Była sobie raz dziewczynka i
chłopiec... Tak rozpoczyna się wiele historii, które znamy. Ta potoczyła się jednak
troszkę inaczej. Chłopiec wymordował wszystkich przyjaciół dziewczynki, ta natomiast
wyrzuciła go w próżnię i poleciała razem z kotem do domu. Happy End.
Poprawka. Wcale nie taki happpy i nie do końca end. Mimo tego, że w
Ciemnym Lesie nadal ginęli ludzie, a dziewczynka poszła tam ze znajomymi drwalami aby
nakopać braciom chłopczyka (co znów nie do końca wyszło tak jak planowali) rodzice
dziewczynki doszli do wniosku, że warto tam wybudować dom letniskowy i laboratorium.
Ciemny Las nazywał się LV-426. Dziewczynka nazywała się Ellen
Ripley. Drwale dla niepoznaki nazwali sie Colonial Marines. A chłopiec? Cóż, nigdy nie
dano mu imienia, choć niektórzy twierdzą iż nazywał się Kitty.
A skąd ta cała historia? Otóż Rodzice, (czyli Weyland Yutani)
zapomnieli o drobnym szczególe. O Złym Wilku, który kręcił się po okolicy i polował
na wszystko co się rusza. Taki typowy Drapieżca. Tak więc w jednym miejscu, w jednym
czasie spotkali się wszyscy trzej: Drwal, Chłopiec i Zły Wilk.
Drwal miał tego pecha, że w momencie, gdy ksenomorfy wyrwały się z
klatki, był na zmianie odpoczywającej. Jego szczęście, że miał ze sobą siekierę.
Spory kaliber siekiery i wbudowany granatnik będzie argumentem nie do pogardzenia w
zbliżających się konfrontacjach z chłopcami. Rozkaz jest jasny: SPADAJ STĄD ZANIM
CIĘ DORWĄ!!! Ale okazuje się że na orbicie też nie jest tak bezpiecznie jakby się
chciało.
Chłopiec obudził się, gdy drwale wleźli mu bez pukania do domu.
Dodatkowo nanieśli błota, po kątach narozstawiali to swoje żelastwo i zaczęli się
panoszyć jak u siebie. Każdy by się zdenerwował. Przy okazji okazało się, że byli
też u rodziny i zaczęli robić na nich jakieś podejrzane eksperymenta. Matka każe
nieproszonych gości wykopać za drzwi, posłuszny synek to zrobi. Trzeba się udać do
rodziny? Słowo Matki jest rozkazem. A droga długa przed nami, lecz świeżym mięsem
usiana...
A Wilk? Zły Wilk, jak to Zły Wilk. Przyszedł na polowanie. Poluje na
niegrzecznych Chłopców (jak to w bajkach bywa). A gdy mu Drwal wejdzie w paradę? No
cóż, gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Nie można przeszkadzać Wilkowi gdy poluje.
Wilk się robi wtedy zły i może zacząć polować też na Drwali. A każde trofeum przy
pasie będzie w domu równie dobrze wyglądało. Lecz prawdziwym celem Wilka jest to jedno
jedyne trofeum - Korona Królowej. Do tej walki stanie jak równy z równym - żadnych
laserów, maserów i innych cudeniek, kły przeciwko kłom, pazury przeciw pazurom. Niech
lepszy zwycięży.
Obcy, Predator i Człowiek - trzej najwięksi mordercy kosmosu stanęli
przeciwko sobie. Jedni walczą o życie, drudzy z obowiązku, jeszcze inni dla sportu. Tak
naprawdę to trzy gry w jednym. Każdym stworzeniem gra się inaczej. Dla każdego
obowiązuje inna taktyka.
Marines są władcami dużych przestrzeni, w pomieszczeniach czai się
na nich szybka śmierć. Jeśli taki ma w ręku smartguna, to będzie ciężko, jeśli
miniguna, to niech się wszyscy przeciwnicy schowają. Czujnik ruchu, dobrze użyty,
stanowić będzie nie byle jaką broń. Słabymi stronami grania po stronie ludzi są:
amunicja, która niestety lubi się kończyć w najbardziej gorących momentach, zaś tył
nie jest chroniony. Najlepszą taktyką jest: w korytarzach - na "hopsasa" do
przodu i strzelać krótkimi seriami tam gdzie tylko jest jakiś ruch, na otwartej
przestrzeni - plecami do ściany i spokojnie oczyszczać teren.
Obcy - pojedynczy osobnik w walce "jeden na jednego" z
Colonial Marine nie będzie miał szans nawet podejść. Trzeba się chować, łazić po
suficie, skakać. Pamiętaj podstawowe rady: kanały wentylacyjne to twoi przyjaciele,
jeśli słyszysz charakterystyczne pikanie, to uważaj, ludzie niedaleko postawili Sentry
Gun'a a ten cię posieka jeśli tylko zauważy, Predator może się przed tobą próbować
ukryć tymi swoimi systemami, ale nic mu to nie pomoże - jego feromony go zdradzą, jedno
uderzenie ogonem i po zawodach. UWAGA: jeśli spotkasz gdzieś człowieka bez
charakterystycznego "halo" to jest to android - tego trzeba pociąć na
kawałki, bo nawet z urwaną ręką będzie do ciebie strzelał. Pamiętaj, jesteś
najszybszy i najzwinniejszy, wykorzystaj to.
Predator to usposobienie spokoju. Zimna krew to jest to, czego Myśliwy musi
mieć pod dostatkiem. Nie ufaj jednak bezgranicznie swojej technice. Może i cię nie
widać, ale czujniki ruchu nadal cię wykrywają. Jeśli możesz, to atakuj z daleka i
chowaj się od razu. Unikaj ładowania się w środek zamieszania. Broni masz pod
dostatkiem, ale uważaj: przy strzale z większości typów tracisz niewidzialność.
Dodatkowo większość broni żre energię, a jej za dużo nie masz. Jeśli idziesz
polować na ludzi, to Maskierowka jest nieodzowna. Przy Obcych możesz ją sobie spokojnie
darować - i tak cię wyczują, a tak, to oszczędzisz parę ergów. Na ksenomorfy zwykle
najlepiej iść z pistoletem, na ludzi z Shoulder Cannon'em. Często odpoczywaj - energia
sama wraca do wyjściowego poziomu. Masz cztery tryby widzenia - używaj ich! Do
strzelania z daleka używaj zoomu - jest najlepszy w połączeniu ze Spear Gun'em.
Pamiętaj! Nawet gdy stoisz i się nie ruszasz, twój laser może cię zdradzić,
ponieważ nie możesz go wyłączyć.
Podsumowując: jest to dla mnie jedna z lepszych gier FPP ostatnich
czasów. Po raz pierwszy udało się w strzelaninie nawiązującej do serii
"Aliens" oddać ducha tych filmów. Teraz naprawdę się czuje strach ostatnich
z oddziału USCM zamkniętych w kilku pomieszczeniach w Hedleys Hope. Rozumie się
obojętność Obcych spokojnie dążących do całkowitej eliminacji wszystkiego, co
żyje. Budzi się łowiecka żyłka Myśliwego, gdy jego oczami obserwujemy, jak to
ludziki zaczęły sobie hodować ksenomorfy, a my się zaraz na nie wyprawimy...
Dla tych, którzy mają dostęp do sieci: nie ma nic lepszego niż
gromadą Obcych polować na jednego człowieka, gdy na całym piętrze słychać: "Tu
jest! Tu jest! Aaaaa... dorwał mnie!", "Ucieka! Ucieka! Cholera! Gdzie on się
schował!", "Let's rooooock!!! Gińcie sk*syny!!!"... To jest niezapomniane
uczucie.
We krwi po kostki, po trupach do celu? O, nie. Tutaj krew potrafi
ranić, więc uważaj gdzie stawisz swe kroki. Czyżby się coś ruszało w rogu pokoju?
Nie. To przywidzenia. Wszystko sprawdziłem i zamknąłem. Czujnik ruchu się obudził. 15
metrów. Sforsowały więc śluzę. 11 metrów. Jeszcze tylko drzwi. 8 metrów. Dziwne. 5
metrów. Drzwi stoją. 3 metry. Powinny już być wewnątrz, ale ich nie ma. 3 metry.
Sufit! SUFIT!!!!!