszczącym go ludziom. Każde zwierzę, roślina i skała stała się nam wroga. Ludzie wezwali Stwórcę, który doprowadził do podpisania PAKTU pomiędzy nimi a Opiekunami świata. Jedną z nowo powstałych krain jest królestwo Westrii, w którym prawo pisane zastąpiono honorem i więzią pomiędzy seniorem a wasalem.

Można napisać powieść fantasy o wędrówce wesołej drużyny za magicznym klejnotem. Można jednak również napisać książkę, w której pokaże się to, co obecność magii robi z ludźmi. Jak zmieniają się ich postawy i uczucia, dążenia i cele. I o tym jest głównie ta dylogia. Pośród bizantyjskich intryg główna bohaterka usiłuje uporządkować to, co stało się z jej życiem, kiedy została królową magicznej krainy Westrii i władczynią czterech klejnotów zawierających moc czterech żywiołów.

Osobiście pragnąłem główną bohaterkę udusić, co świadczy jednak na korzyść tej książki. W końcu, ile powieści budzi nas takie żywe uczucia?

Eryk Remiezowicz

***

Guy G. Kay "A Song for Arbonne"

"Fionavarski Gobelin" był niezły, "Tigana znakomita", tak że na "A Song for Arbonne" rzuciłem się z zapałem. Niestety, nie dorównuje on poprzednim dwóm. Nadal jest to sympatyczna i pełna uczuć książka z wartką intrygą, którą połyka się w kilka godzin. Ale paru rzeczy brakuje. Po pierwsze - świat. Kay nie wysilił się. Skopiował średniowieczną Europę Zachodnią stosując podobne w brzmieniu nazwy i podobne obyczaje. W "Tiganie" tak to nie raziło.

Po drugie i ważniejsze, to jest to książka wobec "Tigany" wtórna. Większość postaci witałem jak znajomych, bo wszystko co czyniły, myślały i czuły przypominało kogoś z półwyspu Dłoni. A nie ma w tej książce postaci tak niezwykłej jak Dianora. Ci bohaterowie zaś, nad którymi chętnie bym się zastanowił, są zazwyczaj traktowani dość podrzędnie.

Krótko mówiąc - czyta się to przyjemnie, ale nie jest to książka zwalająca z nóg.

Eryk Remiezowicz


Poprzednia strona Spis treści Następna strona